Jakie były najlepsze i najgorsze aspekty dzisiejszego meczu z Betisem zdaniem Redakcji?
Najlepsze: Leo Messi
Argentyńczyk nie strzelił dzisiaj co prawda ani jednego gola, ale asystował przy wszystkich trzech i mógł, a nawet powinien mieć szansę na trafienie z rzutu karnego w ostatniej minucie spotkania, ale arbiter z niewiadomych przyczyn nie wskazał na wapno po ewidentnym faulu właśnie na Leo w polu karnym. Messi był dzisiaj decydujący i w głównej mierze dzięki jego postawie Barcelona wywozi z Sewilli bezcenne trzy punkty.
Najgorsze: José María Sánchez Martínez i VAR
Bez wątpienia najgorszym aktorem dzisiejszego widowiska był arbiter do spółki z zespołem obsługującym VAR. Zdawał się nie panować nad sytuacją, co potwierdził już na początku spotkania, gdy na połowie Betisu eweidentnie faulowany był Messi. Gwizdek sędziego milczał, a kilkadziesiąt sekund później gospodarze przeprowadzili akcję zakończoną rzutem karnym i golem.
Martínez zakończył mecz tak samo, jak go rozpoczął - w doliczonym czasie meczu znów faulowany był Messi (tym razem już w polu karnym), ale zamiast wskazać na jedenasty metr, arbiter nakazał grać dalej. Chociaż Barcelona sięgnęła po komplet punktów, jej włodarze powinni na nowo otworzyć dyskusję w sprawie VAR-u, który w Hiszpanii w dalszym ciągu sprawia sporo kłopotów.
Komentarze (66)