Deszcz goli, grad kartek

Eoren

9 lutego 2020, 19:43

578 komentarzy

Fot. Getty Images

Real Betis Balompié

RBB

Herb Real Betis Balompié

2:3

Herb Real Betis Balompié

FC Barcelona

FCB

  • Sergio Canales 6' (k.)
  • Nabil Fekir 26'
  • 9' Frenkie de Jong 
  • 45' Sergio Busquets 
  • 72' Clément Lenglet 

W meczu 23. kolejki LaLigi Barcelona pokonała Betis 3:2. Spotkanie kipiało od emocji. Posypały się gole, posypały się też kartki, których prowadzący mecz Sánchez Martínez musiał podyktować aż dziesięć.

Do spotkania na Benito Villamarín Barcelona przystąpiła w cieniu presji, jaką nałożył na nią Real Madryt. Ekipa ze stolicy pokonała Osasunę 4:1, a Katalończycy zmuszeni byli gonić rywala w tabeli. W związku z zawieszeniem Gerarda Piqué za kartki trener zdecydował się wstawić na środku obrony Samuela Umtitiego i Clementa Lengleta. Miejsce w wyjściowym składzie znaleźli także Junior Firpo i Arturo Vidal.

Betis rozpoczął mecz ostrym pressingiem. Nie minęło pięć minut gry, gdy agresywna postawa gospodarzy przyniosła skutki. Barcelona próbowała wyrwać się z kontrą, w trakcie której faulowany został Leo Messi. Arbiter nie zatrzymał jednak gry. Betis znów znalazł się przy piłce. Tym razem akcja zakończyła się strzałem Nabila Fekira, po którym futbolówka odbiła się od ręki Lengleta. Po konsultacji z zespołem VAR Sánchez Martínez podyktował rzut karny. Do wykonania jedenastki stanął Sergio Canales, który nie pomylił się, a goście objęli prowadzenie.

Nie było im jednak pisane cieszyć się nim długo. Szybką akcję rozegrali pomiędzy sobą Frenkie de Jong i Messi. Holender idealnie „urwał się” obrońcom Betisu i doszedł do podania z głębi pola, które posłał mu Argentyńczyk. De Jong pewnie pokonał Joela Roblesa, doprowadzając do wyrównania.

Wraz z upływem czasu tempo meczu na Benito Villamarín nie spadało. W 24. minucie Messi znalazł się w sytuacji sam na sam z bramkarzem przeciwnika. Argentyńczyk miał problem z opanowaniem piłki po długim podaniu Antoine'a Griezmanna, zdołał je jednak wykończyć strzałem. Decyzja Roblesa, który wyszedł z bramki, okazała się trafiona. Udało mu się zatrzymać próbę strzelecką Messiego. Sytuację Barcelony próbował jeszcze ratować Griezmann, który znalazł się w pobliżu, jednak obrona Betisu zdążyła się już zorganizować i dobitka nie doszła do skutku.

Frazes o niewykorzystanych sytuacjach, które się mszczą, spełnił się kilka minut później. Błąd Vidala w środku pola uruchomił kontratak Betisu. Piłka trafiła do Fekira, ten bez problemu wyprzedził Umtitiego i posłał celny strzał na długi słupek bramki Ter Stegena. Goście znów wyszli na prowadzenie.

Mecz dotarł do punktu, w którym zawodnicy zamiast o bramki, zaczęli walczyć o żółte kartki (Sergi Roberto, Arturo Vidal, Emerson). Katalończyk miał nawet szczęście, że nie obejrzał kartonika dwukrotnie. Gdy wydawało się już, że Barcelona zejdzie do szatni na przerwę w roli przegranego, wyrównanie zapewnił niespodziewany strzelec. W doliczonym czasie gry długie podanie wykończył celnie Sergio Busquets.

Quique Setien nie zdecydował się na zmiany w przerwie i w drugiej połowie nie zmienił się także obraz gry. Obie ekipy nadal grały bardzo ofensywnie, szukając bramki, która dałaby im zwycięstwo. W 57. minucie boisko opuścili Vidal i Firpo, na miejsce których stawili się Arthur i Jordi Alba.

Niebawem przed kolejną szansą na podniesienie wyniku stanął Messi. Popisał się techniką, bez problemu oszukując defensorów rywala. Nie udało mu się jedynie z Roblesem. Rękawice bramkarza Betisu ledwie musnęły piłkę, ale wystarczyło to, by nie trafiła ona do bramki. W 67. minucie Messi znów był blisko trafienia dającego prowadzenie, jednak nie jemu było dane je zdobyć. W 71. minucie do dośrodkowania z rzutu wolnego wyskoczył Lenglet i bezbłędnie posłał piłkę do siatki. Argentyńczyk z kolei znów zaliczył asystę.

Sytuacja stała się jeszcze bardziej gorąca chwilę później, a w centrum wydarzeń znalazło się dwóch Francuzów. Najpierw Lenglet został ostro sfaulowany przez Fekira. Zawodnik Betisu obejrzał dwie żółte kartki – pierwszą za faul, drugą za dyskusję - tym samym opuścił plac gry. Nie minęły dwie minuty, a w jego ślady podążył stoper Barçy. Lenglet odegrał się na Joaquínie i również został zasłużenie wykluczony.

Mecz zakończył się wątpliwą decyzją Sáncheza Martíneza. Arbiter spotkania nie podyktował rzutu karnego, gdy w doliczonym czasie gdy Marc Bartra przez długi czas przytrzymywał w polu karnym Messiego.

Po szalonym, pełnym chaosu i "elektrycznym" meczu Barcelona zdołała wywieźć z Benito Villamarín zwycięstwo. 

Poleć artykuł

Aby dodawać komentarze, musisz być zalogowany.

W ostatnich 2 meczach powinny być 100% karny dla Barcy a sędzia nawet nie konsultuje to z VAR. Ręce opadają
konto usunięte

@arcin13091 ten var to jest qrwa kpina jakaś. Betis na dzień dobry karny z varu a dla nas nawet nie było mowy o weryfikacji. Kpina.

@arcin13091 musi sie kiedys mistrz na jeden sezon zmienic. Barca za bardzo Real goni w zdobytych majstrach
« Powrót do wszystkich komentarzy