Pozamiatane

ściah

30 stycznia 2020, 18:12

322 komentarze

Fot. Getty Images

FC Barcelona

FCB

Herb FC Barcelona

5:0

Herb FC Barcelona

CD Leganés

LEG

  • Antoine Griezmann 4'
  • Clément Lenglet 27'
  • Lionel Messi 59', 89'
  • Arthur Melo 78'
  • Czwartek, 30 stycznia 19:00
  • Camp Nou
  • TVP Sport

Barcelona rozgromiła Leganés 5:0 w 1/8 finału Pucharu Króla. Gospodarze objęli prowadzenie już w 4. minucie za sprawą Griezmanna. Później wynik podwyższył Clement Lenglet. Po przerwie dzieła zniszczenia dopełnili Messi i Arthur.

Już samo losowanie 1/8 finału było dla Blaugrany łaskawe, bo nie dość, że miała rozegrać mecz u siebie, to jeszcze z czerwoną latarnią LaLigi, która w tym momencie mogłaby przegrać niejedno spotkanie z drugoligowcem. Setien nie zamierzał jednak ryzykować i posłał do boju najsilniejszy możliwy skład.

Gospodarze nie zasypiali gruszek w popiele i już od pierwszych minut ruszyli do boju. Kibice czekali więc jedynie cztery minuty, aż Messi pośle podanie na wolne pole do Semedo, a ten na pełnej szybkości obsłuży Griezmanna – coś, czego w wykonaniu Portugalczyka było zawsze jak na lekarstwo. Wykończenie Francuza wzorowe. Goście próbowali się odgryźć i mieli kilka niezłych akcji, w których jednak przede wszystkim na pierwszy rzut oka uwidaczniały się błędy Barcelony w defensywie, a po drugie celowniki Ogórków nie były zbyt dobrze ustawione. Cały klimat na boisku ponownie wykorzystali gospodarze. Uśpili rywali przy rzucie rożnym, po czym Messi świetnie dograł na krótki słupek do Lengleta. Francuz wreszcie nie zepsuł „setki” i na tablicy pojawił się wynik 2:0. Praktycznie do końca pierwszej połowy schemat gry nie uległ zmianie. Barcelona dominowała na boisku i raz po raz próbowała konstruować akcje w ataku pozycyjnym, jednak finalnie jej próby nie znalazły rozwiązania w siatce Cuellara.

Po przerwie obraz gry wyglądał podobnie, choć trzeba przyznać, że Leganés dało się zdominować w jeszcze większym stopniu. Gospodarze zaś kontynuowali swój recital, próbując zdobyć wyjaśniającego gola na 3:0. Oznacza to, że pokazali nastawienie, którego za kadencji Ernesto Valverde było jak na lekarstwo. Ich wysiłki opłaciły się w 59. minucie, kiedy to Messi przeprowadził indywidualną akcję, z dużą dozą szczęścia utrzymał się przy piłce w polu karnym i oddał strzał. Ten po drodze odbił się jeszcze od nóg interweniującego stopera i nie dał żadnych szans Cuellarowi na skuteczną obronę. Różnica trzech goli oznaczała dla gości praktycznie koniec meczu, zwłaszcza że stało się to tuż po przeprowadzeniu podwójnej zmiany przez Aguirre. Taki cios ogromnie wpłynął na morale Leganés. W związku z tym Barcelona przeszła na tryb „luźny” z zamiarem totalnej kontroli i cieszenia się grą. Przyniosło to pożądane rezultaty, gdyż w 77. minucie uderzenia Fatiego i Messiego dobił Arthur, zdobywając czwartego gola, a dzieła zniszczenia w postaci manity dopełnił sam Argentyńczyk. Warto tu odnotować bardzo ładne prostopadłe podanie Rakiticia, który tym samym pokazał, ile znaczą dla niego słowa hejterów.

Barcelona pewnie wygrała, ale trzeba stanąć w prawdzie i mocno docenić dzisiejszą postawę zawodników. Przez wiele miesięcy drużyna miała w takich meczach problem ze stylem, skutecznością i co rusz niweczyła przewidywania kibiców. Tym razem można było odczuć ducha dawnych czasów, kiedy wysokie wygrane były na porządku dziennym. Warto o tym pamiętać.

Poleć artykuł

Aby dodawać komentarze, musisz być zalogowany.

Dziwne, że w tej akcji Arthur nie podawał xd
« Powrót do wszystkich komentarzy