Sergio Busquets za kadencji Ernesto Valverde wyraźnie stracił pozycję na boisku. Zmieniło to przyjście nowego szkoleniowca Quique Setiéna. W meczu z Granadą widzieliśmy najlepszą wersję Hiszpana. Dzięki zagęszczeniu środka boiska i aktywnej pracy Messiego i Griezmanna w kreowani akcji, Busquets wyglądał jak za najlepszych czasów pod wodzą Pepa Guardioli. W tym spotkaniu zaliczył więcej podań niż cała Granada (145 do 133), napędzał grę i był bardzo skuteczny w pressingu.
Podobnie było w meczu z Valencią, jednak zawodnicy Alberta Celadesa pokazali, nad czym będzie musiał popracować drugi kapitan Barcelony w związku ze zmianą systemu. Chodzi o straty piłki.
Pomocnik zagrał piłkę źle jedynie w dziewięciu przypadkach (na 118 prób), ale przy grze trójką obrońców każda strata może być znacząca i prowadzić do groźnej akcji przeciwników. Co prawda żadna z bramek Valencii nie padła po błędach Busquetsa, jednak były one zauważalne i każą Quique Setiénowi wyciągnąć z nich wnioski. Sam zawodnik przyznał po meczu, że musi przystosować się do wytycznych nowego sztabu szkoleniowego Barcelony.
Sport zaznacza, że wpływ Busquetsa na grę drużyny jest bardzo duży, widać to szczególnie, gdy nie ma go na boisku. Bez niego ekipa Valverde wyglądała przeciętnie choćby na tle Realu Madryt w meczu na Camp Nou.
Dla Quique Setiéna, który zawsze określał się jako fan Busquetsa, zawodnik ten jest niezbędny do zastosowania jego stylu gry, dlatego będzie musiał popracować z drużyną, by ta pomagała pomocnikowi wystrzegać się błędów. Przynajmniej w strefach, gdzie obrona zostaje wysoko.
Komentarze (28)