Quique Setien: Nie będę kłamać, na Ibizie mocno się przestraszyłem

Dariusz Maruszczak

24 stycznia 2020, 18:29

AS, MD, Sport, Marca

25 komentarzy

Fot. Getty Images

Quique Setien wziął udział w konferencji prasowej przed meczem z Valencią. Trener Barcelony wypowiedział się na temat jutrzejszego wyzwania, ostatniego spotkania z Ibizą i pracy nad rozwojem gry zespołu.

Valencia może być zmotywowana po ostatniej porażce.

To prawda, że zawsze, gdy taki zespół jak Valencia przegrywa poprzedni mecz, wybiega na boisko bardziej zmotywowany. Ja jednak zawsze spodziewam się jak najlepszego przeciwnika. Valencia to wspaniała drużyna z wieloma świetnymi piłkarzami. To będzie spotkanie na bardzo wysokim poziomie. Być może będziemy mieli więcej szans na wyrządzenie krzywdy rywalowi, ponieważ częściej atakuje. Postaramy się wykorzystać te wolne przestrzenie, których powinno być więcej niż w poprzednich meczach.

Czy zespół jest daleki od realizacji twoich średnioterminowych planów?

Nie mam takiego wrażenia. Każdy mecz jest inny i ma swoją specyfikę. Mówiłem już po spotkaniu z Ibizą, że nie spisaliśmy się dobrze i musimy poprawić pewne rzeczy, ale we wcześniejszym pojedynku z Granadą prezentowaliśmy się nieźle. Brakowało nam skuteczności, ale przez większość meczu robiliśmy wiele rzeczy, nad którymi pracowaliśmy, i pod tym względem byliśmy całkiem zadowoleni. To prawda, że musimy się poprawić. W konfrontacji z Ibizą chciałem, żeby większe znaczenie miał styl zespołu niż to, kto gra, ale widzieliśmy, że nie było takich samych warunków jak w spotkaniu z Granadą.

Czy jeśli nie sprowadzicie nowej „dziewiątki”, będziesz miał wystarczająco silną kadrę, aby aspirować do zdobycia trzech trofeów?

Nie będą teraz oceniał takich przypuszczeń. Barcelona ma wspaniały zespół i zawsze musi rywalizować o wszystkie trofea. Są różne sprawy, których nie można kontrolować, jak kontuzje, mogące mieć wpływ w określonym momencie. Dobrze jest być przygotowanym na wypadek, gdyby tak się stało, ale teraz nie będę tego oceniał.

Mecze na Camp Nou z Leganés w Pucharze Króla i z Levante w LaLidze sprawią, że tydzień będzie spokojniejszy?

Bez wątpienia granie u siebie zawsze jest przewagą, zwłaszcza kiedy okoliczności mogłyby być problematyczne. Widzieliśmy już konsekwencje, jakie spotkały drużyny z Primera División w spotkaniach z drużynami z niższych lig. Brak podróżowania jest korzystny.

Co musicie zrobić, żeby tworzyć większe zagrożenie pod bramką rywala?

W meczu z Granadą tworzyliśmy całkiem spore zagrożenie. Nie wykorzystywaliśmy okazji, które stworzyliśmy, ale mieliśmy ich całkiem dużo przeciwko rywalowi, który był zamknięty i dobrze się bronił. Na Ibizie nie udało nam się stwarzać szans. Przygotowujemy się jednak, żeby móc to robić. Przypadek na Ibizie był wyjątkowy, przeciwnik spisywał się bardzo dobrze na sztucznej murawie i nie byliśmy do końca zainspirowani w takim stopniu, w jakim to było potrzebne. Jestem przekonany, że będziemy tworzyć zagrożenie i zobaczymy, czy będziemy skuteczni w zamienianiu szans na gole.

Podoba ci się Rodrigo Moreno?

Podobają mi się wszyscy świetni piłkarze.

Liczysz na dobry wynik, żeby uspokoić drużynę i złapać rytm?

Na Ibizie mocno się przestraszyłem, nie zamierzam kłamać. Potrzebowaliśmy jednak, żeby wielu zawodników zrozumiało pewne szczegóły, aby mogły następować zmiany. Koncentrujemy się na detalach, którym nadajemy duże znaczenie. Nie powinno nam to zająć dużo czasu. Wiem już, że jest wiele osób, które skupiają się tylko na wynikach. Nie interesuje ich to, jak się gra. Nie przeszkadza mi to i nie mam nic do dodania. Jest jednak też wiele osób, które wiedzą, czy drużyna zasłużyła na zwycięstwo, czy też nie, choć niektórzy idą tylko po wynik. Trzeba oceniać, jak wygląda droga do rezultatu i jak osiąga się zwycięstwo lub doznaje porażki.

System z trzema obrońcami był eksperymentalny?

To nie był test. Decydujesz się na określony plan na mecz, a potem już pozostaje sprawdzić, czy był dobry, czy też nie. Na Ibizie widzieliśmy, że nie wyjaśniliśmy dobrze pewnych detali, nie byliśmy wystarczająco klarowni. To posłuży nam, żeby się poprawić, kiedy wybierzemy ten plan. Nie chcę powiedzieć, że zawsze będzie on taki sam. Na Ibizie go zmieniliśmy. W ostatnich dziesięciu minutach było więcej miejsca i można było to zauważyć. Mówiliśmy już piłkarzom, że będą mecze, które będziemy mogli wygrać w 80. minucie, a nie w 10. czy 20. To, co robimy, generuje duże zmęczenie u rywala i to wpływa na niego w końcówce. Piłkarze Ibizy byli zmęczeni i wykorzystaliśmy to. Dlatego mamy piłkę, żeby zmęczyć rywala i bronić się z futbolówką.

Czy na Valencię wpłynie powrót Rodrigo?

Rodrigo jest niezwykłym piłkarzem, który może utrudnić mecz każdej drużynie. Znamy go. To kluczowy element dla każdego zespołu, w tym przypadku Valencii. Wolałbym, żeby nie zagrał, ale jeśli nie on, to wybiegnie ktoś inny. Los Che nie będą grali w dziesiątkę. Poziom Valencii jest bardzo wysoki, a piłkarzy mają świetnych.

Jak oceniasz Riquiego Puiga?

Zwykle analizuję wszystkich piłkarzy. Są bardzo interesujące rzeczy, które robi dobrze i inne, w których musi się poprawić. Postaramy się mu pomóc w tym procesie, żeby było więcej rzeczy pozytywnych niż negatywnych. Każdy przez to przechodzi. Pomożemy mu, aby dalej się rozwijał.

Czy Griezmann może grać na „dziewiątce”?

Jest to realna opcja. Obecnie nie mamy klasycznego środkowego napastnika. Alternatywą jest Griezmann, który spisuje się tam bardzo dobrze. Rozważamy to. Być może nie jest typową „dziewiątką”, tylko bardziej fałszywą, ale dobrze wychodzi na pozycję i świetnie odczytuje zagrania kolegów w uliczkę.

Jutro na Mestalla czeka cię pierwszy wielki egzamin.

Moim pierwszym wielkim egzaminem był mecz z Granadą, a drugim spotkanie z Ibizą. Nie spodziewam się mniejszego testu po najbliższym pojedynku. Wiem, że Barcelona od wielu lat nie przegrała na stadionie Valencii, zaliczyła wiele remisów, ale również zwycięstw. Jednak rywal jest być może jedną z najlepszych drużyn, z jakimi można się zmierzyć. W Barcelonie codziennie zdaje się egzaminy.

Masz więcej pracy niż się spodziewałeś?

Musimy pracować nad zintegrowaniem koncepcji u zawodników. Musimy pewne rzeczy odczytywać lepiej i stale nad tym pracujemy. Mam bardzo inteligentnych piłkarzy, którzy szybko się uczą. Problem polega na tym, że każdy myśli za siebie. To jest gra zespołowa i musimy myśleć jak zespół. Powiązać te koncepcje, bo jeśli jeden zawodnik coś robi, to wpływa to na drugiego. Ta koordynacja jest bardzo ważna, aby wszystko przebiegało płynnie.

Jak ważne jest wyprowadzanie piłki i pressing?

Dla nas to bardzo ważne, żeby z tyłu mieć kontrolę nad piłką i dobrze nią zarządzać. Jeśli wybijasz na oślep, to normalne, że w końcu ją stracisz. Dużo pracujemy, żeby zapewnić płynność w wyprowadzaniu piłki. Być może są momenty, w których mamy z tym większy problem, ale staramy się to poprawić.

Nad czym musicie mocniej pracować?

Staramy się lepiej pracować w pressingu po stracie, ale są takie chwile, w których widzimy, że nie radzimy sobie tak dobrze. Silniejsi rywale prawdopodobnie będą wychodzić spod tego pressingu. Musimy go dobrze ustawiać. Czasem dwóch piłkarzy idzie do tego samego zawodnika, a jednego gracza zostawiamy niepilnowanego. Musimy lepiej to odczytywać i robić prawidłowo, co nie jest łatwe. Trzeba skorygować te sprawy, żeby nie popełniać błędów.

Rozważasz zostawienie Abela Ruiz do końca sezonu w pierwszym zespole?

Wielokrotnie mówiłem, że będę was zaskakiwać, kiedy zobaczycie piłkarzy, którzy trenują z nami, a potem wracają do rezerw, a inni się pojawiają. Chcę poznać ich wszystkich. Jestem w trakcie pewnego procesu i dziś na przykład będzie trenował Collado, ponieważ Riqui zachorował. Będziemy przyglądać się piłkarzom z bliska. To dobry sposób, żeby sprawdzić ich poziom. Wszyscy będą mieli szanse.

Jakiej masz wymagania wobec Arturo Vidala?

Chcę piłkarzy bardzo kompletnych, którzy potrafią robić wiele rzeczy, nawet te, o które nie prosimy. Vidal w środku pola musi być piłkarzem inteligentnym, który wie, kiedy pomóc, wesprzeć i bronić. Podobnie jak w przypadku pozostałych zawodników, chcemy, żeby dobrze rozumiał grę i dobrze współpracował z partnerami.

Czy zderzenie z rzeczywistością różni się od tego, czego się spodziewałeś? Musiałeś coś zmieniać?

Nie musiałem wprowadzać żadnych poprawek. Robimy to, co chcieliśmy zrobić. Rozwijamy plan gry, poznajemy piłkarzy. Generalnie jestem bardzo zadowolony i usatysfakcjonowany z rozwoju wydarzeń. Napotkałem chęć współpracy, a to, co mogło pójść nam źle, nie wynikało ze złej woli, tylko nieznajomości i tego, że nie jest łatwe interpretowanie tego, o co prosimy piłkarzy. Poprzez powtarzanie pewnych rzeczy i zintegrowanie się wszystko stanie się płynniejsze i potoczy się dużo lepiej. To oczywiste, że zwycięstwa nam pomogą i uważam, że jesteśmy na właściwej drodze.

REKLAMA

Poleć artykuł

Komentarze (25)

Aby dodawać komentarze, musisz być zalogowany.
Uwaga: Ze względu na ochronę prywatności, komentarze nie ładują się automatycznie. Kliknij przycisk poniżej, aby je wyświetlić.
Załaduj komentarze