Wiadomość o czteromiesięcznej absencji Luisa Suáreza spadła na Barcelonę jak grom z jasnego nieba. Nawet Urugwajczyk nie spodziewał się tak długiej rehabilitacji po poddaniu się operacji kolana. Dla katalońskiego klubu to wielki problem w kontekście walki o najwyższe cele. W związku z tym chcielibyśmy zapytać Użytkowników FCBarca.com, co Blaugrana powinna zrobić w tej skomplikowanej sytuacji.
Suárezowi można wiele zarzucić, ale w tym sezonie pod względem statystycznym wyglądał bardzo dobrze (14 bramek i 11 asyst w 23 występach) i kilkakrotnie wydatnie pomagał drużynie w ważnych spotkaniach (mecze z Interem i Borussią na Camp Nou czy Atlético na Wanda Metropolitano). Urugwajczyk jest piłkarzem niezwykle doświadczonym i wciąż stać go na wielkie rzeczy. El Pistolero jest tym bardziej cenny dla Barcelony, że w pierwszym zespole właściwie nie ma drugiego środkowego napastnika. To spory problem dla nowego trenera Quique Setiena, z czego zdaje sobie sprawę dyrekcja sportowa Blaugrany. Według Mundo Deportivo wczoraj miało nawet odbyć się spotkanie w katalońskim klubie, na którym omówiono m.in. temat sprowadzenia zastępcy Suáreza. Barça może w tej skomplikowanej sytuacji zdecydować się na cztery rozwiązania.
Próba kupna klasowego zawodnika w ramach transferu definitywnego
Łatwo powiedzieć - trudniej wykonać. Barcelona już od długiego czasu poszukuje ewentualnego następcy Luisa Suáreza, ale ciężko jej było znaleźć odpowiedniego kandydata. Rozwój Lautaro Martíneza w Interze spowodował, że to właśnie Argentyńczyk stał się numerem 1 na liście życzeń katalońskiego klubu. Wydaje się jednak bardzo mało prawdopodobne, by 22-latek mógł trafić na Camp Nou już w zimie, ze względu na walkę Interu o mistrzostwo Włoch oraz niezwykle wysoką cenę operacji (ponad 110 milionów euro). Koszty transferu innego klasowego piłkarza też zresztą mogą okazać się nie do przeskoczenia dla Barcelony. Warto w każdym razie zadać sobie pytanie, czy klub powinien się zapożyczać i być może stracić szansę na sprowadzenie latem wielce utalentowanego Martíneza poprzez związanie się na dłużej z innym zawodnikiem. Trudno oczekiwać, by klasowy napastnik chciał trafić do Barcelony tylko na pół roku i żeby klub takiego gracza był gotów oddać go w połowie sezonu za rozsądną kwotę.
Barça nie ma jednak innego środkowego napastnika. Dembélé ma permanentne problemy zdrowotne, więc tridente ofensywne musieliby razem z Griezmannem i Messim tworzyć niedoświadczeni Carles Pérez i Ansu Fati. Czy staną oni na wysokości zadania na poziomie ćwierćfinałów i półfinałów Ligi Mistrzów? A przecież Barça uczestniczy też w trudnym wyścigu w pozostałych dwóch rozgrywkach. Media wymieniają dziś w kontekście wzmocnienia Barcelony kandydatury Timo Wernera, Rodrigo Moreno i Pierre'a-Emericka Aubameyanga.
Sprowadzenie zastępstwa na pół roku
Znacznie łatwiejsze do osiągnięcia w końcówce zimowego okienka transferowego byłoby sprowadzenie napastnika o mniejszym prestiżu np. w ramach wypożyczenia. Problem w tym, że Barcelona jest zrażona do takiego rozwiązania po niepowodzeniu związanym z Kevinem-Prince’em Boatengiem, choć Ghańczyk grał w barwach Blaugrany tylko przez 303 minuty. Trudno oczekiwać, żeby napastnik sprowadzony na pół roku gwarantował wielką jakość i decydował o losach rywalizacji na najwyższym poziomie. Mógłby jednak stanowić jakieś wzmocnienie zespołu i poszerzenie kadry, która może okazać się bardzo krótka w kontekście walki na trzech frontach. Ponadto cedowanie zbyt wielkiej odpowiedzialności już teraz na Fatiego i Péreza może okazać się zgubne dla tych zawodników. Doświadczony piłkarz w ataku mógłby pomóc zdjąć presję z barków młodych skrzydłowych. Ponadto takie posunięcie nie przeszkodziłoby w kupnie latem Martíneza.
Mundo Deportivo informowało, że na wczorajszym spotkaniu mogły paść nazwiska piłkarzy mających problemy z grą w swoich klubach, jak Pedro Rodríguez czy Krzysztof Piątek. Z kolei według dziennika będący w podobnej sytuacji Paco Alcácer nie jest kandydatem do wzmocnienia Barcelony. Dziś media wymieniały nazwiska Oliviera Giroud czy Fernando Llorente. Skoro jednak ci piłkarze mają kłopoty w swoich klubach, to czy będą w stanie być wystarczającym wzmocnieniem dla Barcelony?
Poczekanie na powrót do zdrowia Dembélé
Postępy w rehabilitacji Ousmane’a Dembélé mogą skłaniać ku powierzeniu swoich nadziei (kolejny raz) właśnie we francuskim skrzydłowym. Problem 22-latka jest oczywisty – permanentne kontuzje nie pozwalają mu dojść do odpowiedniej formy, a przez długie fragmenty sezonu nie jest on nawet do dyspozycji trenera. Nie ma żadnej pewności, że tym razem będzie inaczej, a po powrocie do zdrowia (w okolicach połowy lutego) Dembélé będzie w należytej dyspozycji, aby znacząco wzmocnić zespół. W tym wariancie Barça musiałaby stawiać na Fatiego i Péreza w oczekiwaniu na powrót Francuza, a gdy to się stanie, Quique Setien mógłby na środku ataku wciąż liczyć tylko na Messiego i Griezmanna, którzy typowymi dziewiątkami nie są. Niewykluczone, że nowy trener stawiałby czasem na czwórkę pomocników i tylko dwóch napastników.
Dembélé niewątpliwie jest jednak bardzo utalentowanym piłkarzem, a przed kontuzją wydawało się, że problemy dyscyplinarne ma już za sobą. Być może będzie w stanie być jeszcze gwiazdą na miarę Barcelony. Kataloński klub musi mieć też na uwadze, że wartość rynkowa Francuza jest obecnie bardzo niska i trzeba próbować odbudować skrzydłowego, nawet po to, żeby mieć perspektywę sprzedania go za większą kwotę. Dembélé powinien więc dostawać szanse, choć nie wiadomo, czy będzie w stanie w dużym stopniu pomóc drużynie w walce o najwyższe cele.
Danie szansy piłkarzowi Barcelony B
Jeżeli nie liczylibyśmy na powrót do formy Dembélé i nie chcielibyśmy sprowadzać kolejnego napastnika, pozostałoby postawienie na piłkarzy Barcelony B, którymi teoretycznie wciąż pozostają Ansu Fati i Carles Pérez. Nie wiadomo jednak, czy zdołaliby oni jako podstawowi gracze udźwignąć presję w kluczowych momentach. W mniejszym zakresie Quique Setien mógłby też liczyć na środkowych napastników. Blisko opuszczenia Barcelony są dwaj młodzi piłkarze Abel Ruiz i Alejandro Marques. Pierwszy z nich prawdopodobnie odejdzie na wypożyczenie, a drugi - na zasadzie transferu definitywnego. Może warto więc przekonać jednego z nich do pozostania w klubie i dać mu szansę chociaż w roli dublera, aby drużyna nie została bez alternatywy w postaci typowego środkowego napastnika. Quique Setien mógłby czasem testować jednego z tych utalentowanych zawodników, którzy wyróżniali się w zespołach młodzieżowych. Szanse powodzenia nie byłyby wielkie, ale być może urodziłoby się z tej trudnej sytuacji coś dobrego, tak jak to miało miejsce na początku sezonu po wejściu do drużyny Ansu Fatiego i Carlesa Péreza podczas plagi kontuzji w ataku. Barça mogłaby odłożyć temat sprowadzenia napastnika do lata i nie podejmować improwizowanych decyzji podyktowanych potrzebą krótkoterminową.
Problemem Ruiza i Marquesa jest to, że obaj nieszczególnie wyróżniali się w Barcelonie B. Pierwszy z wymienionych ma na koncie zaledwie trzy gole (1103 minuty na murawie), a drugi ani razu nie znalazł drogi do siatki (386 minut na murawie). Kiedy jednak utalentowani wychowankowie mieliby dostać szansę w pierwszym zespole, jak nie przy braku jakiegokolwiek ich odpowiednika w drużynie? Ruiz w poprzednim sezonie zanotował niezły debiut w końcówce meczu z Getafe. Marquesowi nie dane było wystąpić, ale fakt, że chce go sprowadzić Juventus, musi dawać do myślenia.
Jesteśmy ciekawi Waszego zdania. Jakie działanie powinna podjąć Barcelona po kontuzji Luisa Suáreza? Sprowadzić nowego napastnika czy też postawić na piłkarzy z obecnej kadry pierwszego zespołu lub rezerw? Jeżeli Barça powinna działać na rynku transferowym, to kogo realnie mogłaby ściągnąć? Zachęcamy do oddania głosu w ankiecie i podzielenia się swoją opinią w komentarzu.
Komentarze (122)