Carles Aleñá był wczoraj wieczorem gościem w programie "El Larguero" na antenie Cadena Ser. Pomocnik podał więcej szczegółów na temat swojego odejścia z klubu, powitania w Sewilli i planów na przyszłość.
Wypożyczenie do Betisu: Odejście nigdy nie jest proste, zwłaszcza dla piłkarzy, którzy z klubem związani są całe życie. Jeśli nie ma jednak możliwości rozwoju, trzeba wykazać się odwagą i wykonać taki krok.
Czy zdecydowałby się w przyszłości na grę w Realu Madryt?: W piłce nożnej może wydarzyć się wszystko, to oczywiste, że to największy rywal Barcelony. Przez całe życie jestem związany z tym klubem, na pewno wiele by mnie kosztowała taka zmiana, ale z drugiej strony nauczono mnie, żeby nigdy nie mówić "nigdy".
Ernesto Valverde: Zaskoczyło mnie to, że odsunął mnie od gry. Jeśli zaczynasz sezon w pierwszym składzie i po złej pierwszej połowie całego zespołu tracisz szanse na grę na długi czas… To były dla mnie ciężkie miesiące. Nie pojawił się żaden konflikt z trenerem, on po prostu podjął taką decyzję, ma do tego prawo. Starałem się ciężko pracować, tak żeby móc jak najszybciej wrócić na boisko. Zajęło mi to dużo czasu, ale tak postanowił Valverde. To było dla mnie zaskakujące i trochę irytujące.
- Nigdy nie powiedział mi nic na temat przyczyn mojego braku gry. W zasadzie nie musi mi się tłumaczyć z takich decyzji. Kiedy grałem, również nie wyjaśniał mi, dlaczego to robię. Mieliśmy dobre relacje, cieszę się z powodu wszystkiego, co dla mnie zrobił.
- Zadzwoniłem do niego, żeby się pożegnać, wiedział, że chciałem odejść. Na początku grudnia było to dla niego jasne, wiedział, że praktycznie podjąłem już decyzję, pozwolił mi na wybór, tak jak zostało to zapisane w mojej klauzuli. Ja wyraziłem nadzieję, że spotkamy się ponownie w przyszłości.
- Valverde to również szkoleniowiec, który dał mi miejsce w pierwszej drużynie, a w minionym sezonie zagrałem w niej 24 mecze.
Awans z Barcelony B do pierwszego zespołu: Niektórzy oczekują, że piłkarze szybko przechodzić będą do pierwszej drużyny. To wielki krok, trzeba być na niego przygotowanym, wymagania są tam bardzo wysokie, grają tam przecież najlepsi zawodnicy na świecie. W drugiej linii Barcelony o miejsce walczy się z Arturo Vidalem, De Jongiem, Rakiticiem... Poza tym trzeba dawać szansę młodym, m.in. Ansu czy Carlesowi Pérezowi, którzy są już gotowi. Trzeba pozwalać im na grę, ale wykazywać się przy tym cierpliwością i wiedzą, że w pierwszym zespole potrzebny jest odpowiedni poziom.
Za czym będzie tęsknił po odejściu z Barcelony: Najbardziej brakować będzie mi kolegów. Sergiego Roberto, Piqué, Jordiego Alby... To z nimi spędzałem najwięcej czasu. Taki jednak jest futbol. Oczywiście będę tęsknił również za Messim, komu by go nie brakowało. Chciałbym życzyć Barcelonie dużo szczęścia w tym sezonie. Zaznaczyłem sobie w kalendarzu datę meczu Betisu z Barceloną. Nie myślałem, co zrobię, jeśli uda mi się zdobyć bramkę, ale oczywistym jest, że jeśli tak się stanie, nie będę świętował.
Przyszłość: Gra w Barcelonie jest marzeniem wielu, w tym moim, ale teraz skupiam się na Betisie, nie chcę myśleć o przyszłości. Dobrze się tutaj czuję, chcę dobrze wykorzystać te sześć miesięcy, myślę o tym, żeby pomóc Betisowi zakwalifikować się do europejskich pucharów, a później zobaczymy.
Pierwsze wrażenia w nowym klubie: Bardzo się cieszę, chociaż to trochę dziwne uczucie po tylu latach w tej samej koszulce. Pierwsze dni są jednak wspaniałe, podoba mi się wszystko, koledzy, miasto… Poznałem grupę świetnych osób, które bardzo dobrze przyjęły mnie tutaj od pierwszego dnia. Kibice przeżywają wszystko bardzo emocjonalnie przez 24 godziny, to widać. Wszystko jest niesamowite.
Rubi: Znałem go już wcześniej, mierzyłem się z prowadzonymi przez niego drużynami. Rozmawiałem z nim, pokazał mi, jak pracuje, bardzo się cieszę na naszą współpracę. To trener, który lubi grę na jeden kontakt, czyli coś, co dobrze mi idzie, dlatego też ten czynnik miał wpływ na moją decyzję.
Getafe: Rozmawiałem z Cucurellą, kiedy dowiedziałem się o zainteresowaniu klubu. Byłem bardzo wdzięczny, ale Betis bardziej odpowiada mojej charakterystyce gry. Oczywiście nie powiem nic złego na temat gry Getafe, to niesamowite, co robią.
Numer na koszulce: Kiedy przeszedłem do klubu, odszedł Kaptoum, który występował z "21" na plecach, zaoferowali mi więc jego numer. Dzieliłem z nim jednak szatnię przez trzy lata, nie czułbym się dobrze. Z dumą będę więc grał z "24" po Rubénie Castro.
Rywalizacja Betisu z Sevillą: Kiedy dołączasz do Betisu, widzisz, jaka rywalizacja panuje między tymi klubami. Teraz oczywiście jestem po stronie Betisu.
Komentarze (23)