Ernesto Valverde podczas konferencji prasowej przed meczem z Espanyolem wyjaśnił, że Carles Aleñá odszedł z klubu dzięki specjalnej klauzuli zamieszczonej w umowie pomocnika. Sport dodaje, że wychowanek jako jedyny zawodnik Dumy Katalonii miał w kontrakcie zapis o tym, że może jednostronnie odejść na wypożyczenie do innego klubu, jeśli nie zagra w określonej liczbie meczów.
Dziennik zaznacza, że Hiszpan nie pojawił się na boisku w osiemnastu spotkaniach z rzędu, dlatego też zdecydował się na zmianę zespołu. Aleñá mógł odejść z Barcelony już w sierpniu. Osoby z jego otoczenia informowały o ofercie Betisu na pięć dni przed zamknięciem letniego okienka transferowego. Piłkarz zastanawiał się nad przyjęciem propozycji, klubowi nie spodobał się jednak taki pomysł. Dyrekcja sportowa i trener zapewnili go więc, że wierzą w jego umiejętności, a pomocnik ostatecznie zadecydował o pozostaniu w zespole.
Wychowanek znalazł się w składzie Barcelony na pierwszy mecz w sezonie, a następnie przez długi czas w ogóle nie grał. Na placu gry pojawił się w zasadzie dopiero niedawno, z powodu licznych nieobecności piłkarzy grających w drugiej linii. Hiszpan był już wtedy praktycznie przekonany o odejściu do Betisu, który niedługo wcześniej ponowił swoją ofertę.
Jak ujawnia Sport, Barcelona, w obliczu często pojawiających się ostatnio problemów zdrowotnych Arthura i niejasnej sytuacji Arturo Vidala, ponownie próbowała przekonać zawodnika, żeby pozostał w klubie. Aleñá najwidoczniej nie uwierzył, że jego rola w zespole może się zmienić, i podtrzymał decyzję o odejściu. Pomocnik zadebiutował wczoraj w barwach Betisu – na boisku zameldował się w 81. minucie meczu andaluzyjskiego klubu z Deportivo Alavés.
Komentarze (17)