Carles Puyol wspomina sekstet z 2009 roku: Tamta drużyna dokonała rewolucji w futbolu

Radek Koc

20 grudnia 2019, 16:00

Mundo Deportivo

13 komentarzy

Fot. Getty Images

Carles Puyol był kapitanem ekipy, która na zawsze zapisała się w historii futbolu. Barcelona zdobyła sześć różnych trofeów w 2009 roku, a Puyol był boiskowym liderem niesamowitego zespołu. Legendarny piłkarz udzielił wywiadu Mundo Deportivo, w którym przypomniał o każdym zdobytym tytule i podzielił się kilkoma anegdotami.

Rocznica sekstetu: Pierwsze, co przychodzi mi do głowy, jeśli chodzi o tę rocznicę, to fakt, że było bardzo ciężko zdobyć tamten sekstet. Dokonaliśmy czegoś naprawdę wielkiego. Żadna drużyna tego nie dokonała. Najbardziej pamiętam sposób, w jaki to zrobiliśmy, i atmosferę w szatni. Byliśmy grupą piłkarzy, którzy czerpali przyjemność z gry. Rywalizowaliśmy na całego. Sposób, w jaki osiągnęliśmy ten sukces, był autentycznie rewolucyjny. Zaskoczyliśmy wszystkich w aspekcie ofensywnym, ale również w grze linii defensywnej. Nasza gra pressingiem też była zaskakująca. 

Puchar Króla: Z tamtego finału rozegranego z Athletikiem pamiętam przede wszystkim to, jak wyprowadzaliśmy piłkę od tyłu. Ekipa Caparrósa podchodziła bardzo wysoko, a Guardiola nakazał nam trzymać się bardzo blisko własnej linii pola karnego. Mieliśmy wciągnąć rywala, aby zostawił więcej wolnej przestrzeni w swojej strefie defensywnej. Wyszło dobrze, chociaż ryzyko było dość wysokie. Pep nas jednak o tym uprzedził. Chciał grać w ten sposób. Kiedy widział, że któryś z piłkarzy bał się grać w ten sposób, usuwał go z jedenastki i umieszczał kogoś innego w jego miejsce. Guardiola był pewny swego, a my również zrozumieliśmy jego przekaz. 

Z tamtego finału pamiętam szczególnie gola strzelonego przez Bojana, który był bardzo ważny. Właściwie to wszyscy czuliśmy się wtedy bardzo ważni. Na przykład Pinto był bardzo istotny w półfinale, kiedy zatrzymał rzut karny wykonywany przez Martiego. Znajdowaliśmy się wówczas w opałach. Sztab również czuł się ważny. Jego członkowie byli zdania, że ich praca była decydująca, jeśli chodzi o naszą dobrą grę i zdobywanie tytułów. 

Liga: Wygraliśmy mistrzostwo Hiszpanii w dobrym stylu. Szczególnie po ciosie, który daliśmy, kiedy wygraliśmy 6:2 na Bernabéu. Na początku przegrywaliśmy, ale ostatecznie rozegraliśmy wielki mecz. Strzeliłem gola z główki i nie mogłem się powstrzymać, aby nie pocałować opaski kapitańskiej. W tamtym momencie tak to czułem. 

Liga Mistrzów: Dojście do finału było męczarnią. Rewanżowy mecz na Stamford Bridge z Chelsea był drogą przez mękę. Udało nam się awansować dzięki bramce Iniesty. Finał był niesamowity. Początek był ciężki, ponieważ ekipa United rozpoczęła bardzo mocno i, szczerze mówiąc, zaskoczyła nas. W pierwszych dziesięciu minutach gry rywale kilka razy podchodzili pod naszą bramkę i było nam ciężko. Kiedy jednak uspokoiliśmy grę i zaczęliśmy wymieniać nasze podania, mecz był już nasz. Bramkę zdobył Eto'o i bardzo się ucieszyłem z tego powodu. Na początku sezonu nie było jasne, czy zostanie z nami. Kilku z nas porozmawiało z Guardiolą i powiedzieliśmy mu, że Eto'o był bardzo cennym zawodnikiem i gdyby pozostał w drużynie, na pewno wniósłby wiele do naszej gry. No i tak było!

Superpuchary: Powodzenie w dwumeczu o Superpuchar Hiszpanii z Athletikiem ustawiliśmy sobie w pierwszym spotkaniu (2:1). W pojedynku rewanżowym nie daliśmy rywalom żadnych szans i wygraliśmy 3:0. Jeśli chodzi o Superpuchar Europy, zmierzyliśmy się z Szachtarem, w którym występował Czyhrynski. Bardzo się nacierpieliśmy w tym starciu. Pamiętam przemowę Pepa w dogrywce. Powiedział nam, abyśmy grali w ten sam sposób, cierpliwie, utrzymując się przy piłce i robiąc to, co najlepiej potrafimy. W końcu Pedro strzelił piękną bramkę w dogrywce i wygraliśmy ten mecz. 

Klubowe Mistrzostwa Świata: W oczach wszystkich byliśmy zdecydowanymi faworytami w meczu z Estudiantes. Argentyńska ekipa nie miała, poza Veronem, klasowych piłkarzy. Prawda jednak zawsze wychodzi na boisku i w tamtym meczu nasi rywale sprawili, że musieliśmy się mocno namęczyć. To oni strzelili gola jako pierwsi i udało nam się wyrównać dopiero w końcówce. Strzelcem bramki był Pedro, po podaniu Geriego. W dogrywce padł gol Messiego, który zdobył uderzeniem klatką piersiową. Niektórzy mówią, że trafił w piłkę herbem Barcelony, inni twierdzą, że uczynił to swoim sercem... Jedyne, czego jestem pewny, to fakt, że dokonaliśmy czegoś, czego jeszcze nikt inny nie osiągnął. Nacierpieliśmy się i napociliśmy, ale potrafiliśmy się również tym cieszyć. 

Puyol wspomniał również o momencie, który w jego opinii był decydujący, jeśli chodzi o rozpoczęcie serii sukcesów.

- Przenosiny w styczniu 2009 roku do Ciutat Esportiva były czymś bardzo ważnym. Tam zaczęliśmy pracować jak wielki, poważny klub. Właśnie takie zespoły zbierają się w wielkich instalacjach, aby zoptymalizować swoje zasoby i przygotować się w spokoju do meczów. Nikt tam nas już nie męczył. 

Były kapitan Barçy zdradził, jakie jest najgorsze wspomnienie wiążące się z tamtym wyjątkowym rokiem.

- Z całego sekstetu w 2009 roku moim najgorszym momentem był półfinał Ligi Mistrzów z Chelsea, kiedy nie mogłem zagrać. Byłem zawieszony i musiałem oglądać mecz z wysokości trybun na Stamford Bridge, siedząc obok Manela Estiarte. Ze względu na regulamin UEFA nie mogłem nawet zejść do szatni przed spotkaniem. Mogłem się tam udać dopiero po meczu. W takcie gry mówiłem do Manela, że wcześniej czy później dostaniemy naszą okazję i strzelimy gola. Nie wiem, czy mówiłem tak, ponieważ naprawdę w to wierzyłem, czy chciałem go tylko uspokoić. W końcu trafił Andrés i wszyscy zwariowaliśmy ze szczęścia. 

Puyol odniósł się też do figury trenera, przypomniał znakomity sezon Luisa Enrique i odpowiedział na pytanie dotyczące szans obecnego zespołu Barçy:

- Pep Guardiola jest najlepszym trenerem na świecie. Myślę tak ze względu na to, jak przygotowuje mecze i jak przewiduje to, co może się wydarzyć w trakcie gry. Poza tym jest bardzo odważny. Można to było zobaczyć na przykładach Busiego i Pedro, którzy grali w drużynie rezerw. Początki Barçy Guardioli nie był zbyt dobre ze względu na osiągane wyniki. Kiedy jednak wierzysz we własne idee, wszystko zazwyczaj zaczyna wychodzić dobrze. 

- Wygranie sześciu tytułów jest czymś wielkim, bo nikt nigdy tego nie osiągnął. Barcelona Luisa Enrique była bliska powtórzenia tego sukcesu, zabrakło jedynie Superpucharu Hiszpanii.

- Czy aktualna drużyna Barçy może dokonać czegoś takiego? To wielka ekipa, mająca dobrych i doświadczonych piłkarzy. Oczywiście, że może tego dokonać. Zawodnicy muszą jednak zdawać sobie sprawę, że jest bardzo ciężko to osiągnąć i trzeba wiele wycierpieć, aby to się udało.

REKLAMA

Poleć artykuł

Komentarze (13)

Aby dodawać komentarze, musisz być zalogowany.
Uwaga: Ze względu na ochronę prywatności, komentarze nie ładują się automatycznie. Kliknij przycisk poniżej, aby je wyświetlić.
Załaduj komentarze