Carles Pérez uświetnił golem wielki awans sportowy

Radek Koc

11 grudnia 2019, 17:00

Marca

21 komentarzy

Fot. Getty Images

Carles Pérez zapamięta spotkanie z Interem z wielu różnych powodów. Zawodnik zdobył swojego pierwszego gola w Lidze Mistrzów i dzięki skompletowaniu wymaganego czasu gry uzyskał wymarzony kontrakt.

Carles Pérez dość niespodziewanie rozpoczął mecz z Interem w wyjściowej jedenastce Barcelony. Był to jednocześnie jego debiut w Lidze Mistrzów. Mecz nie mógł się ułożyć dla młodego wychowanka lepiej. To właśnie on strzelił pierwszego gola w pojedynku z Włochami i dokonał tego dokładnie w momencie, w którym oficjalnie stawał się pełnoprawnym zawodnikiem pierwszej drużyny Barçy. 

Pérez potrzebował 24 minut, aby skompletować potrzebny czas gry i tym samym otworzyć sobie drzwi do kontraktu wiążącego go z pierwszą ekipą Barcelony. Przypadek chciał, że Pérez pokonał Handanovicia właśnie w tej chwili. Można powiedzieć, że to jeden z najważniejszych momentów w karierze 21-letniego napastnika. 

Carles Pérez zadebiutował u Valverde w ostatniej kolejce poprzedniego sezonu. Następnie związał się na dłużej z katalońskim klubem, kiedy włodarze zdecydowali się na aktywowanie opcji dwuletniej prolongacji kontraktu. Jego obecna umowa wygasa w czerwcu 2022 roku. Pochodzącemu z Granollers piłkarzowi wciąż brakowało jednak otrzymania kontraktu zawodnika pierwszej drużyny. W tym celu musiał rozegrać siedem spotkań i zaliczyć co najmniej 45 minut w każdym z nich. Jeśli w którymś meczu nie był w stanie uzyskać takiego czasu, minuty zaczynały się kumulować. 

Warto w tym miejscu zauważyć, że Carles Pérez jest jednym z nielicznych wychowanków, którym udało się zdobyć bramkę w debiucie w Lidze Mistrzów. Przed nim dokonali tego Sergio Busquets (sezon 2008/2009 w meczu z Bazyleą), Andréu Fontàs (2010/2011 z Rubinem Kazań), Martín Montoya (2011/2012 z Bate Borysów) oraz Cristian Tello (2011/2012 z Bayerem Leverkusen).

Poleć artykuł

Aby dodawać komentarze, musisz być zalogowany.

Trochę mi Pedro przypomina swoją grą.

Wolałbym, żeby to on grał na skrzydle, a nie Griezmann. Gryzik po prostu tam nie pasuje.

To musi być znak z niebios, jeśli chłopak strzela w 24 minucie, a tyle potrzebował, by zostać pełnoprawnym członkiem 1 składu. Cuda, czy nie, człowiek się raduje, jak młodzież pokazuje się z dobrej strony.Szkoda tylko,że Riqui się wczoraj nie załapał.

I tylko 1 z tych wychowanków osiągnął sukces w drużynie

Ciekaw jestem jak pogadzą to z pomocą jego i Fatiego drużynie B