Takefusa Kubo wraca na Camp Nou, które miało być jego domem

Dariusz Maruszczak

7 grudnia 2019, 17:40

Sport, AS, Mundo Deportivo, Marca

15 komentarzy

Fot. Getty Images

  • Były zawodnik drużyn młodzieżowych Barcelony Takefusa Kubo wraca dziś na Camp Nou w barwach Mallorki
  • Japończyk wyróżnia się w tym sezonie LaLigi i może wybiec na boisko w podstawowym składzie
  • Kubo mógł latem powrócić do Blaugrany, ale zdecydował się na ofertę Realu Madryt

„Take Kubo pewnego dnia zagra na Camp Nou” – takie zdanie regularnie można było usłyszeć na boiskach Ciutat Esportiva, gdy Japończyk błyszczał w barwach alevinu A Barcelony. Kilka lat później ta przepowiednia ma szansę się spełnić, choć nie w taki sposób, w jaki oczekiwali Katalończycy. Kubo może wystąpić na stadionie Blaugrany w barwach Mallorki, jako zawodnik wypożyczony do tego klubu z Realu Madryt. Jeszcze kilka miesięcy temu mało kto uwierzyłby w takie zakończenie tej historii.

Oczekiwania

Kubo został odkryty przez Oscara Hernándeza w FCB Escola z Fukuoki. Trener zespołów młodzieżowych Barcelony widział w nim zawodnika, który powinien trafić do La Masii. Kiedy udało się sprowadzić Kubo w 2011 roku, Oscar wziął go pod swoje skrzydła i był odpowiedzialny za zabranie go na trening i odwiezienie do domu. Japończyk żył blisko Camp Nou, a teraz wraca na ten stadion w barwach innego klubu. „Będzie dodatkowo zmotywowany na Camp Nou. Pamiętam, jak zabrałem go kiedyś na stadion, a on powiedział mi, że pewnego dnia chciałby tu zagrać. Osiągnie to, chociaż nie w tych barwach, w których bym sobie życzył” – powiedział Oscar Hernández z pewnym smutkiem.

Kubo w trakcie pobytu w Barcelonie zdążył wzbudzić wielkie oczekiwania. Grał w alevinie A pod wodzą Marca Serry i Daniego Horcasa, w drużynie uważanej za „złote pokolenie”. Bramkarzem był Arnau Tenas, w obronie grali Éric García (obecnie Manchester City), Sergi Rosanas, Adria Altimira i Ivan Bravo. W środku pola występowali Nil Fabrego czy Guillermo Amor, a w ataku duet Take Kubo i Ansu Fati. Ostatnia dwójka doskonale się rozumiała nie tylko na boisku, ale także poza nim. „Ja mu podawałem, a on strzelał gole” – powiedział w wywiadzie dla Marki Kubo. Ten zespół zdobył mistrzostwo w swojej kategorii wiekowej i wszyscy mieli wobec jego graczy wielkie nadzieje. Sankcje FIFA rozdzieliły Fatiego i Kubo, przez co obaj podążali innymi drogami. Gdyby nie kontuzja 17-latka, dziś byłaby okazja do ich kolejnego spotkania.

Jak dokładnie doszło do odejścia Kubo? W 2014 roku Barcelona została ukarana przez FIFA za nielegalne sprowadzanie zawodników poniżej 18. roku życia w latach 2009-2013. Jedną z ofiar drakońskich sankcji był Kubo, który nie mógł występować w oficjalnych meczach zespołów młodzieżowych. W końcu w 2015 roku piłkarz zdecydował się spakować walizki i wrócić do ojczyzny, gdzie stał się drugim najmłodszym debiutantem w historii ligi japońskiej. Kubo mógł wrócić do Barcelony dopiero wtedy, gdy przekroczy 18. rok życia. I wydawało się, że tak właśnie się stanie.

Wybór Realu

To, co wydarzyło się latem bieżącego roku, było już wyjaśniane wiele razy. Wiadomość o możliwym sprowadzeniu przez Barcelonę utalentowanego 18-latka w ramach wolnego transferu spowodowała wzrost zainteresowania wielkich klubów. To z kolei wpłynęło na ekspansję roszczeń zawodnika, który miał już dojść do wstępnego porozumienia z Blaugraną. Według niektórych mediów Kubo zaczął domagać się pensji w wysokości miliona euro i awansu do pierwszego zespołu już w drugim sezonie po zmianie klubu, choć sam piłkarz zaprzeczał, zapytany o drugi z postulatów. Barcelona uznała, że nie powinna proponować Kubo lepszej oferty, z czego błyskawicznie skorzystał Real Madryt, który obserwował zawodnika od lat. Królewscy dopięli transakcję w ciągu kilku dni. Kubo twierdził, że przekonał go przedstawiony przez Los Blancos projekt sportowy.

Odpuszczenie Kubo i przeniesienie się Japończyka do Realu Madryt wywołało w Barcelonie spore kontrowersje. Rzecznik Blaugrany Josep Vives tłumaczył, że głównym czynnikiem decyzji Dumy Katalonii były kryteria sportowe. Relacja jakości i talentu do ceny piłkarza miała zaważyć. Z kolei jeden z trenerów drużyn młodzieżowych w rozmowie z ASem wyznał, że Kubo był jednym z najlepszych piłkarzy występujących w La Masii i z pewnością najlepszym w ostatnich latach. Według niego Japończyk profilem pasował do pierwszego zespołu, a ponadto miał DNA Barçy. Trener uważał odpuszczenie Kubo za niewybaczalny błąd.

18-latek przepracował presezon z pierwszym zespołem Los Blancos, a następnie klub z Madrytu postanowił wypożyczyć go do Mallorki, ponieważ na Santiago Bernabéu nie otrzymałby wielu szans na grę. Kubo wykorzystuje ten czas. Na początku Vicente Moreno cierpliwie wprowadzał Japończyka do zespołu, a w ostatnich czterech spotkaniach 18-latek wystąpił w podstawowym składzie. Łącznie Kubo rozegrał w tym sezonie dwanaście meczów, w których zdobył jednego gola i zaliczył dwie asysty. Wszystko wskazuje na to, że i dziś wybiegnie na murawę Camp Nou w podstawowym składzie Mallorki. Kubo latem zdecydował się na transfer do Realu Madryt i z pewnością będzie chciał udowodnić Barcelonie, że popełniła błąd, nie poprawiając swojej oferty.

Poleć artykuł

Aby dodawać komentarze, musisz być zalogowany.

Z tymi marzeniami to troche ma jakąś chorobe psychiczną.

Młoda wersja Figo, marzenia marzeniami ale kasa ważniejsza..

Marzyc o barcelonie i wybrac real....
Dla mnie zwykly najemnik który wybral La Masie w dziecinstwie bo widzial swoją korzysc, czyli szanse na dobrą kariere, a gdy przyszlo co do czego to serce sie zupelnie nie odezwalo

Mam nadzieję że zostanie porządnie wygwizdany..

W tym całym zamieszaniu z Kubo chyba zapominamy, że to przez nieprawidłowości Barcelony przy transferze musiał wrócić do Japonii żeby grać w piłkę. Wiadomo, że sankcja nałożona przez TAS była surowa, ale gdyby Barcelona zrobiła wszystko zgodnie z prawem, Kubo grałby cały czas w La Masii. Myślę że mógł mieć żal do klubu

Marzył o grze w Barcelonie, ale wybrał ofertę Realu Madryt, to nieźle sobie marzył :P

Dajmy sobie spokój z kimś takim, nie jest godzien zdania na tej stronie. Jako zawodnik Realu należą mu się natomiast liczne lekcje futbolu od Barcelony do której nie był przekonany.

Miał szansę być częścią wspaniałego klubu a wybrał poniewierkę bo nie sądzę żeby sobie w Realu pograł...
No cóż,jego wybór nikt za nim płakał nie będzie.

tytul wskazuje na to, ze Barca go nie chciala i niemajacy wyboru chlopak musial isc do Reau
Komentarz usunięty przez użytkownika