Na początku prezentacji Luis Enrique wygłosił oświadczenie w sprawie swojego powrotu na stanowisko selekcjonera i kontrowersji związanych z brakiem pozostania w kadrze na EURO 2020 Roberta Moreno, który w roli pierwszego szkoleniowca wywalczył awans na turniej.
– To bardzo wyjątkowy dzień dla mnie i mojej rodziny, ponieważ wracam do domu, do reprezentacji, żeby skończyć projekt, który zacząłem wcześniej. Zdaję sobie sprawę, że media mogą być zainteresowane tym, co wydarzyło się w ostatnich miesiącach. Czuję się zobligowany złożyć obszerniejsze wyjaśnienia niż bym tego chciał. Jestem osobą, która ucieka od sporów. Każdy, kto śledził moją karierę, wie o tym. Czuję się jednak zobligowany, ponieważ w tym sporze w dużej mierze chodzi o osobę, która pracowała ze mną przez wiele lat.
– Jedyną osobą odpowiedzialną za to, że Robert Moreno nie jest w moim sztabie, jestem ja. Nie Rubiales, Molina czy RFEF. Spór z Moreno zaczął się 12 września. To jedyny dzień, w którym miałem z nim kontakt. Zadzwonił do mnie, spotkaliśmy się w moim domu i zrozumiałem, że chce poprowadzić Hiszpanię na EURO 2020, a później, jeśli będę tego chciał, wróci do bycia moim drugim trenerem. Starałem się postawić w jego sytuacji. Rozumiem, że był podekscytowany, że to jego życiowa okazja, że ciężko pracował i jest ambitny, a to cecha, którą należy docenić. Moim zdaniem to jednak brak lojalności. Ja bym tego nie zrobił i nie chcę nikogo z takimi cechami w moim sztabie. Nadmierne ambicje nie są zaletą, ale wielką wadą.
– Odpowiedziałem mu, że nie chcę tego w moim sztabie, że czuję się silny i chcę wrócić do pracy, choć nie wiem, kiedy to zrobię. Spotkanie zakończyło się w sposób serdeczny i zadzwoniłem do członków mojego sztabu. Chciałem, żeby wiedzieli, jaka jest moja opinia i zdanie drugiej strony. Nie chcę też, żeby moje słowa były źle zrozumiane. Nigdy nie oferowałem się RFEF, nie dzwoniłem do nikogo i nikt z osób trzecich nie dzwonił w moim imieniu, żeby mnie zaoferować. W swoim czasie musiałem opuścić reprezentację ze znanych wam powodów i byłem na uboczu. To zmieniło się pod koniec października, gdy Rubiales i Molina zadzwonili do mnie i mieliśmy miłe spotkanie. Zawsze otrzymywałem od nich wyrazy sympatii i lojalności. Powiedziałem im na początku: „jesteście zwolnieni ze wszystkich zobowiązań, jakie mieliście względem mnie. Nie ma żadnych zobowiązań”. Okazali mi jednak zainteresowanie, przekazałem swój punkt widzenia, a reszta jest wszystkim dobrze znana. To prawda, że czuję się odpowiedzialny i nie jestem dumny z tego, jak to wszystko się skończyło. Poza tym jestem zmotywowany i nie mogę się doczekać mistrzostw Europy i mundialu. Chcę porozmawiać z piłkarzami i przekazać im wartości. Reprezentacja się nie zmieni, chociaż na liście powołanych mogą być jakieś drobne zmiany w porównaniu do poprzedniego selekcjonera. Chciałbym w tym momencie zakończyć te tematy i zająć się budową reprezentacji.
Następnym etapem prezentacji Luisa Enrique były pytania od dziennikarzy.
Dlaczego nie pozwoliłeś Robertowi Moreno poprowadzić reprezentacji Hiszpanii na EURO?
Chyba wyraziłem się nie dość jasno, ale chciałem być zwięzły. Jestem tutaj i będę na mistrzostwach Europy, ponieważ dyrektor sportowy i prezes RFEF postanowili do mnie zadzwonić, żebym został selekcjonerem na EURO. Brakowało jednak mojej wersji zdarzeń, dlatego ją opowiedziałem.
Czy czujesz się zraniony po tym, co stało się z Robertem?
W życiu są takie sytuacje, które dają możliwość poznania ludzi. To doskonały sposób, żeby przekonać się, kto jest moim przyjacielem, a kto nie. Ja bym tego nie zrobił.
Pod jakim względem najbardziej rozczarował cię Robert Moreno?
Pod względem zawodowym nie mam mu nic do zarzucenia. Jest bardzo dobrze przygotowanym trenerem, udowodnił to. Z drugiej strony nie miałem do niego wątpliwości do momentu, gdy w jego słowach pojawiały się pewne rzeczy, a czyny mówiły co innego. Skończmy jednak ten temat, wciąż będę mówił to samo. Nikt na tym nie wygrywa, zostawmy to tak, jak jest. Nie jestem dobrym facetem w tym filmie, ale z pewnością też nie złym.
Czy na spotkaniu w Saragossie mówiłeś Rubialesowi i Molinie, że chcesz wrócić?
Potem mieliśmy więcej rozmów. Oni to widzieli i mówiłem im jasno, że jestem gotowy i mam chęć, aby wrócić. W trakcie spotkania było już jasne, że wrócę do trenowania.
Rozmawiałeś z zawodnikami?
Nie, tylko z jednym, ponieważ był kontuzjowany i chciałem dowiedzieć się, jak przebiega jego rehabilitacja.
Czy kontaktowała się z tobą jakaś drużyna?
Dzwoniono do mnie z jednego zagranicznego klubu.
Co sądzisz na temat Ansu Fatiego?
Znam go i zdaję się sprawę z jego potencjału. Wciąż nie zagrał w podstawowym składzie reprezentacji do lat 21, ale jest piłkarzem, którego trzeba obserwować. Zwracamy uwagę na młodych zawodników, ale jest oczywiste, że rzadko kiedy gracze pomijają jakiś etap szkolenia. Ansu ma dobre warunki, ale wciąż jest w okresie powolnego dojrzewania. Skoro w ciągu ostatnich dwóch miesięcy grał w Barcelonie i strzelał gole, ma jednak otwarte drzwi do wyjazdu na EURO, jak wszyscy zawodnicy.
Kto będzie teraz drugim trenerem?
Zostanie nim Jesús Casas, z którym pracowałem w Barcelonie B i w pierwszym zespole. Trenerem przygotowania fizycznego wciąż będzie Rafel Pol, a psychologiem pozostanie Joaquín Valdés. Włączyłem do sztabu Aitora Unzué jako trzeciego trenera.
Podpisałeś długą umowę.
Nie jestem zwolennikiem podpisywania tak długich kontraktów. Jestem jednak zachwycony podpisaniem umowy na trzy lata. Nie zamykam drzwi do pozostania w reprezentacji na dłużej. Podpisałem kontrakt do końca następnego mundialu, ale nie miałbym problemu z tym, gdyby jutro prezes i Molina postanowili, że odchodzę.
Komentarze (47)