Mundo Deportivo: Barça obserwowała dwóch Brazylijczyków w meczu Copa Libertadores

Radek Koc

25 października 2019, 13:15

Mundo Deportivo

6 komentarzy

Fot. Getty Images

  • Współpracownik Abidala Ramon Planes był obecny na meczu Copa Libertadores
  • Celem Planesa była obserwacja Rodrigo Caio z Flamengo i Evertona z Grêmio
  • Brazylijscy piłkarze mogliby wzmocnić odpowiednio środek obrony i lewe skrzydło Barçy

Barcelona stara się uważnie obserwować wszystkie największe turnieje na całym świecie i rozgrywki Copa Libertadores nie są w tym znaczeniu żadnym wyjątkiem. Zgodnie z informacjami podanymi przez Mundo Deportivo, na wczorajszym meczu półfinałowym Flamengo - Grêmio (spotkanie zakończyło się wynikiem 5:0 i awansem do finału ekipy gospodarzy) był obecny Ramon Planes - bardzo bliski współpracownik dyrektora sportowego Érica Abidala. Jego zadaniem była obserwacja kilku piłkarzy, ale na jego liście szczególne miejsce zajmowało dwóch graczy - Rodrigo Caio z Flamengo i Everton występujący w Grêmio. 

Stoper drużyny z Rio de Janeiro jest już bardzo dobrze znany włodarzom Barçy, ponieważ w grudniu zeszłego roku przeszedł nawet testy medyczne zlecone przez klub i był naprawdę blisko transferu. Klub szukał wartościowego zmiennika dla kontuzjowanego Umtitiego i profil obecnie 26-letniego Brazylijczyka posiadającego włoski paszport wzbudził wtedy ogromne zainteresowanie. Ostatecznie Caio (wówczas piłkarz São Paulo) nie trafił do zespołu Blaugrany, a Valverde postanowił postawić na Jeisona Murillo. 

23-letni Everton z Grêmio również znalazł się na celowniku Katalończyków, którzy od jakiegoś czasu obserwują jego dobre występy w lidze brazylijskiej. Dynamiczny skrzydłowy, który występuje na lewej stronie ataku, wypromował się szczególnie w trakcie ostatniego turnieju Copa América. Brazylia sięgnęła po trofeum, a Everton został królem strzelców z trzema bramkami na koncie (Guerrero z Peru również zdobył trzy gole) i świetnie zastąpił kontuzjowanego Neymara. W przypadku tego piłkarza Barça musiałaby pokonać wiele innych klubów, które również są bardzo zainteresowane jego usługami. Mówi się m.in. o Milanie, Atlético czy ostatnio Tottenhamie. 

Obecnie Barcelona ma do dyspozycji takich stoperów jak Piqué, Umtiti, Lenglet oraz Todibo. W razie konieczności może również liczyć na wsparcie Araujo, który jest piłkarzem Barcelony B. Ciągłe problemy zdrowotne Big Sama, wiek Piqué oraz małe doświadczenie Todibo i Araujo zmuszają jednak działaczy do bacznego śledzenia rynku środkowych obrońców. W przypadku Evertona sytuacja przedstawia się podobnie. Barça dysponuje grającymi na skrzydle Dembélé i Carlesem Pérezem, ale w tej chwili nie wiadomo, co się wydarzy w przyszłym sezonie. 

Poleć artykuł

Aby dodawać komentarze, musisz być zalogowany.

Everton w kadrze bardzo się wyróżniał pod nieobecność Neymara ciągnął cała grę

Bez sensu wzmocnienia, na skrzydle jest Fati i Perez a na ŚO jest Araujo. Jedynie dobre rozwiązanie to sprzedanie Dembele definitywnie i kupienie kogoś innego "lepszego" zawodnika bo gość trzeci sezon i nie przekonuje..

Caio nie jest zawodnikiem na nasz poziom. W ogóle nie rozpatrywałbym jego kandydatury. Jakby miał 19 lat, a nie 26 to może i by to miało jakiś sens. Everton mimo, że już całkiem uznany zawodnik i pokazał w reprezentacji, że to nie byle jaki grajek, to wydaje mi się, że ponad 50 mln (bo pewnie tyle by chciało Gremio), nie licząc zapewne bonusów dla agenta i od praw wizerunkowych, to jednak zbyt duża kwota jak na 23- latka, nieobytego w mocnej lidze.

najpierw niech znajdą pomysł na grę a potem kupują graczy

Czy oni są normalni? Tego Caio to można było obserwować, ale prawie 10 lat temu, teraz to po co on, mamy młodego Araujo i Todibo zamiast niego. No i Everton, czyli kolejny Malcom za 40 baniek, który będzie w takiej samej mierze grzał ławę co Carles Perez, a już ustawia się w kolejce Fati, jeśli Valverde będzie nadal naszym trenerem...