W barcelońskich okoliczno-ściah: Przełom nadziei

Marcin Poreda

12 października 2019, 09:41

63 komentarze

Fot. Getty Images

Jeśli zastanowić się nad deficytem piłkarskiej jakości w Barcelonie w odniesieniu do pozycji, można z dość dużą łatwością wymienić największe bolączki katalońskiego klubu. Są one związane z ogromną klasą poprzedników i ekstremalną trudnością w ich zastąpieniu. Następcy nie mają łatwo, bo poprzeczka jest zawieszona wysoko. Do tej pory zawodzili, ale wszystko wskazuje na to, że obecny sezon może być przełomem.

Legendarni giganci

Dani Alves, Xavi, Iniesta, Neymar. Patrząc na ostatnich kilka-kilkanaście sezonów, to bez wątpienia najlepsi zawodnicy Blaugrany na pozycjach odpowiednio prawego obrońcy, rozgrywającego, ofensywnego pomocnika i lewoskrzydłowego. Pierwszy z nich wprowadził definicję bocznego obrońcy na jeszcze wyższy poziom, niż uczynił to Cafu. Legendarny Brazylijczyk, dwukrotny mistrz świata powszechnie uznawany za najlepszego piłkarza na tej pozycji w historii piłki nożnej, rozegrał ponad 500 meczów, zdobywając w nich osiemnaście goli i 22 asysty. Z kolei Dani mający obecnie na liczniku ponad 700 meczów, strzelił w nich 51 bramek i zanotował absolutnie kosmiczne 155 asyst. To jest niepojęte, żeby boczny obrońca miał takie liczby. Nawet Marcelo uznawany za jednego z najbardziej ofensywnych defensorów w historii nie może równać się z Alvesem (38 goli, 91 asyst).

Później Xavi. Mózg drużyny potrafiący notować w sezonie średnią wykonanych podań na poziomie 100. Non stop będący opcją dla kolegów, regulujący tempo rozgrywania akcji. Pomimo grania za plecami ofensywnych „strzelb” potrafił w ciągu całej swojej kariery zdobyć 107 goli i zanotować 212 asyst. Piłkarz unikatowy, którego nigdy wcześniej nie było i raczej już nie będzie. Również Iniesta i Neymar naznaczyli swój pobyt w Katalonii niepowtarzalną jakością. Takich to geniuszy przyszło zastąpić obecnym zawodnikom Barcelony.

Zakurzona perła

Pamiętam okno transferowe 2017, które było naznaczone znaczącą porażką Barcelony w Lidze Mistrzów, a także przegraniem ligi na rzecz Realu Madryt, co w ostatniej dekadzie jest dość dużą sztuką. Poszukiwania nowego Daniego Alvesa i Xaviego stały się obsesją obecnego zarządu. Pojawiało się wiele plotek związanych z pozyskaniem między innymi Bellerína, który ze względu na swoje pochodzenie miał być z marszu gotowy do gry. Zamiast tego zdecydowano się postawić na imponującego w Benfice talentem i potencjałem Nélsona Semedo. Portugalczyk wyróżniał się szybkością, przebojowością i ciągiem na bramkę rywala. To cechy, na których szczególnie zależało Barcelonie. Transfer więc doszedł do skutku. Historia pokazuje jednak, że Nélson idealnie dopasowywał się swoją grą do powiedzenia „lepiej mądrze stać, niż głupio biegać”, będąc niestety owym głupio biegającym. Miał ogromne problemy z ustawianiem się w kreacji i, co najgorsze, z efektywnością swoich zagrań. Dość powiedzieć, że przez dwa lata występów na Camp Nou strzelił tylko jednego gola i nie zanotował ani jednej asysty. Dramat.

Dlatego wielu ekspertów skreśliło już Semedo, szukając Barcelonie alternatywy na prawą obronę. Tą miałby być choćby Emerson z Betisu lub Wagué z Barçy B. I wtedy nadszedł obecny sezon, w którym Nélson wygląda, jakby uczynił kolejny ważny krok w piłkarskim rozwoju. Widać po nim coraz lepszą pracę w kreowaniu akcji, mądrzej się ustawia, jest solidny w defensywie i, co najważniejsze, już w tych kilku meczach początkowej fazy rozgrywek udało mu się zanotować dwie asysty. Wreszcie poza zwyczajną fizycznością i szybkością (co kibice często podziwiają, ale nijak świadczy to o przydatności piłkarza) pojawiły się w jego grze inteligencja i skuteczność.

Zmęczony maestro

Arthurowi nie można zaaplikować tak krytycznej historii jak Semedo. Brazylijczyk został sprowadzony do klubu przed poprzednim sezonem. Miał łatkę unikatu taktycznego Brasileirao. Zawsze spokojny, opanowany, metodyczny. Zupełnie niekorzystający ze zbędnych „wodotrysków”, a zamiast tego skoncentrowany taktycznie i bardzo uniwersalny. Na brazylijskich boiskach pokazał, że nie sprawia mu kłopotu tak odebranie piłki rywalowi, jak i wykonanie dryblingu lub kluczowego podania.

Po przyjściu do Katalonii już w presezonie pokazał namiastkę swoich umiejętności, jednak z upływem czasu dawał się we znaki jego brak doświadczenia. Brazylijczykowi łatwo było operować na połowie Barcelony. To tam robił kółeczka, rozrzucał piłkę – kibice poczuli nostalgię, przypominając sobie Xaviego. Warto jednak pamiętać, że to wszystko legendarny pomocnik robił w dowolnym miejscu na boisku, a im bliżej bramki rywala, tym był efektywniejszy. Arthur wręcz przeciwnie. Okazał się wręcz wyzuty z ryzyka, co przełożyło się na dwa razy gorsze statystyki kluczowych podań i trzy razy gorsze dryblingów.

Największy problem dotyczył jednak jego wydolności i przygotowania fizycznego. Brazylijczyk nie był w stanie rozgrywać pełnego wymiaru spotkań. Regułą stały się zmiany w 60. minucie. To wszystko odbijało się też na jego uczestnictwie w kreacji. Arthur nie miał siły być w odpowiednich miejscach w odpowiednim czasie. Jako rozgrywający potrafił znikać na kilka minut, co było brzemienne w skutkach dla zespołu bazującego na posiadaniu piłki i ataku pozycyjnym.

Na szczęście ten sezon jest zupełnie inny. Brazylijczyk już teraz uzbierał trzy asysty i strzelił kapitalnego gola z Villarrealem. Niemal każde spotkanie gra w pełnym wymiarze czasowym i, co najważniejsze, znacząco zwiększył liczbę wykonywanych podań w meczu. W dwóch spotkaniach Ligi Mistrzów uzyskał średnią aż 96 wykonanych podań na spotkanie. Razem z Frenkiem do Jongiem stał się liderem drugiej linii, który nie boi się rozgrywać i dyrygować grą drużyny.

Nadzieja

Oczywiście mam na uwadze, że sezon dopiero się rozpoczął, ale powyższe symptomy są o tyle radosne, że nie tyczą się losowych zagrań, a pewnej tendencji. Dobrze wykonywanych elementów rzemiosła piłkarskiego, które powtarzają się i skutkują wymiernymi efektami – golami oraz asystami. Dobrym przeciwieństwem jest forma Krzysztofa Piątka, który bazował jedynie na kapitalnej dyspozycji strzeleckiej. Kiedy jednak to się zacięło, to Polak nie ma już absolutnie żadnych atutów do pokazania na murawie. Dyspozycja Semedo i Arthura daje nadzieję na to, że nawet jeśli nie będą strzelać i asystować, to wciąż ich uczestnictwo w kreacji napędzi grę całej drużyny – a przecież o to chodzi. Wygrywać ma zespół, a nie pojedynczy zawodnicy.

Powiązane artykuły

Poleć artykuł

Aby dodawać komentarze, musisz być zalogowany.

Moim zdaniem widoczny progres gry Semedo jest następstwem zaufania do piłkarza.
Chłopak przychodzi z Portugalii do Barcy Valverde, trenera który nie do końca wie na kogo ma postawić (lub może też nie od niego to zależało). Semedo się chyba w tym wszystkim pogubil, lecz wszyscy widzieliśmy, że ten piłkarz ma duży potencjał, który należało tylko wyzwolić.
Czy ten potencjał wyzwoliły słowa działaczy Barcy: " Semedo nie jest na sprzedaż" ?
Życie pokaże, ale oby tak

Statystyki mozna podsumowac Messim. Ile on biega ile sie angazuje w gre? 15-20% meczu a statystyki ma jakby popierdzielal na 200% na pelnym gazie.

Nie zapominajmy ze Alves wspolpracowal z Messim ktory duzo wiecej biegal i aktywniejszy byl, te akcje byly bardziej dynamiczne i wpadajacy na pelnym biegu Alves mial z kim rozgrywac. Teraz 80% druzyny gra na stojaka i taki urywajacy sie Semedo musi sie zatrzymac bo reszta gwiazdeczek stoi i klepie. Tylko Z Dembele na tej stronie sie ladnie dogaduja bo to dwa wiatry.
Komentarz usunięty przez użytkownika

Semedo cały czas miał umiejętności i od dłuższego czasu miałem wrażenie że głowa nie nadąża za tym co ten chłopak potrafi. Jest niesamowicie szybki, silny, bardzo dobrze wyszkolony technicznie, dobrze radzi sobie w grze kombinacyjnej. Zalety Semedo są znane od dawna. Przynajmniej ja osobiście dostrzegałem możliwości Nelsona właściwie od jego przyjścia i wiedziałem, że to zawodnik o ogromnym potencjale. Pomimo atutów sam zastanawiałem się jak potoczy się kariera Portugalczyka w FCB gdyż miałem wrażenie, że on sam gra na jakiejś blokadzie psychicznej. Pomimo dużej szybkości i znakomitej techniki bał się wchodzić w pojedynki jeden na jeden i pokazywać się z przodu. W tym sezonie widzę, że wszystko zaczyna zmierzać w dobrym kierunku.
A co do Arthura to w tym sezonie zaczyna imponować mi praca jaką wykonuje na boisku. To ile biega i walczy. Znacznie poprawił się w odbiorze do tego co raz odważniej rozgrywa z przodu. Będąc na Camp Nou na meczu z Atletico w kwietniu 2019r to właśnie Arthur był jednym z piłkarzy który zrobił na mnie bardzo dobre wrażenie. Podobało mi się jak się ustawia na boisku, to ile widzi no i oczywiście jego spokój gdy ma piłkę przy nodze. Wtedy było widać ogromną jakość piłkarską ale brakowało siły fizycznej. W tym sezonie widzę postęp pod tym względem.
Po słabym początku obecnego sezonu niektórzy siali panikę. Ja byłbym jednak spokojny. Zaczekałbym 1,5-2 miesiące z ocenianiem Valverde i gry zespołu bo według mnie jak ta maszyna się rozbuja to nikt nie będzie jej w stanie jej zatrzymać. Mamy znakomitą linie pomocy już teraz. Z De Jongiem który moim zdaniem jest strzałem w "10". Holender stanowi ogniwo którego mi brakowało w grze FCB a konkretnie w naszej pomocy. Franki wnosi do zespołu dynamikę, szybkość i wybieganie. Do tego wszystkiego dochodzi znakomity przegląd pola, technika i kreatywność. O resztę zespołu jestem spokojny. Mamy szeroką kadrę i chyba jedynie City może z nami konkurować jeśli chodzi o ilość graczy o wysokiej jakości w kadrze pierwszej drużyny.

Problemem oglądania meczów na flashscore jest to, że nie widać tam wielu rzeczy, chociażby wywalczonych karnych, więc głupie jest pisanie na tej podstawie podstawie artykułu. Ciekawi mnie też co za eksperci go skreślali? A najlepsze, że po tym jak to autor nazwał "dramacie" miał propozycje zmiany klubu między innymi z Anglii, czy z Włoch, że klub musiał wydać oświadczenie nie na sprzedaż. Istny paradoks :) Więc wcale może on nie był taki słaby, a może powód też był inny, więc może autor się zastanowi i napisze coś rozsądniejszego na ten temat? Z Arturem już lepiej, aczkolwiek ja nie podzielam tego hurra optymizmu, to jest jakiś progres. Jednak gdy to Stegen musi ratować zespół asystą z takim "maestro" w składzie, to też mi coś nie pasuje? Poza tym co mi po 100 podaniach jak one są tylko w bok lub w tył? Chce ktoś zrobić ciekawy artykuł, to niech porówna start do ubiegłego sezonu z takimi grającymi "drewnami" jak Rakitic, czy Paulinho. Ile wtedy było tworzonych sytuacji i przez kogo, ile strzałów itp., a jak to wygląda teraz. Ogólnie to artykuł o niczym, szkoda czasu.

Myślmy już lepiej o zastąpieniu Pique Busquetsa i Suareza. Jak na razie to grają do deski a mógłby ktoś się ogrywać w tym czasie.

Xavi rocznik '80
La liga 2003/2004
36 występów 4 gole 11 asyst

Arthur rocznik '96
La liga 2019/2020 pozostało 30 kolejek
5 występów 2 gole 4 asysty

Porównania Arthura (grającego 2 sezon w Barcie i jednocześnie też dopiero 2 sezon w Europie!!) do Xaviego w jego primetime są co najmniej nie na miejscu.. Arthur w wieku 23/24 lat myślę, że przebije liczby uzyskane przez Xaviego w tozsamym wieku 23/24 lat

Semedo powinien grać, grać i jeszcze raz grać. Jest w formie i to widać. Nigdy nie będzie Danim, ale wciąż może być topowym PO. To samo tyczy się Arthura, ten chłopak wraz z De Jongiem powinni grać od pierwszych minut w każdym meczu, rotowani powinni być tylko do odpoczynku.

Bardzo cieszą takie artykuły na stronie. Pojawiają się też od czasu do czasu analizy taktyki. Są to artykuły, których moim zdaniem mocno brakuje na stronie. Kilka lat temu było ich o więcej i miały główny udział w wartości merytorycznej strony. Z drugiej strony zrozumiałe jest nie pisanie analizy taktycznej meczów, które mogą być po prostu nudne.

Drużyna Czarni Rokitki (woj. Dolnośląskie) organizuje jak co roku (jest to już siódmy wyjazd tego typu) wycieczke do Barcelony na mecz z Celta Vigo. Wyjazd 06.11 powrot 14.11 (6 noclegow) w Lloret de Mar, koszt 950zl w tym 2 wycieczki do Barcelony. Zostało jeszcze osiem wolnych miejsc. Po więcej informacji proszę dzwonić pod numer telefonu 604297869

Mam nadzieję, że Semedo I Arthur utrzymają taką formę. Aż trochę jestem w szoku, że Semedo zaczyna odpalać Ale chyba rzeczywiście niektórzy potrzebują do tego zaufania i więcej czasu żeby odpalić.

Wielkim odkryciem nie jest że prawie zawsze potrzeba trochę czasu (sezon, dwa) nawet najlepszemu zawodnikowi, który przychodzi do Barcy z innego klubu( w innych klubach też zazwyczaj tak jest - wow!). jakoś w Semedo zawsze wierzyłem - bardziej obawiam się o Griezmanna...

Krzysztof Piątek nie ma nic do zaoferowania? To żart?

Liczby... Piłkarskim światem wydawać się może zawładnęły statystyki. Kto żyw, kto aspiruje do tytułu większego znawcy, chętnie się na nie powołuje. Mogą być czasem jednak złudne, bowiem nie w każdej sytuacji realnie oddają rzeczywistość. Bywają suche, a w oderwaniu bądź odpowiednich kontekstach podatne na manipulację.
Zadziwiające, że Ty, deklarujący przynależność do kościoła J. Cruyffa tak się na nich wspierasz? Przywołam więc słowa osoby, której hołdujesz „...Moim zdaniem fatalne jest to, że teraz młode talenty są odrzucane w oparciu o statystyki komputerowe. Bazując na kryteriach w Ajaksie, ja też zostałbym odrzucony. Kiedy miałem 15 lat, nie umiałem kopnąć piłki lewą nogą na 15 metrów, a prawą kopałem na jakieś 20 metrów. Moje największe zalety, kreatywność i technika, nie mogłyby zostać rozpoznane przez komputer...”.

Może to faktycznie będzie ten sezon Semedo? Zwątpiłem w niego po tych dwóch latach, ale trzeba przyznać że początek sezonu daje nadzieję na lepszego Nelsona. O Arthura się nie martwiłem, bo mimo tego że był to jego pierwszy sezon w Europie i miał problemy z formą fizyczną, to pokazywał od początku że jest inteligentnym zawodnikiem i jego lepsza gra wydawała się kwestią czasu.

Arthur na pewno gra dużo lepiej, niż w poprzednim sezonie, a co do Semedo, to moim zdaniem bardzo podobnie. Może poza ostatnim meczem, gdzie zagrał na lewej obronie, bo wtedy pozamiatał tak, że wyrzuciłem odkurzacz z domu. Tak czy inaczej uważam od początku, że obaj mają mega potencjał i mam podobne odczucia do użytkownika xBarteZx co do poprzedniego sezonu. Może nie aż tak drastyczne, ale też miałem wrażenie, że oni sami nie wiedzieli, czy mają to zaufanie, czy nie. Nie zawsze chyba też zmiana Arthura była spowodowana jego zmęczeniem. Teraz postawienie "oficjalnie" na tych dwóch panów wydatnie im pomogło.

Kadra była mocna, a teraz jest bardzo mocna. Powoli wszystko zaczyna nabierać sensu po kontuzjach i słabym presezonie. Za 2 tygodnie Real, to chłopaki zaczęli łapać rytm. :) Trzeba ich "tradycyjnie" zlać.

Zanim znajdą następców za zawodników Guardioli to pewnie będzie trwało jeszcze ze 3 lata ale kilku jak Athur, de jong,Fati ,Lenglet,Bramkarz którego kariera trwa dłużej niż zawodnika jest. Może Dembele i Semedo ,Perez .Pewnie Roberto zostanie .Jest kilku na rezerwie i w szkółce jak Firpo czy Wague.Czy stoperzy. Zobaczymy jak się rozwiną.No i na kilka lat jest Griezman,któremu wyszedł wczorajszy mecz. Może wróci z formą.Zobaczymy.Źle na pewno nie jest.

Robienie z Semedo bohatera to jakiś żart. Czy wy widzicie co on gra w tym sezonie? 1 dobry mecz. Słownie jeden. I to jeszcze taki, że z jego powodu mogło być 0:2 lub nawet 0:3 ale skończyło się 4:0 więc BYŁ super Man of the Match. Po prostu dramat i ręce opadają. Ale co ja tu się już nie nasłuchałem...bo gra na drugiej stronie, bo nie ta noga. No ale tak jeden z top klubów świata nie może sobie pozwolić aby ustawić zawodnika na drugim skrzydle bo ten kopie się w czoło. To swojego czasu w pamiętnym meczu Puyol na DM za czasów Guardioli przeciwko Realowi to to musiał być krzyk rozpaczy.
No ale cóż nie mamy lepszego niż Semedo na teraz.
konto usunięte

Totalnie się nie zgadzam z tymi opiniami z artykułu oraz wspomnianych "ekspertów". Ani Arthur, ani Semedo nie dostawali realnej szansy na grę w poprzednich sezonach. Dopiero w tym sezonie grają po 90 minut i dostali zaufanie, jakie powinien dostać każdy piłkarz, który chce pokazać swój potencjał. Piłkarz musi czuć zaufanie i swobodę, żeby pokazać pełnię potencjału, a nie mieć w głowie, że będzie zmieniony po 45 lub 60 minutach, bo wtedy traci wiarę w siebie i nie skupia się na grze, a na rzeczach, które nie powinny zaprzątać mu głowy.

Tak czy inaczej zarówno Arthur i Semedo grali bardzo dobrze jak już dostawali szansę, a tylko złe decyzje naszego trenera odnośnie ilości minut spowodowały, że nie pokazali pełni możliwości. Symbolem tych ruchów jest posadzenie na kilka meczów Malcoma na trybuny lub ławkę po tym jak był najlepszy na boisku. Dla mnie gra Arthura i Nelsona nie jest żadnym zaskoczeniem. Zawsze ich uważałem za fundamenty dzisiejszej Barcelony i zarówno wcześniej i teraz grali i grają na światowym poziomie.