Gerard Piqué był gościem w rozrywkowym programie telewizyjnym "El Hormiguero" emitowanym na Antenie 3. Stoper Barçy wczuł się w lekką konwencję programu i po raz kolejny pokazał wielkie poczucie humoru.
Polemiczne deklaracje: Zazwyczaj wypowiadam je z premedytacją. Robię to, aby się trochę zabawić. Mało było takich przypadków, kiedy narobiłem sobie kłopotów niechcący. Bawię się tym i w środku pękam ze śmiechu, ponieważ świat futbolu jest wielkim spektaklem. Potem śmiejemy się z tego w szatni. Wszystko jest farsą i kłamstwem. Wszystko jest dużo łatwiejsze w rzeczywistości. Relacje między piłkarzami są fantastyczne, atmosfera jest genialna. Kiedy wpędzamy się w kłopoty naszymi deklaracjami, to tylko dlatego, że tego chcemy. Chcemy dodać trochę pieprzu.
Przyjmowanie krytyki: Kiedy jesteś młodym piłkarzem, czujesz się bardziej dotknięty. Potem zaczynasz to olewać. Z czasem zaczynasz wszystko relatywizować. Zdajesz sobie sprawę, że w przypadku przegranej spadnie na ciebie krytyka. Natomiast kiedy odniesiesz zwycięstwo, dostaniesz mnóstwo pochwał, nawet jeśli nie pokazałeś się z dobrej strony. Dwa tygodnie temu znajdowaliśmy się w głębokim kryzysie. Teraz wygraliśmy cztery kolejne mecze i jest zupełnie inaczej. To zależy od wyniku. Piłkarze zawsze mają możliwość zmiany sytuacji. Jak piłeczka wpadnie do siatki, jest dobrze. Jeśli nie wpadnie, trzeba zostać w domu i nie pokazywać się publicznie.
Wrogie nastawienie kibiców: Gram lepiej, kiedy jestem wygwizdywany. Jestem bardziej zmotywowany, kiedy wiem, że kibice są nastawieni przeciwko mnie. Im lepiej gram, tym bardziej ich to wkurza. W moich ostatnich latach gry w reprezentacji Hiszpanii ludzie mnie wygwizdywali i to były moje najlepsze lata w tej drużynie. Byłem bardziej zmotywowany niż kiedykolwiek wcześniej.
Koszulka Realu Madryt: Nigdy nie włożyłem na siebie koszulki Realu Madryt. Czasami wymieniałem się na koszulki z piłkarzami Realu, ale nigdy jej nie założyłem. To przez alergię i te sprawy (śmiech).
Puchar Davisa: Włożyłem dużo pieniędzy w organizację tego turnieju, ale to nie jest istotne. Nie przykładam wagi do pieniędzy, to bardzo względne. Bardziej chodzi o czas i włożony wysiłek. Byłem w Szanghaju, Londynie, Paryżu... Trzeba rozmawiać z zawodnikami i przekonać ich do nowego formatu. Teraz to jest tydzień grania, wcześniej były cztery. Pojedynki będą skoncentrowane w jednym mieście. To będzie Madryt, więc hiszpańskim kibicom będzie łatwiej się cieszyć takim turniejem. A jak ja gram w tenisa? Trochę lepiej niż Joaquín... Kiedy byłem młodszy, trochę grałem. Jakoś sobie radzę.
Komentarze (14)