Jak piłkarze Barcelony zdobyli władzę?

Culé a muerte

1 października 2019, 15:00

Mundo Deportivo

26 komentarzy

Fot. Getty Images

Kilka dni temu Gerard Piqué, zapytany o artykuł krytykujący piłkarzy Barcelony, powiedział, że gracze wiedzą, że niektóre teksty są pisane przez osoby z klubu, mimo że podpisuje się pod nimi ktoś inny. Poniżej przedstawiamy felieton, do którego nawiązywał Piqué, podpisany nazwiskiem Xaviera Boscha, a przetłumaczony przed jednego z naszych Użytkowników.


Po stu latach nastąpił dzień, w którym treningi Barcelony zaczęły odbywać się za zamkniętymi drzwiami. Najpierw na chwilę, później prawie na zawsze. Zniknęły konferencje prasowe piłkarzy Barçy. Tylko jeden z nich z obowiązku odpowiada na pytania w przeddzień Ligi Mistrzów. Pozostali przestali też udzielać wywiadów. Następnie gracze prosili, by nie zabierać ze sobą prasy do samolotu. Pytano ich o zastępstwo Vilanovy. Elvio Paolorosso, odpowiedzialnemu za przygotowanie fizyczne za czasów Martino, powiedziano już po trzecim treningu, że w Dumie Katalonii nie robi się już rundek wokół boiska. Luis Enrique, po kryzysie na Anoeta, chciał ukarania więcej niż jednego zawodnika. Przekonano go, by tego nie robił. Piłkarze wygrali tryplet. Pepowi Segurze nie zostało wybaczone komentowanie, że Piqué zawiódł w Superpucharze. Później, kiedy zganił Arturo Vidala za jego wybuchy na portalach społecznościowych, krzyżyk na menedżerze generalnym został już postawiony.

Piłkarze mieli określić, czy podoba im się pomysł zatrudnienia Abidala jako łącznika między zespołem a klubem. Zostali też zapytani, czy chcieliby Puyola, zanim zostanło mu zaproponowane stanowisko. Szatnia sama działa czasami jak dyrektor sportowy. Piłkarze “mają swoje zdanie”, by ująć to w łagodnych słowach prezydenta Bartomeu. Innymi słowy: proponują, insynuują lub wetują. Iñigo Martínez, jedną nogą w Barcelonie, ostatecznie nie przeszedł do klubu, aby nie zniechęcić pewnego środkowego obrońcy - w kiepskiej formie, ale uwielbianego w szatni.

Kiedy mówi się o meczu LaLigi w Miami, prosi się o zgodę szatni. Jeśli trzeba pojechać do RPA, aby rozegrać mecz towarzyski, należy zadowolić zespół jakimś "napiwkiem". Kiedy wygrają mistrzostwo, chcą dodatkowego bonusu za zdobycie 100 punktów. Kiedy wygrają kolejne, chcą kolejnego bonusu za zakończenie sezonu bez porażki... i przegrywają z Levante. Każdy puka do drzwi, aby zebrać więcej i wspiąć się po drabinie zarobków. Jeśli się nie uda, dochodzi do rozmów z mediami. Jeśli się powiedzie, wysokość płac w klubie wzrośnie w szybkim tempie. Jest im wszystko jedno. Więcej niż jeden z tych graczy, których już w Barcelonie nie ma, zwracał się do klubu o pomoc w zapłaceniu za to, co zdefraudował, po ukaraniu grzywną przez Fiskus. Sprawy były badane. Podejrzani byli wściekli, gdy odmówiono im pomocy.

Urazy to tylko kolejna kwestia. Nie poddajesz się operacji, bo chcesz zagrać na mistrzostwach świata. Zgoda. Ktoś inny przegrywa finał, bo spieszy się na operację. Zgoda, nie ma wyjścia, w końcu to jego noga. Inny, gdy jest kontuzjowany, nie idzie na wizytę u lekarza...  A ten akurat przypadek wycieka do mediów, bo to Dembélé, a klub chce Neymara i dyskredytowanie Francuza jest częścią planu. Piłkarze chcieli Neymara, tak. To nie jest mit. I pomimo utraty godności zarządu na historyczną skalę, klub zgodził się na  transfer zdrajcy... Nie udało się. PSG nie sprzedaje do Katalonii.

W ten sposób szatnia zyskała tyle władzy w ciągu dekady. Gwiazdy otrzymywały wszystko lub prawie wszystko, ponieważ wygrywały jak nikt przedtem. Nikt nie odważył się przekłuć bańki. Byliśmy szczęśliwi, a ich władza rosła coraz bardziej. Nie tylko stawiają warunki - mają też nadmierną władzę, a rozwiązanie tego problemu jest co najmniej bardzo skomplikowane. Trener może zostać zmieniony, prezydent się zmieni, ale to szatnia wie, kto tutaj rozdaje karty.

Podobało mi się

Pomimo trudności musimy zostawić za nami Anfield, brak transferu Neymara, słaby początek ligi oraz urazy Messiego, Suáreza i Dembélé, które były balastem. Zasłużona nagroda “The Best” dla Messiego ma być punktem zwrotnym w sezonie. Nigdy indywidualna nagroda nie mogła przezbroić tak bardzo kolektywu. Barcelonismo i szatnia potrzebowały wspaniałych wiadomości o globalnym wpływie, aby powrócić do zwycięskiej spirali: więcej radości, więcej pewności siebie, więcej piłki nożnej; poprzez piłkę nożną więcej bramek i lepsze wyniki oraz, poprzez wyniki, więcej pewności siebie, aby znów i z większym impetem wejść w tak upragniony cykl zwycięstw. Po czterech latach bez indywidualnych nagród światowe uznanie dla Messiego za wspaniały rok 2019 jest bodźcem dla wszystkich. Piłka nożna Barçy musi się obracać wokół Leo z mobilnością, poszukiwaniem przestrzeni, solidarnością w wysiłku i zbiorowym poświęceniem. Barcelonie Messiego brakuje dwóch Lig Mistrzów. Te bolesne porażki przeciwko Interowi, Chelsea, Juve, Romie i Liverpoolowi już nie wrócą. To, co interesuje nas teraz, to teraźniejszość. To znaczy: ten sezon.

Nie podobało mi się

Na stadionie Johana Cruyffa stało się to samo, co w dniu jego inauguracji. Trybuny były dalekie od pełnych, mimo że socios wyczerpali wszystkie 6000 miejsc. Ponownie, w popołudnie meczu, ponad tysiąc posiadaczy biletów pozostało w domach, podczas gdy wielu innych, którzy chcieli w nim uczestniczyć, było zdumionych - oglądając telewizję odkryli, że na meczu, który mógł zadecydować o mistrzostwie kobiecego zespołu Barçy lub Atlético, było ponad tysiąc pustych miejsc. Po tych dwóch doświadczeniach widać wyraźnie, że Barça musi ponownie przemyśleć kwestię biletów. Konieczne jest szukanie, w czasach maksymalnej obecności kibiców na trybunach, innego systemu regulującego podaż i popyt. Szczególnie w tak atrakcyjnych meczach kobiet. Niestety, aby zobaczyć Barçę B i juvenil A w UEFA Youth League nie będzie problemu z miejscami. Trzeba wziąć byka za rogi i rozwiązać ten problem. Na oddzielną uwagę zasługuje również odsprzedaż biletów na stadion Johana Cruyffa. W czterech meczach, w których uczestniczyłem, bilety zaoferowały mi te same osoby, zawsze w tym samym miejscu, choć wejściówki są darmowe dla socios. Coś jest nie tak.


O tłumaczu

Mam na imię Przemek i od 13 lat mieszkam w Hiszpanii. Dumę Katalonii śledzę od 1994 roku, zaś kibicuję jej od transferu Rivaldo. Na co dzień mieszkam na Costa Azahar. Pozdrawiam i zachęcam do dyskusji, postaram się odpowiedzieć na każde pytanie szacownego grona Użytkowników. ¡Visca el Barça!

REKLAMA

Poleć artykuł

Komentarze (26)

Aby dodawać komentarze, musisz być zalogowany.
Uwaga: Ze względu na ochronę prywatności, komentarze nie ładują się automatycznie. Kliknij przycisk poniżej, aby je wyświetlić.
Załaduj komentarze