Xavi Hernández: Nie miałbym żadnego problemu, aby trenować moich byłych kolegów z boiska

Radek Koc

22 września 2019, 20:00

ARA

73 komentarze
  • Były piłkarz Barcelony i obecnie trener katarskiego Al-Sadd udzielił długiego wywiadu katalońskiemu dziennikowi ARA
  • Xavi opowiedział o swojej trenerskiej wizji i podzielił się spostrzeżeniami na wiele aktualnych tematów zajmujących uwagę kibiców Barcelony 
  • Hiszpan zdradził swoje preferencje w kontekście wyborów na prezydenta FC Barcelony

Rozegrałeś osiem oficjalnych spotkań w roli trenera i już widać rezultaty twojej pracy. 

Nie wyobrażałem sobie takiego startu. Tym bardziej, że od razu musieliśmy się mierzyć trzykrotnie z Duhail w moich pierwszych trzech meczach. Żebyśmy się dobrze zrozumieli - to jak mecze Barcelony z Realem Madryt. Wyeliminowaliśmy ich z azjatyckiej Ligi Mistrzów i pokonaliśmy w Superpucharze. To pomaga w zrozumieniu przez piłkarzy pewnej koncepcji, jaką chcę im przekazać. Pomaga w przekonaniu się do futbolu, którego doświadczyłem: posiadanie piłki, dominacja, wysoki pressing... Kiedy rezultaty są korzystne, jest łatwiej poprawiać pewne kwestie. 

Właściciele klubu wymagają od ciebie trofeów? 

W tej chwili są zachwyceni. Mój szef jest bratem emira. Oni rządzą tym krajem i w tej chwili chcą dotrzeć do finału Ligi Mistrzów. Myślę, że mamy na to szanse. Mamy w kadrze dobrych obcokrajowców: dwóch Koreańczyków, absolutnego lidera Gabiego i doświadczonego goleadora Bounedjaha. Poza tym gra u nas podstawa katarskiej reprezentacji narodowej. 

Do tej pory wypróbowałeś różne systemy gry. 

System w ogóle się nie zmienia. Czasami bardziej się bronimy, innym razem wolimy atakować w konkretnych strefach boiska... Zależy od rywala. Analizujemy jego grę i staramy się trochę dostosować do okoliczności, bez zmiany głównej idei - znajdowania się w posiadaniu piłki. Dobrze się czuję będąc w posiadaniu piłki. To jest to, o czym mówił kiedyś Cruyff: "Jeśli ty masz piłkę, nie ma jej przeciwnik". Czasami myślę, że grając z podwójnym piwotem i jednym ofensywnym pomocnikiem można to osiągnąć. System jest pewną konsekwencją wszystkiego. Najważniejsza jest odpowiednia mentalność, znalezienie przestrzeni do wyprowadzenia piłki, bramkarz zagrywający piłkę do innych po ziemi... 

Lubisz stosować technologię? 

Oglądam powtórki meczów i współpracuję z trzema osobami analizującymi naszę grę i grę przeciwnika. Staramy się nie przeciążać za bardzo naszych zawodników. Sam pamiętam filmiki trwające pół godziny i jak ciężko było to wytrzymać. W cztery-pięć minut staramy się pokazać rzeczy pozytywne i negatywne. 

Jest ciężko wprowadzić cruyffismo w Katarze? 

Nie, zupełnie nie. Piłkarze muszą zobaczyć, że jesteś przekonany do tego, o czym mówisz. Ja jestem przekonany. Jeśli udaje ci się zdominować grę i być w posiadaniu piłki, masz więcej szans na wygranie meczu. Ostatecznie to są tylko pomysły, a ja nie jestem żadnym terrorystą. Rozumiem, że mogą istnieć inne koncepcje. Natomiast widzę, że nasza propozycja sprawia, że piłkarze czerpią większą przyjemność z gry. Częściej grają piłką i mają z tego większą radość. To jest najważniejsze. Jakiś czas temu wygraliśmy z Al-Nassr i po meczu zapytałem się moich podopiecznych, czy mieli radość z gry. Widać było na ich twarzach, że tak było. Wiem, że nadejdą też porażki. Wtedy będziemy musieli położyć jeszcze większy nacisk na to wszystko. 

Jak przeżywasz mecze w strefie trenerskiej? Pierwszego dnia straciłeś buta przy wybuchu złości. 

(śmiech) Tak i potem przeprosiłem za to moich piłkarzy. Zawsze im powtarzam, że wizerunek jest bardzo ważny. Powtarzam, że nie mogą wyrzucić żadnego z nas z boiska, że musimy się kontrolować. Pierwszego dnia wkurzyłem się z powodu oczywistego rzutu karnego i but poleciał gdzieś w drugą stronę. Poza tym jestem o wiele spokojniejszy, niż myślałem. Nasz sztab jest bardzo metodyczny i ma wszystko pod kontrolą. Przyjeżdżam na stadion spokojny. Potem mijają minuty, nie udaje nam się strzelić gola i serce zaczyna mi szybciej bić. Prawda jest taka, że nie cierpię tak bardzo i czerpię z tego wielką radość. 

Do kiedy zostaniesz w Katarze? 

W sumie nie wiem. To będzie zależeć od wyników. Czuję się tutaj bardzo dobrze. Gram w lidze, która nie jest topowa, ale cały czas podnosi swój poziom. Mogę próbować różnych rzeczy. Poza tym lubię ten kraj i moja rodzina czuje się tutaj dobrze. Mam roczny kontrakt jako trener i potem umowę do 2022 roku jako ambasador mistrzostw świata. 

Pustynia, wysokie temperatury, roboty na budowie, ograniczenie wolności obywatelskiej, wysokie budynki... Nie tęsknisz za domem? 

Tak, oczywiście. Przede wszystkim tęsknię za rodziną. Odwiedzają mnie, ale moi rodzice i teściowie zostali w Hiszpanii. Moja siostra Ariadna również. To samo z przyjaciółmi. Tęsknie również za takimi sprawami, jak chodzenie na grzyby. Tutaj nie mogę tego robić. Bardzo za tym tęsknię. Życie tutaj ma jednak wiele zalet. Spokój, bezpieczeństwo... Nie mamy klucza do domu, możemy zostawić włączony samochód... Moja żona Nuria mówi mi, że jeśli tutaj zostaniemy, będzie lepiej dla naszych dzieci. Oboje urodzili się w Katarze. Ludzie są szczęśliwi w Katarze. 

Rozmawiając o domu - masz wrażenie, że bardzo się na ciebie czeka w Barcelonie? 

Szczerze mówiąc, tak. Z jednej strony podoba mi się to, ponieważ oznacza, że ludzie widzą mnie na ławce trenerskiej Barçy. Z drugiej strony odczuwam to jako pewien ciężar. Ciężko będzie znaleźć odpowiedni moment. Było ciężko wyjechać i nie będzie wcale tak łatwo wrócić. Zawsze istnieją wątpliwości. To jednak nie wyklucza mojej wielkiej radości. 

Myślisz, że przejście z Kataru do Barcelony będzie możliwe? 

Nie wiem. Moim jedynym zmartwieniem jest teraz wykonanie dobrej pracy tutaj na miejscu, zdobycie trofeów i popełnienie błędów w niektórych rzeczach, aby się czegoś nauczyć. 

Trenujesz zawodników, z którymi grałeś na boisku. Czy miałbyś coś przeciwko zrobieniu tego samego w Barcelonie? Spotkałbyś się z Messim, Busquetsem i innymi. 

To nie byłby żaden problem. Wiem, jacy są Leo, Luis, Busi, Jordi czy Sergi. Wiem, w jaki sposób trenują. Znam ich zdolności przywódcze i wiem, kiedy są smutni czy wkurzeni. Każdy trener chciałby mieć trzech, pięciu, ośmiu czy dziesięciu piłkarzy, których już znasz i z którymi łączą cię przede wszystkim dobre relacje. 

Uważasz, że figura trenera w Barcelonie straciła na znaczeniu? 

Nie wydaje mi się. Trener musi być towarzyszem piłkarzy i sprzedawcą pomysłów. Musi umieć przekonywać. Bardzo stawiam na zjednoczoną grupę. Nie mogę powiedzieć, że coś jest białe, a potem zobaczyć, że moi piłkarze uważają, że jest czarne. Muszę zadawać pytania i staram się dojść do porozumienia. Musisz być dobrym sprzedawcą idei, aby dotrzeć do zawodników. Trener jest bardzo ważną postacią, ale bez swoich piłkarzy nie może nic zrobić. 

Czy Ernesto Valverde jest dobrym sprzedawcą pomysłów? 

Dobrym przykładem jest to, co się stało po odejściu z drużyny Neymara. Valverde odpowiednio ustawił zespół, nadał poczucie bezpieczeństwa w defensywie i nadal dominował w spotkaniach, choć w inny sposób. Piłkarze publicznie powiedzieli, że czują się bardzo dobrze pod opieką Valverde. Potem można wygrywać lub przegrywać, ale nikt nie może podważyć faktu, że piłkarze czują się dobrze z tym trenerem. Inną sprawą jest to, czy Valverde potrafi przekonać do siebie całe środowisko. 

Dlaczego w Barcelonie relacje między szatnią i zarządem są tak skomplikowane? 

Nie wiem, czy Javier Bordas odwiedza każdego dnia szatnię Barçy. Za moich czasów w klubie pracował Alejandro Echevarria. To on był bezpośrednim łącznikiem z włodarzami. To budowało poczucie braterstwa i pokazywało, że klubowi włodarze wiedzieli, co się działo w szatni. Zarząd klubu musi być obecny i musi umieć wyznaczać zadania ludziom, którzy rozumieją na czym polega piłka nożna. Tak się działo za rządów Joana Laporty i Txikiego Begiristaina. Johan pełnił natomiast wtedy rolę doradcy. Decyzje podejmowali ludzie związani z futbolem. W przeciwnym razie to jest tak, jakbym jako manager poszedł do jakiejś firmy i zaczął podejmować decyzje dotyczące np. samolotów, zamiast oddelegować do tego kogoś, kto się na tym zna. To historyczny problem. Wszystko dobrze funkcjonuje w Barcelonie w momencie, kiedy decyzje podejmują ludzie futbolu. 

W tym znaczeniu Barça potrzebuje Carlesa Puyola na stanowisku głównego managera? 

Tak. I to nie tylko dlatego, że z mojego punktu widzenia był najlepszym obrońcą w historii. Chodzi o to, że Puyol jest osobą solidną, konsekwentną, posiadającą zdrowy rozsądek i zdolności przywódcze. Ponadto jest culé do szpiku kości. Puyol musi pracować w klubie i podejmować decyzje. To pewne. Zresztą tak samo jest w przypadku Iniesty. Andrés musi wrócić do Barcelony, ponieważ to odpowiedni i wartościowy facet. Nie wszyscy znakomici piłkarze dysponują jednak takimi zdolnościami. 

Rozumiesz to, że Puyol zwleka tak długo z odpowiedzią? 

Oczywiście i mówiliśmy już o tym - chodzi o timing. To zależy od ludzi, od jego samopoczucia, od gotowości do pracy w takim gigancie jak Barcelona. Ten klub jest maszynką do mielenia ludzi. Jego środowisko jest najbardziej krytyczne w całym świecie futbolu. Każdy jest tutaj osądzany. Każdego dnia masz programy radiowe, prasę sportową... Johan słusznie definiował to jako całe środowisko. Musisz być bardzo silny mentalnie, aby w tym sie odnaleźć i mieć jasne idee. Joan Vila mówi, że być w Barcelonie, to jak celować w "10". A zatem rozumiem, że Puyi musi to dobrze przemyśleć. Zależy od niego. Znaczenie mają również wrażenia i odczucia, jakie łączą go z ludźmi, którzy dyrygują obecnie klubem. Należy pamiętać, że musiał odejść wraz ze zwolnieniem Zubizarrety. 

W dniu jego piłkarskiego pożegnania powiedziałeś, że Barça potrzebowała Puyola i że chciałbyś pewnego dnia dzielić z nim wspólny projekt. Czy ten moment jest coraz bliżej? 

Z Puyim łączy mnie przyjaźń. Jest jedną z najbardziej szlachetnych osób, jakie poznałem kiedykolwiek. Potrafi łączyć, tworzy grupę, ma bardzo jasne idee. Nie chcę się za bardzo rozpływać w pochwałach, ale Puyol musi mieć miejsce w tym klubie. Na pewno wróci, ale dopiero wtedy, kiedy poczuje, że nadszedł odpowiedni moment. 

Tym, który wrócił do klubu, jest Víctor Valdés. Co sądzisz na temat jego trenerskiego debiutu? 

Razem zrobiliśmy kurs trenerski i mogę powiedzieć, że ma bardzo jasne idee. Jest bardzo metodyczny i wymagający. Może zrobić wiele dobrego w Barcelonie. Ma w sobie wiele ciekawości i nie spodziewałem się tego po nim. Zakończył swoją karierę piłkarską jako zmęczony człowiek i wrócił do tego świata w najlepszy możliwy sposób. Teraz ma bzika na punkcie taktyki. Stosuje futtack, co jest idealną metodą do tego, aby przekonać piłkarzy. Nie widzę w nim rywala. Wprost przeciwnie, możemy się od siebie wzajemnie uczyć czy nawet zacząć razem pracować. Byłbym zachwycony. 

Barça potrzebowała Neymara? 

Barça potrzebowała piłkarzy zdolnych do gry na skrzydłach i radzących sobie w pojedynkach 1 na 1. Wyłączając Messiego, Neymar jest w tym najlepszy. Istnieje również sprawa pozwu sądowego. Neymar odszedł i nikt się tego nie spodziewał. Ze sportowego punktu widzenia bardzo by się przydał. 

Takie było życzenie szatni. 

Z całą pewnością to była potrzeba piłkarska. Poza tym wiem, że Messi, Suárez czy Alba pozostają w bardzo dobrych relacjach z Neymarem. Kiedy jeszcze byłem w zespole, Neymar trenował dobrze i jego zachowanie również było dobre. Na boisku robił różnicę... Podjął decyzję o odejściu i być może pożałował tego. Nie można natomiast dyskutować jego talentu sportowego. 

Czy jego transfer był potrzebny po tym, jak do drużyny dołączył Griezmann? 

Trzeba planować w dłuższej perspektywie. Suárez zbliża się do wieku 33 lat i powoli trzeba patrzeć w przyszłość. Nie można działać na krótką metę. 

Co mówili w Katarze na temat całej tej telenoweli z Neymarem? Emir jest przecież właścicielem PSG. 

Panował spokój. Nie mam żadnej dodatkowej informacji na ten temat. Doszło do negocjacji w Paryżu, są obrazy. Jeśli masz u siebie piłkarza, który nie czuje się dobrze, jak możesz to rozwiązać? Nie znaleziono rozwiązania i teraz postarają przekonać Neymara, aby pozostał w PSG. Będzie mu ciężko jeśli chodzi o kibiców, ale jego boiskowe występy nie podlegają dyskusji. A jeśli nadal będzie strzelał takie gole z przewrotki jak kilka dni temu... 

Co myślisz na temat środkowej linii Barcelony? 

Jest bardzo silna. Bardzo mi się podobało, kiedy linię pomocy tworzyli Busquets, de Jong i Arthur. Podobają mi się również Rakitić, Sergi Roberto i czasami Arturo Vidal czy Aleñá... Jest wiele opcji. Bardzo podoba mi się Arthur, ponieważ nigdy nie traci piłki i nadaje grze dużo dynamiki. Być może ma ten sam problem co ja, kiedy miałem 22 czy 23 lata. Brakowało mi tego ostatniego podania, ale Arthur w końcu będzie je realizował. De Jong jest niesamowity. Dominuje w każdym aspekcie gry, w defensywie i ataku. Kiedy rusza z piłką, jest jak Rakitić. Busquets to Busquets. 

Na jakiej pozycji widzisz de Jonga? 

Bardziej niż na pozycji piwota, widzę go na pozycji środkowego pomocnika. Nie ruszałbym Busquetsa. Zostawiając na marginesie naszą przyjaźń, Busquets sam jest w stanie zdominować grę. Jego zdolność do podejmowania decyzji jest niewiarygodna. Świetnie ubezpiecza i odzyskuje drugie piłki. Coś niesamowitego. Zostawiłbym go w spokoju, nie licząc rotacji. 

Czego brakuje trio Busquets - de Jong - Arthur?

Brakuje tego, aby cała drużyna bardziej się zaangażowała w grę. Wyznaję pewną zasadę: jeśli cała drużyna pracuje, nie ma żadnych problemów w defensywie. W zeszłym sezonie bardzo się krytykowało Busquetsa i Rakiticia. To sprawa poświęcenia w defensywie. W tym sezonie, jeśli cała drużyna będzie przebiegać tyle, ile musi być przebiegnięte, wspomniane trio zdominuje grę. Jeśli jednak gracze z ataku nie pracują aż tyle na rzecz drużyny, będziemy cierpieć. Cierpielibyśmy również z trzema Davidsami, trzema Casemiro czy trzema Makelele. Stałoby się to samo, co wydarzyło się w rewanżu z Liverpoolem. Nie zdołaliśmy zdominować gry. 

Messi i Suárez byliby w stanie zaangażować się w grę defensywną i jednocześnie grać po 90 minut w 50 meczach rozegranych w całym sezonie? 

Oczywiście, że tak. Tylko musisz ich do tego przekonać. Messi jest najlepszym defensorem, jakiego możesz spotkać. Kiedy już się za to bierze, to robi na poważnie. Ma niesamowitą wewnętrzną motywację. On został stworzony do gry w futbol. Jest szybki mentalnie i szybki fizycznie. Posiada wszystko, ale musisz go przekonać, że w przypadku dodatkowego wysiłku, skorzysta na tym drużyna i on sam. Zresztą robi to wielokrotnie. Suárez również. Jest jak Eto'o, który strasznie zarażał nas swoją pracą w defensywie. Kiedy widzisz, że największy gwiazdor ekipy biega, jak to możliwe, żeby nie zrobili tego Aleñá czy de Jong? Trzeba przekonać zawodnika do tego, że jeśli przebiegnie 10 czy 20 metrów z przodu, potem nie będzie musiał robić 70 czy 80 metrów w przeciwnym kierunku. 

Jaką przyszłość widzisz dla Messiego w Barcelonie? 

Taką, jakiej on sam sobie zażyczy. Myślę, że Messi jest tutaj szczęśliwy. Zapuścił korzenie w Barcelonie, jego rodzina czuje się tutaj bardzo dobrze... Nie sądzę, aby miał zmienić otoczenie. Kiedy rozmawiam z nim, to widzę, że jest dużo bardziej dojrzałym człowiekiem. To szczęście nie zależy jednak tylko od niego. Leo trzeba "dopieszczać", trzeba go przekonywać, trzeba od niego wymagać...

Trzeba się go pytać o zdanie przed podejmowaniem decyzji? 

Mówiłem o tym już wcześniej. Porozumienie jest czymś dobrym i nie jest niczym złym zadanie mu pytania: "Pasuje ci coś takiego?", jeśli później decyzje podejmuje trener lub dyrektor sportowy. Piłkarz musi się jednak czuć wygodnie. A Leo jest bardzo ważny. Tak samo ważni są Busquets, Suárez, Jordi Alba, Sergi Roberto, Piqué, ter Stegen... To jest trzon zespołu, który musi być zadowolony. 

Co myślisz na temat Ansu Fatiego? 

Dobrze, bardzo dobrze. Stał się punktem zwrotnym dla kadry. Trzeba w niego wierzyć. Ansu radzi sobie bardzo dobrze, ale Carles Pérez również. Aleñá wygląda mi na gracza, który może zostać w Barcelonie na kolejnych 10 lat. Riqui Puig również. Muszą wchodzić do drużyny, tak jak każdy z nas w przeszłości. Kiedy wchodziliśmy do pierwszej drużyny, nie rozgrywaliśmy od razu 40 meczów w sezonie. Przez pierwsze trzy sezony w Barcelonie nosiłem na plecach numer "26". Andrés Iniesta miał numer "24", a Leo Messi numer "30". Z kolei Puyol nosił numer "32". Ansu ma 16 lat i trzeba dozować jego występy. Mogliśmy już jednak dostrzec jego talent i osobowość, które nie są zwyczajne. Trzeba objąć go opieką, tak jak Carlesa Péreza. Są idealni do gry preferowanej przez Barcelonę.

Riqui Puig wciąż gra w drużynie Barcelony B. To prawda, że zaoferowałeś mu grę na wypożyczeniu w Al-Sadd? 

Tak, skontaktowaliśmy się z nim. Zdałem sobie sprawę, że z siedmioma czy ośmioma zawodnikami stojącymi przed nim w hierarchii, miałby ciężko o szanse do gry w pierwszej drużynie. Uznałem także, że mógłby nam bardzo pomóc w Katarze. Pracujemy z tą samą metodologią co Barca. Rozumiem go jednak doskonale. Gdybym ja był piłkarzem Barcelony B i mógł trenować z piłkarzami z pierwszego zespołu, nie ruszałbym się stamtąd. Mimo tego, że wiedzieliśmy, że nam odmówi, postanowiliśmy się z nim skontaktować, ponieważ potrzebowaliśmy zawodnika o takim profilu. Pomógłby nam przejąć kontrolę nad grą. No i czerpałby tutaj przyjemność z gry. Riqui nie zna jednak katarskiego futbolu. Wszyscy myślą, że tutaj się przyjeżdża na sportową emeryturę. Wcale tak nie jest. Teraz jest dużo potencjału. 

Nadal wierzysz w Ousmane'a Dembélé? 

Tak, ma niewiarygodne możliwości. Jest szybki, zręczny i używa obu nóg. To bardzo komplikuje sprawy obrońcom. Ale jeśli Leo publicznie poprosił go o większy profesjonalizm, to musi być prawda. Doznaje wielu kontuzji i traci koncentrację na boisku. To młody chłopak i może dojrzeć, bez cienia wątpliwości. To zależy jednak też od niego samego. Znałem przypadki piłkarzy, którzy dysponowali ogromnym potencjałem, ale sami w to nie wierzyli. Byli też zawodnicy z mniejszym potencjałem, ale potrafili wytrzymać w Barcelonie przez wiele lat. To kwestia mentalności. Tak jak Busquets, Pedro czy Sergi Roberto. To dobre przykłady. Takim jest również Mascherano, który w momencie przybycia do Barcelony nie znajdował się na odpowiednio wysokim poziomie. Dzięki swojej pokorze i profesjonalizmowi wywalczył sobie miejsce. Na tym polega futbol. Trzeba go przeżywać wręcz jako coś osobistego. Trzeba poprosić o nagranie wideo, w wolnej chwili spojrzeć na swoją grę i starać się ją poprawić. Nie można nigdy spoczywać na laurach, ponieważ zarabia się duże pieniądze. Trzeba szanować własną karierę. 

Być może problem polega na tym, że piłkarze przestali być jedynie sportowcami. 

Być może to jest kwestia obecnych czasów, mediów społecznościowych, tworzenia osobistych marek... Mówię moim zawodnikom, że zależą od drużyny. To jest udowodnione. Leo nie wygrywa Złotej Piłki już od trzech lat, ponieważ drużyna nie dociera do finału Ligi Mistrzów. Z drugiej strony wszystko to, co otacza piłkę nożną, zupełnie nie pomaga. Do głosu dochodzą różne firmy i tendencja jest taka, że piłkarze czują się jak gwiazdy rocka. W rzeczywistości powinni się skupiać jedynie na tym, co się dzieje na boisku. 

Jest też przypadek Piqué, który jest w stanie realizować się z sukcesem we wszystkich swoich przedsięwzięciach. 

Tak, ale to dlatego, że jest profesjonalistą. Ogląda piłkę nożną i chce rywalizować z taką samą intensywnością, z jaką robią to Messi, Busquets czy Jordi Alba. Nigdy nie spotkałem  piłkarzy bardziej skorych do rywalizacji, niż oni. Dlaczego Barça nadal wygrywa trofea? Ponieważ ci zawodnicy wciąż mają głód wygrywania. Piqué próbuje swoich sił na większej scenie. Ma niewiarygodnie wielką osobowość. Być może inny zawodnik nie byłby w stanie, ale Geri jest bardzo zdolny i inteligentny. 

Jak to jest możliwe, że tak ambitna drużyna. posiadająca piłkarzy takiego formatu, popełniła ten sam błąd w Lidze Mistrzów? 

Piłkarze są pierwszymi, którzy są załamani taką sytuacją. W takich chwilach w szatni panuje atmosfera pogrzebu. Nie skutkuje mówienie: "Nic się nie stało", ponieważ na zewnątrz będą cię chcieli zabić za to, że przegrałeś 4:0 po wygranym pierwszym meczu 3:0. To jest trudne. Przejechali się po tobie i to są trudne okoliczności. Piłkarze źle to znoszą. Przez kolejne trzy dni nie chcesz czytać prasy, ani nawet wychodzić z domu. Mialem tak między rokiem 2000 a 2004. Pewnego dnia poszedłem spotkać się na kawie z przyjaciółmi i musiałem wrócić do siebie, ponieważ nie przestawali mi dogadywać. 

Zgodnie z ostatnim sondażem Observatori Blaugrana kibice raczej wolą wygrać wszystko, aniżeli zachwycać ładną grą. Podoba ci się coś takiego? 

Nie. Wygranie wszystkiego jest konsekwencją ładnej gry. Wygraliśmy pięć razy Ligę Mistrzów i za każdym razem udało nam się zdominować grę. Historia nam to pokazuje. 

Barça gra teraz dobrze? 

W meczu z Valencią - tak. W Dortmundzie było już trudniej. Moim zdaniem, i nie chcę być środowiskiem (śmiech), Barça musi ponownie zacząć dominować w meczach. Ma niesamowitą kadrę, zdolną do wygrania Ligi Mistrzów. 

Jak widzisz przyszłość instytucji? Jest jakiś projekt, który ci się podoba? 

Na przykład projekt Víctora Fonta. Rozmawiałem z nim i łączy nas teraz bardziej bezpośrednia, przyjacielska relacja. To bardzo dobrze przygotowany człowiek. Nie chcę jednak umniejszać innym, nie znam ich. Na przykład nie wiem, co by się stało, gdyby swoją kandydaturę w wyborach zaprezentował Cardoner. Gdyby zaprezentował się Laporta, z pewnością również mógłby zrobić wiele dobrego. Największy kontakt miałem jednak ostatnio z Fontem. Potrafiłby przekazać zadania ludziom znającym się na futbolu i posiada wielkie doświadczenie w kwestii ekonomii. Ma duże doświadczenie zawodowe. To bardzo dobrze przygotowana osoba. 

Czekasz na propozycję powrotu do Barcelony?

Na razie żadnej nie otrzymałem (śmiech). Nie, w rzeczywistości trzy lata temu skontaktował się ze mną Pep Segura i zapytał o moje plany. Było jednak zbyt wcześnie, nawet nie miałem trenerskiej licencji. Grałem w piłkę do 39. roku życia. W tej chwili nie mam żadnej oferty, ale bardzo chciałbym stać się częścią Barçy przyszłości. Łączy mnie bardzo dobra relacja z Víctorem i ludzie powinni mieć na uwadze jego projekt. 

Fot. Laia Solanellas/CC BY 2.0

Poleć artykuł

Aby dodawać komentarze, musisz być zalogowany.

Tylko tu nie chodzi o to czy Xavi ma z tym problem tylko o postawę piłkarzy,którzy z nim grali...

Xavi stanie sie pilkarskim filozofem zamiast praktykujacym trenerem;) pytania o trenerke Barcy padaja co 3-4 dni... on nie jest gotowy. A jak przyjdzie, po paru porazkach beda go nosic na widlach jak Zidana w Madrycie... typowe. Powinni dac mu sie rozwinac jako trener przed takimi decyzjami.

Odnośnie projektu sportowego, kiedy są przewidziane wybory zarządu w Barcelonie?

Wywiad ciekawy, Xavi mówi mądrze jak zawsze. Niemniej fragment o Busim, że by go nie ruszał itd daje do myślenia. Ostatnimi czasy ( dość długimi czasy) to już nie ten sam Busquets co kiedyś. Głupie straty, coraz słabsza dynamika, generalnie cień dawnego siebie. Czy Xavi nie patrzy troszkę przez pryzmat dawnych czasów? Poza tym po rozegraniu kilku meczów jako trener w słabej lidze to ewentualne przejęcie Barcelony w takim momencie to byłaby ruletka. Ja absolutnie nie mam nic przeciwko Xaviemu jako trenerowi Barcelony ale jeszcze nie teraz, niech złapie trochę doświadczenia trenerskiego. dodatkowo co by nie mówił to chyba nie byłoby dobre gdyby trenował niedawnych kolegów z boiska. Niemniej ciekawy jestem jego ścieżki trenerskiej i mocno mu kibicuje.

Wracaj. Porażki z nim na ławce jestem w stanie przełknąć, ale nie z tym przegrywem Valverde.

Po starej znajomości Qatar Airways mogłoby już go spakować na lot do Katalonii.

Nie widzę mozliwosci zeby przyszedł w momencie sprawowania wladzy przez Bartomeu. Chyba jeszcze na Niego poczekamy az ktos inny będzie na stołku.

Bardzo trudny temat czy xavi w Barcelonie jako trener. Z jednej strony pomysł genialny ale z drugiej w przypadku słabej dyspozycji stracilby w oczach kibiców tak jak to ma miejsce w przypadku Kubicy. Mimo, że najbliższe osoby wiedzą, że nadal jest szybki to reszta patrzy poprostu przez pryzmat wyników i tak samo byłoby z xavim.

Mógłby przejść do ligi hiszpańskiej aby nabrać doświadczenia w tej lidze i dopiero przyjść do Barcy.

świetny wywiad xaviego , pytania nie były wygodne a mimo to odpowiadał zgodnie z prawdą i bez jakiejś dziwnej propagadny czy przechylania wajchy w jedną strone w każdej wypowiedzi ujął wszystko zgrabnie i w punkt :)

To ile obecna kadencja ma do końca? ten sezon i następny? Czekam z niecierpliwością na zwycięstwo Fonta

Takich wywiadów aby więcej. Konkretnie i na temat.

Ciężko sobie wyobrazić Barcelone kiedy Messi skończy grać natomiast jest nadzieja że Barca i bez Messiego będzie funkcjonować . Tą nadzieją są nasze legendy Xavi , Puyol , Iniesta. Oni któregoś dnia muszą wrócić do Barcelony Xavi w woli trenera Iniesta jego asystenta a Puyol w roli działacza . Czytając ten wywiad uświadamiam sobie że być może i teraz gdyby Xavi został trenerem piłkarze zaczeli by grać jak potrafią najlepiej , Messi by wracał do obrony jak nigdy , Busi by odzyskał swoją najlepszą wersje , Suarez by strzelał jak szalony jednak to nie jest pewne i chyba lepiej by Xavi jeszcze potrenował w tym Katarze 2-3 lata by później mógł z pełnym przekonaniem objąć stanowisko trenera Barcy .

Tak jak mówi najlepsze co teraz mamy w pomocy to busi, de jong, Arthur optymalne ustawienie i może w końcu odzyskali byśmy kontrolę jak za czasów busiego, xaviego i iniesty

Bardzo ciekawy i poukładany wywiad, Xavi, miss u so much

Valdek by mógł to przeczytać...

"Czasami myślę, że grając z podwójnym piwotem i jednym ofensywnym pomocnikiem można to osiągnąć."
Xavi jak widać preferuje 4-2-3-1 ;)

Przez tego idioty valverde straciłem ochotę oglądać mecze barcy :/ a ligę mistrzów to już się po prostu boję oglądać

Czyli Puyol i Xavi wrócą wtedy,jak Font wygra wybory.Nie dziwi mnie, że swoją twarzą nie chcą firmować obecnego projektu.
W Barcelonie ofensywnego pomocnika nie ma,niestety.Środkowi natomiast przyklejeni są do linii bocznej,co uniemożliwia im właściwą współpracę - to też jasne.
Świetnie się czyta wszystkie wywiady z Generałem.Rzadko kiedy można od kogoś usłyszeć,że chce popełniać błędy,by na nich się uczyć.Pan Piłkarz i przy okazji mądry gość.

Mądrego to aż dobrze posłuchać. Widać, że chce dobrze pokierować swoją karierą, niech nie da się namówić na jakiś niby projekt za Bartomeu. Spokojnie zmierzaj do celu Mistrzu.

Świetny wywiad i konkretny facet. Aż miło się czytało, nie do wiary ile konkretów przekazał i przy tym nie wszedł w podważanie czyjegokolwiek autorytetu. Miazga.

Człowiek, który zapewne dla połowy la rambli tym wywiadem zniszczył swoją reputację i stracił jej zaufanie. Jak mógł powiedzieć, że bardzo mu się podoba linia pomocy z Busquetsem i podoba S.Roberto czy Rakitić ? Przecież wiadomo, że to stare dziady bez polotu grające wyłącznie do tyłu ;) I on ma być potencjalnie trenerem Barcy ?

Dawać go. Gorzej niż z tym jajcarzem Valverde nie będzie.

"Trzeba przekonać zawodnika do tego, że jeśli przebienie 10 czy 20 metrów z przodu, potem nie będzie musiał robić 70 czy 80 metrów w przeciwnym kierunku." - to zdanie mi się najbardziej podoba.

Ehh marzy mi się Laporta w roli prezesa, Puyol jako główny meneger i Xavi na ławce...

Mam wrazenie ze Xaviemu blizej do Laporty niz Bartka,moze w sumie dobrze bo dla cules wystarczy ze hajs sie zgadza i LaLiga nasza,nie moge sie doczekac kiedy w koncu ten caly pseudo projekt odejdzie.

Xavi przychodź, valdek out. Taka kolej rzeczy, na którą sam sobie zapracował.

I cyk bacik na Messiego i Suareza. Będzie się działo!

Jedyny który nie boji się powiedzieć wprost ze nasze ofensywne trio nie pracuje w obronie Messi na wiecznym spacerze nic nie daje w obronie albo zapierdalacie i wygrywacie albo chodzicie i nic nie ma

Valverde out.... Xavi trener już bo Valverde mam problem z taktyka...

Pique - prezydent, Puyol - dyrektor generalny, Xavi - trener pierwszego zespołu, Valdes - asystent Xaviego, i jedziemy z tym koksem. A tak na poważnie, to naprawdę wartałoby się porządnie zastanowić nad zaoferowaniem Xaviemu posady trenerskiej.

Ale się pcha do powrotu, czekamy. Myślę że następny sezon będzie.odpowiedni.

To chyba nie jest dobry pomysł żeby Xavi trenował kolegów, przynajmniej tych najbliższych jak Pique czy Messi.

" Zarząd klubu musi być obecny i musi umieć wyznaczać zadania ludziom, którzy rozumieją na czym polega piłka nożna. Tak się działo za rządów Joana Laporty i Txikiego Begiristaina. Johan pełnił natomiast wtedy rolę doradcy." To powinno być pogrubione. No to trzeba czekać na Fonta, po takiej rekomendacji nic nie trzeba dodać.

Jak fajnie się czyta normalne odpowiedzi.
Myślę, że Xavi będzie takim samym perfekcjonistą na ławce trenerskiej jakim jest Guardiola.

Wątpię że będzie chciał ratować dupę Bartomeu... Nie ta idea

Stary dobry Xavi. Aż miło poczytać.

Ciekawe jak Xavi tu bd traktowany jak ewentualnie zostanie trenerem Barcy i nie bedzie miał wyników lub gra bd bez stylu...

Może i to jest jakiś pomysł, w sumie Pep też wchodził do Barcy praktycznie bez doświadczenia na ławce trenerskiej. Gorzej niż w meczu z Granadą już chyba nie będzie :)

Zaryzykowałbym.... oj jak bardzo bym zaryzykował!

Kończ mistrzu te katarskie zabawy i wracaj ratować system.

Wracaj Szawi. Gorzej nie będzie.