Bori Fati wyjawił w rozmowie z A Bola, że jego syn był blisko transferu do portugalskiego Sportingu. Powiedział również, że chciałby, żeby Ansu zagrał w reprezentacji Portugalii.
- Moim marzeniem było oglądanie syna grającego w reprezentacji Portugalii, myślę, że było to również jego marzenie, ale teraz będzie o to ciężko. Jakiś czas temu rozmawiałem z przedstawicielem Portugalskiego Związku Piłki Nożnej. Rozmowa przebiegała pozytywnie, postanowiliśmy, że wrócimy do niej następnego dnia, ale on już do mnie nie zadzwonił. Później po świetnych meczach w jego wykonaniu Hiszpanie bardzo naciskali, z Ansu skontaktował się bezpośrednio prezes RFEF.
- On czuje się Portugalczykiem, ja również. Mógłby zagrać w Portugalii, wystarczyłoby, żeby przekonał go gracz Benfiki Umaro Embaló. To jego dobry przyjaciel, rozmawiają ze sobą codziennie. Wszystko jest w rękach Ansu, to on podejmie decyzję. Wiem, że chciałby grać dla Portugalii. W domu często nosi koszulkę reprezentacji Portugalii, którą dał mu Umaro.
Pojawił się również temat ewentualnego transferu do Sportingu, którego szesnastolatek był bliski przed podpisaniem nowej umowy z Dumą Katalonii.
- Rui Casteleiro, kolega związany ze Sportingiem, zadzwonił do mnie w sprawie transferu Ansu do klubu. W lecie pojechałem tam, żeby porozmawiać o takiej możliwości. Spotkałem się z jednym z członków zarządu, ale zdziwiłem się, ponieważ chcieli, żeby grał w Juvenilu. Myślałem, że to żart, w Barcelonie gwarantowano mu grę w drużynie rezerw.
- Ta podróż nie miała sensu. Wróciłem do Hiszpanii i nie rozmawiałem już ze Sportingiem. Niedługo później Ansu podpisał nową umowę z Barceloną.
- Mogę zapewnić, że gdyby Sporting otworzył dla niego drzwi i dał miejsce np. w drużynie rezerw, Ansu mógłby odejść. Pieniądze nie miałyby wtedy znaczenia. On musi juz grać z profesjonalistami, ale osoba, która ze mną rozmawiała, nie rozumiała tego. Zapłaciłem za bilet tylko po to, żeby obejrzeć obiekty sportowe klubu.
Komentarze (8)