Carles Aleñá opowiedział o swojej sytuacji w Barcelonie w programie "Tu diras" na antenie RAC1.
− Jestem wdzięczny za minuty w reprezentacji. Być może brakowało mi nieco rytmu, ale to normalne na początku. Jestem tu, by dalej pracować i pokazywać moje chęci.
− Nie ma żadnego powodu, dla którego nie zostałem powołany na kolejne mecze po starciu z Athletikiem. To decyzja trenera, nie mam na nią wpływu, mogę jedynie pracować dalej i pokazać mu, że się pomylił oraz że chcę odnieść sukces w Barcelonie.
− Żaden piłkarz nie lubi znaleźć się poza listą powołanych, oczywiście, że taka decyzja ma wpływ na zawodnika. Ja mam jednak spokojne sumienie, wiem, że klub i trener mi ufają. Muszę jedynie odwrócić tę sytuację.
− Skoro zostałem w Barcelonie, to znaczy, że uważam, że mam szansę na wywalczenie sobie miejsca w podstawowej jedenastce. Zagrałem w Bilbao i dlaczego nie miałbym tego powtórzyć? W klubie wszyscy jesteśmy ważni. Mamy wielu pomocników, ta sytuacja wpłynęła też na Ivana Rakiticia. Uważam, że dzięki rywalizacji będziemy jeszcze lepsi.
− Wychowankowie mają odpowiednie umiejętności, by grać w pierwszym zespole. Carles i Ansu, kiedy dostawali szanse, pokazali, że mają potencjał. Mają odpowiedni poziom, by osiągnąć sukces w klubie.
− Początek ligi nie jest łatwy, nie zdobyliśmy punktów, które byśmy chcieli. Coraz trudniej wygrywa się na wyjeździe, widzieliśmy to w Pampelunie i Bilbao. Mecz z Valencią również będzie trudny, ten zespół wygrał z nami w finale Pucharu Króla. Czeka nas wiele pojedynków z rzędu, także w Lidze Mistrzów. Nie będzie łatwo.
Komentarze (7)