Neto: Gra w Barcelonie to marzenie każdego piłkarza

Ela Rudnicka

10 sierpnia 2019, 09:15

Sport

2 komentarze

Nowy bramkarz Barcelony Neto w rozmowie z katalońskim Sportem opowiedział m.in. o swojej piłkarskiej przeszłości i oczekiwaniach zw. z nowym sezonem.

Do drużyny dołączyłeś prawie miesiąc temu. Jak minął ci ten czas?

Szybko. Miałem szczęście – dołączyłem do grupy, która bardzo dobrze mnie przyjęła, w której szybko udało mi się zaadaptować. Podróże są trochę męczące, ale dają możliwość spędzenia razem czasu, dzięki czemu możemy się lepiej poznać.

Co oznacza dla ciebie noszenie koszulki Barcelony? To spełnienie marzeń?

Tak, to marzenie wszystkich piłkarzy. Każdy zawodnik chce grać w klubie takim jak ten. Jest inny. Docenia naszą pracę, daje możliwość rywalizacji we wszystkich rozgrywkach, w których bierzemy udział. Dla mnie, jako osoby, która lubi wygrywać i rywalizować na wysokim poziomie, to właśnie jest najważniejsze.

Grałeś wcześniej we Fiorentinie, Juventusie i Valencii. Czym różnią się od Barcelony?

Na razie ciężko mi powiedzieć, ale myślę, że atmosferą. Tutaj jest zdrowa i odpowiedzialna. Wiesz, że jesteś tutaj, żeby wygrywać, ale każdy z nas wie, że może grać na bardzo wysokim poziomie, co sprawia, że atmosfera jest spokojna, co z kolei ułatwia pracę. To zrobiło na mnie wrażenie.

Z Valencią wygrałeś już swój pierwszy tytuł przeciwko Barcelonie. Jakie są teraz twoje cele?

Chcę dużo pracować, grać i stawać się lepszym. Lubię zwyciężać, zależy mi na tym,  żeby wygrywać wszystko, w czym biorę udział. Najważniejsza jest codzienna praca, wtedy czuję, że codziennie staję się lepszy i daję z siebie wszystko. Wtedy zwycięstwa i tytuły przychodzą same.

Zawsze mówisz o stawaniu się lepszym. Co byś poprawił w porównaniu z ubiegłym sezonem?

Wszystko. Myślę, że każdy sezon to szansa i nowe doświadczenie. Każdy mecz jest inny. To, co jest ważne w jednym spotkaniu, nie będzie już ważne w następnym. Najważniejsze to zawsze być przygotowanym na wszystko, co może się wydarzyć. Wszyscy trenujemy, chcemy być lepsi, wejść na wyższy poziom, ale zawsze pojawiają się nowe możliwości czy doświadczenia. Trzeba być mentalnie przygotowanym na dobre i złe rzeczy, zachować równowagę, tak żeby nie popadać w skrajności.

Ter Stegen to twój nowy klubowy kolega. Jak byś go opisał?

To profesjonalista, gra na najwyższym poziomie. Jest wspaniałym bramkarzem, zresztą wszystkie pozycje w Barcelonie są bardzo dobrze obsadzone. Gra w otoczeniu takich piłkarzy automatycznie sprawia, że gramy lepiej, rozwijamy się i uczymy. Ten pierwszy miesiąc był fantastyczny.

W czym możesz mu pomóc?

To on powinien odpowiedzieć na to pytanie (śmiech). Postaram się pomóc i uczyć się nie tylko od niego, ale od wszystkich. Myślę, że potrzeba czasu, żebyśmy się dobrze zrozumieli. Jeszcze wcześnie, żeby o tym mówić, ale myślę, że mogę dać dużo drużynie i dużo się od niej nauczyć. Mam nadzieję, że ten pierwszy rok będzie pełen sukcesów.

Chciałbyś dzielić szatnię z Neymarem?

Mieliśmy już kilka razy wspólną szatnię. Jestem Brazylijczykiem, więc często pytają mnie o ten transfer, ale moja opinia się tutaj nie liczy. Nie ma sensu opisywać Neymara, wszyscy wiedzą, jaki jest. Jeśli kiedyś wróci do Barcelony, to będzie przyjemność grać u jego boku.

Wracając do celów i ligi – kto twoim zdaniem będzie głównym rywalem Barcelony, Real Madryt czy Atlético?

Znamy te dwie drużyny. Zdajemy sobie też sprawę z tego, jaka rywalizacja panuje w Hiszpanii. Musimy wiedzieć, jaka ciąży na nas odpowiedzialność, jesteśmy przecież aktualnymi mistrzami. To mocni rywale, przeciwko którym zawsze ciężko się gra. Musimy jednak określić, jakie mamy oczekiwania, i znaleźć motywację na ten sezon. Bez różnicy, czy będziemy grać z Atlético, Realem, Valencią czy inną drużyną, musimy wygrywać.

Wróćmy do twojej przeszłości. W wieku 20 lat przeszedłeś do Fiorentiny. To był kluczowy moment w twojej karierze?

W 2014 roku miałem okazję zobaczyć rzeczy, których nigdy wcześniej nie widziałem, oraz przeżyć doświadczenia, których nie przeżyłem. To zostaje na zawsze, wszystkie te lata służyły temu, żebym się rozwijał. Nawet, jeśli wtedy nie zdawałem sobie z tego sprawy. Później mija czas, patrzymy wstecz i widzimy, jaki postęp zrobiliśmy. Przynajmniej tak było w moim przypadku. Zawsze, kiedy patrzyłem wstecz, nawet jeśli dany rok był ciężki, wiedziałem, że pomógł mi się rozwinąć, w sensie zawodowym i osobistym. Miałem to szczęście, że mogłem dawać innym coś od siebie, sam też dużo otrzymałem. Mam nadzieję, że w Barcelonie będę mógł dać z siebie jeszcze więcej.

Przez te lata zdobyłeś też medal na igrzyskach w Londynie.

To doświadczenie, o którym pamięta się zawsze. Możliwość opowiedzenia córce, że wziąłem udział w igrzyskach olimpijskich, to coś niesamowitego dla każdego sportowca, nie tylko dla piłkarza. To był bardzo pozytywny moment, doświadczenie, które Bóg pozwolił mi przeżyć.

Później przeszedłeś do Juventusu. Jak to jest dzielić szatnię z Buffonem?

Dużo mnie nauczył. Miał bardzo dużo doświadczenia, spędził w klubie wiele lat, zdobył wiele tytułów… Zwróciłem uwagę również na sposób, w jaki zachowywał się w szatn, i siłę, którą miał w kontaktach z grupą.

Dwa lata temu zdecydowałeś się na transfer do Valencii. Co było dla ciebie najważniejsze podczas pobytu w tym klubie?

Wyniki, które osiągnęliśmy przez te dwa lata. Kiedy tam dołączyłem, klub był w złym stanie. Valencia była wtedy w połowie tabeli. Zapytałem, jakie były ich aspiracje, i powiedziano mi, że najwyżej Liga Europy, a my po roku graliśmy już w Lidze Mistrzów. To było niesamowite. Czułem, jak się rozwijam z każdym meczem. Nie jest łatwo przejść z innej ligi do klubu o nie najlepszej opinii i osiągnąć to wszystko, co nam się udało. Drugi rok zaczął się dla nas źle. Nie przegrywaliśmy, ale też nie wygrywaliśmy. Wyniki nie przychodziły. Traciliśmy dużo punktów do innych drużyn, dopiero później odrobiliśmy straty. Ja czułem się „bohaterem” tej sytuacji, czułem się coraz pewniej ze swoją grą. Byłem również otoczony kolegami, którzy mi pomogli. Najważniejsze jest to, żeby cały czas iść naprzód. To daje siłę.

LaLiga to najmocniejsza liga w Europie?

Myślę, że każda z lig ma swój poziom i rywalizację. W lidze hiszpańskiej jest dużo rywalizacji, zwycięstwa zawsze przychodzą trudno. Jeśli chodzi o jakość, to jedna z najlepszych lig w Europie, poziom jest bardzo wysoki. Barcelona co roku wygrywa, ale nigdy nie było łatwo, nikt jej niczego nie podarował. Utrzymywanie wysokiego poziomu przez cały sezon ma swoją wartość.

Powiązane artykuły

Poleć artykuł

Aby dodawać komentarze, musisz być zalogowany.

Zawsze go lubiłem i twierdzę, że jest lepszy od Cilessena .

Każdego mówisz? Panie Namiar? Halo?