El País: Co by było, gdyby nie było futbolu?

Przemek Borecki

1 sierpnia 2019, 17:50

El Pais

18 komentarzy

Hiszpański dziennik El País opublikował obszerny raport dotyczący wpływu piłki nożnej na hiszpańskie społeczeństwo. Znajdziemy w nim m.in. dane o miejscach pracy, zysku, jaki generuje, a także o fenomenie socjologicznym, jakim jest piłka nożna.

Gdyby jutro piłka nożna zniknęła, gdyby komuś przyszło do głowy, że nie warto już ekscytować się niezapomnianą remontadą, dryblingiem Messiego lub główką Benzemy, nie ucierpieliby na tym tylko gracze i kibice. Gdyby piłka nożna zniknęła jutro, wpłynęłoby to na tysiące barów, firm transportowych, hoteli, restauracji czy mediów. Małe i średnie zakłady przyczyniają się do tworzenia, zgodnie z raportem PwC, 185 000 miejsc pracy bezpośrednio lub pośrednio związanych z piłką. Jordi Esteve, partner firmy konsultingowej i jedna z osób odpowiedzialnych za badanie, zauważa, że: "Piłka nożna stała się przemysłem". Branżą, której obroty przekraczają 15,6 miliarda euro, co odpowiada 1,37% hiszpańskiego PKB, i która generuje dochód z podatków w wysokości blisko 4,1 miliarda euro.

Gdyby piłka nożna zniknęła, 46-letni Gregorio Pifarre musiałby się natrudzić w każdy weekend, aby zapełnić Casal d'Alfés, bar, który prowadzi w Alfes, w prowincji Lleida. "Gdy Barça gra, zwykle przychodzi od 30 do 40 osób" - wyjaśnia. 10% z prawie 300 mieszkańców tej katalońskiej wioski. Ci, którzy zawsze tam są, to "dziadkowie", grupa 10 przyjaciół w wieku od 65 do 70 lat, którzy zawsze zajmują ten sam stolik. "Jeśli mecz rozgrywnany jest między 19 a 21, popyt rośnie, ponieważ ludzie poza przekąskami, chodzi tu głównie o kanapki, zamawiają także dania obiadowe" - wyjaśnia. Specjalnością są cargols a la llauna (typowe danie ze ślimaków) i grillowany, półkilogramowy stek. W dni meczowe zwykle potrzeba jeszcze jednej osoby do pracy. Pifarre potwierdza, że jest jednym z trzech kibiców Realu Madryt w Alfés. "Gdy jest El Clásico, to idę do kuchni!" - mówi pół żartem, pół serio.

W ubiegłym sezonie fani Hueski mieli okazję po raz pierwszy odwiedzić Santiago Bernabéu podczas meczu swojej drużyny w ramach LaLigi. Fanklub z Alcorazados udał się za swoją drużyną do Barcelony, Vitorii, Walencji czy Eibaru, wspierając ją podczas pierwszego sezonu w najwyższej kategorii rozgrywkowej. "Jeśli organizujemy wyjazd, to dlatego, że zapełniamy autobus przynajmniej 55 osobami" - mówi Alberto Pérez, rzecznik klubu. "Autobus, który jedzie na pobliski wyjazd, kosztuje około 1000 euro. Do Madrytu około 1400". Wyjazd na inaugurację ligi na Bernabéu kosztował każdego kibica 60 euro z przejazdem i biletem na mecz. "Ale wydaje się znacznie więcej na takim wyjeździe. Jedzenie na drogę, obiad, picie..." - mówi Pérez. W tamtym sezonie wyjechali tego samego dnia, w którym rozgrywane było spotkanie (mecz był w niedzielę o 20.45), ale w sezonie 2017/18 grupa fanów Hueski spędziła cały weekend w Madrycie, kiedy SD Huesca grała z Rayo Vallecano. "Pojechaliśmy pociągiem AVE, który kosztował 80 euro, i wynajęliśmy mieszkanie. Wszystko było droższe" - wspomina. "W Madrycie ludzie lubią robić zakupy" - wyjaśnia Pérez. "Niektórzy chodzą na Plaza Mayor, a inni jedzą w drogich restauracjach" - mówi. Oczywiście wtedy wszyscy zostają w tym samym hotelu co zawodnicy, aby ich wspierać.

Obecność Hueski w elicie zrewolucjonizowała miasto. Obszar turystyki miejskiej musiał zostać polepszony w weekendy, w które drużyna grała u siebie. "Wielu fanów przychodzi do biura z prośbą o informację" - mówi Sonia Blanco, szefowa obsługi w regionie. Miasto było przepełnione kibicami zespołu gości nawet w piątkowe poranki, kiedy wieczorem odbywały się spotkania. "Zazwyczaj w normalny weekend bez imprez było około 200 osób. Kiedy były rozgrywane mecze, liczba ta podwoiła się. Przeciwko Espanyolowi lub Alavés przekroczyliśmy 500 turystów dziennie. Podczas wycieczek z przewodnikiem po mieście dochodziło do takich sytuacji, że pracowało aż sześć osób, ponieważ musieliśmy utworzyć kilka grup od piątku do niedzieli" - mówi Sonia Blanco.

Płatna telewizja, bary, transport, hotelarstwo... Tylko w historiach dwóch ludzi, którzy utrzymują się dzięki piłce nożnej, możemy zauważyć, jak łączą się różne sektory. Właśnie w tym raporcie, który PwC przygotował w ciągu trzech miesięcy na podstawie danych z sezonu 2016/2017, chodzi o pokazanie, "jak konkretna firma, działalność lub sektor może wpłynąć na całą gospodarkę", co zaznacza Esteve.

PwC bada cztery rodzaje wpływu piłki nożnej na gospodarkę: bezpośredni, pośredni, ciągnikowy (wpływ na sprzedaż w innych sektorach - przyp. red.) i indukowany (wydatki w gospodarstwie domowym - przyp. red.). Pierwszy odnosi się do działalności klubów, "które dziś są jak duże firmy", oraz miejsc pracy, które generuje bezpośrednio. Według badania, bezpośredni wpływ piłki nożnej generuje 3,01 miliarda euro na produkcję krajową. "Piłka nożna przynosi coraz więcej pieniędzy, wystarczy spojrzeć na budżety drużyn, ale także jej piętno jest coraz większe" - mówi Esteve.

Pośredni to wpływ na łańcuch dostaw. Mowa tu o sprzęcie i dostawcach LaLigi oraz o dostawcach usług. Ochrona boisk, prace firm zajmujących się utrzymaniem trawników, takich jak Royal Verd lub firma, która sprzedaje produkty sanitarne Royal Verd do wypleniania chwastów, które mogą atakować boisko, są częścią tej grupy. Piłka nożna pośrednio przyczynia się do przychodu 5,594 miliarda euro w gospodarce narodowej.

W grupie dostawców telewizja odgrywa fundamentalną rolę. Co tydzień 17 osób z Mediapro dokładnie koordynuje produkcję 21 meczów LaLigi Santander i LaLigi 1|2|3. Pablo Ruiz, odpowiedzialny za ten zespół, mówi: "przy każdym meczu pracuje od 30 do 40 pracowników". Ruiz i jego zespół są centrum produkcji wszystkich spotkań. Koordynują od akredytacji dla telewizji do ochrony jednostek mobilnych. "Jesteśmy punktem kontaktowym między wszystkimi firmami zaangażowanymi w proces: pojazdami, ochroną, kamerami, klientami międzynarodowymi...".

Bar Casal d'Alfés korzysta z efektu ciągnikowego. - Firma produkuje coś, co służy do sprzedaży innego rodzaju produktu. Piłka nożna jest bodźcem dla barów, restauracji, hoteli, telewizji, sektora transportu. Żadne z nich nie pojawia się na kontach klubów, ale są pod wpływem piłki nożnej - wyjaśnia Esteve. Sieć barów Lizarran, rozciągnięta na całą Hiszpanię, również odzwierciedla ten wpływ. Sara Vega, dyrektor ds. komunikacji, mówi: - ponad połowa z naszych 200 barów regularnie transmituje mecze piłkarskie. W dniach meczowych sprzedaż rośnie o około 22%.

Poza stadionem lub barem konsumpcja piłki nożnej jest bardzo obecna w domach. 58% wykupionych pakietów płatnej telewizji obejmuje abonament piłkarski. - Telewizje płacą coraz więcej za prawa do transmisji, ponieważ widzą, że zainteresowanie tym sportem rośnie, i chcą ubić interes - podkreśla Esteve.

Uwzględniono tu także wpływ na sektor gier wideo. PwC podkreśla, że sprzedaż tytułów piłkarskich osiągnęła zysk rzędu 217 milionów euro w sezonie 2016/17 i stworzyła 5 700 miejsc pracy. Według hiszpańskiego stowarzyszenia gier wideo, spośród 10 bestsellerów cztery to te związane z piłką nożną. I jest to jedyne miejsce, w którym można by było cieszyć się dryblingiem Messiego (co prawda wirtualnym), gdyby piłka nożna zniknęła jutro...

REKLAMA

Poleć artykuł

Aby dodawać komentarze, musisz być zalogowany.

" Według hiszpańskiego stowarzyszenia gier wideo, spośród 10 bestsellerów cztery to te związane z piłką nożną."

PES, FIFA, FM i ???????? Czy może im chodzi, że FIFA 19, FIFA 18, FIFA 17 i FIFA 16? :D

wyobraźmy sobie, że gdyby nie było piłki nożnej, nie byłoby również LaRambli...

Akurat takie zapyziale mikrokosmosy jakimi sa takie miesciny dla mnie nie sa reprezentatywne.

Jakby nie było piłki nożnej to by było coś innego w zamian. Co by było gdyby? Gdyby babcia miała wąsy to...by była dziadkiem.
konto usunięte

"Ze wszystkich rzeczy nieważnych piłka nożna jest najważniejsza."

Gdyby nie było piłki to... życie może by było i spokojniejsze i mniej stresowe ale... byłoby bardziej nudne. Piłka nożna to nie tylko sport. To miłość i nienawiść, zadowolenie i smutek, błogość i słabość. To nowe doświadczenia, wiedza i światopogląd. Rozpacz po porażce i radość po zwycięstwie. To coś więcej niż futbol. That's got to be something else. Visca el Barca. Viva Cataluna. Pozdrawiam z Ciechanowa.

Gdyby nasza ekstraklasa zniknęła nic byśmy nie stracili, a nawet zyskali

Gdyby nie bylo piłki nożnej życie było by spokojniejsze... I bezstresowe :))))

Chciałbym też zauważyć, że Rayo Vallacano łączy przyjemne z pożytecznym i na Campo de Fútbol de Vallecas hoduje również ziemniaki, co było widać w zeszłym sezonie :)

Gdyby nie było piłki nożnej, to większe kibicowskie poparcie miałyby inne dyscypliny sportowe lub walki bokserskie itp. Piłka nożna, to jedyny sport, który tak bardzo zawładnął całym światem, w porównaniu do innych sportów. Każdy kibic cieszy się oglądaniem meczy swoich ulubionych drużyn lub świetnych widowisk piłkarskich, a to przekłada się na zarobki różnego rodzaju instytucji/firm, z każdym rokiem co raz większych. Piłka nożna to sport i biznes. Jedni należą do kibiców i piłkarzy, drudzy do tych co na tym zarabiają

https://rafalstec.blog/2018/11/03/superliga-i-potega-jajek/" target="_blank" rel="nofollow">https://rafalstec.blog/2018/11/03/superliga-i-potega-jajek/
Świetny tekst o piłce jako biznesie - taki Juventus ma przychody... na poziomie Ferm Drobiu Woźniak - 78 w rankingu 100 największych firm.. w samej Polsce. Także ten.
Taki Impexmetal mógłby kupować co roku Ronaldo i jeszcze płacić mu pensje. :)

Parafrazując Twaina - "pogłoski o kosmiczności piłkarskiego biznesu, są jak widać nieco przesadzone".

Nie byłoby tego artykułu.

Byłby koniec świata...

Nie było by La Rambli.
Nasze życie byłoby takie puste...