Były bramkarz Barcelony José Manuel Pinto po zakończeniu przygody z piłką nożną postanowił całkowicie poświęcić się tworzeniu muzyki. W wywiadzie udzielonym Marce opowiada o swojej pasji muzycznej, futbolu i nowych projektach.
Dlaczego tytuł twojej pierwszej piosenki to "24 godziny"?
Od kiedy skończyłem 14 lat, tworzę muzykę i ona zawsze była związana z piłką nożną. Te dwie kwestie szły ze sobą w parze. Muzyka zawsze mi pomagała, była moim wentylem bezpieczeństwa. Przez całe życie grałem w piłkę. Treningi, podróże, mecze, studia nagraniowe, nagrania, produkcja... Byłem w to zaangażowany 24 godziny na dobę i o to samo prosiła mnie również moja żona. Mówiła mi: "A kiedy i ja dostanę od ciebie 24 godziny?".
Twoje dni powinny mieć 48 godzin...
Dokładnie. Wszystko to zostało ukazane w wideoklipie do piosenki, Jest tam nawet zmiana ról. Chcieliśmy wyrazić nasze wsparcie dla żeńskiego futbolu. Uważam, że powinien być bardziej doceniany. Powinien stać na równi z męskim futbolem.
Jeszcze wiele trzeba zrobić, aby je zrównać?
Doszło już do poprawy na przestrzeni ostatnich lat, ale przed nami wciąż długa droga do przebycia, aby futbol żeński zyskał należne mu uznanie.
Brakuje ci murawy?
Zupełnie nie. W ogóle mi jej nie brakuje. Brakuje mi jedynie trawnika obok basenu. Dzięki Bogu sam mogłem podjąć decyzję o zakończeniu kariery piłkarskiej. Miałem oferty z Europy i Stanów Zjednoczonych, ale chciałem się w pełni poświęcić muzyce. W ostatnich latach mojej kariery czułem, że udział w treningach i konieczność zostawienia pracy w studiu wpływały na moją wenę twórczą. Kiedy odszedłem z Barcelony, to zamiast kontynuować grę w piłkę, oddałem się muzyce. Moja zawodnicza kariera całkowicie mnie satysfakcjonuje i dlatego nie tęsknię za tym. Nawet nie mam czasu, żeby tęsknić.
Jesteś związany z futbolem w inny sposób. Współpracowałeś z Danim Alvesem w piosence "Eres Especial". Czy jest jakiś inny piłkarz, z którym chciałbyś współpracować przy tworzeniu jakiegoś kawałka?
Nie zastanawiałem się nad tym. Natomiast lubię być blisko związany z osobami, z którymi współpracuję. Jakiś muzyk może być najlepszy na świecie, ale jeśli nie będzie między nami pewnej więzi, nie zdecyduję się na taką współpracę. Z piłkarzami jest tak samo. Mógłbym pracować tylko z takimi, z którymi czuję pewne podobieństwo i dzielę te same wartości.
Rozważyłbyś współpracę z Messim?
Tak, jesteśmy przyjaciółmi. Myślę jednak, że on nie będzie chciał tego zrobić. Jeśli jednak się odważy, to co najmniej zająłbym się produkcją.
Na razie pracujesz nad muzyką do spektaklu Cirque du Soleil o Messim. Co mógłbyś zdradzić już w tym momencie?
To będzie historyczne przedstawienie, zapewniam. Wszyscy na to czekamy. Widziałem kilka rzeczy na próbach i wyglądają one niesamowicie. Można sobie wyobrazić, jak wielkim wyzwaniem jest dla mnie dorównanie Messiemu i Cirque du Soleil. To największe muzyczne wyzwanie, z jakim miałem okazję się zetknąć. Razem z moją ekipą jesteśmy bardzo szczęśliwi. Najpiękniejsze w tym wszystkim jest to, że spektakl ma twarz i jest to twarz Messiego. Historia dotyczy dziecka, które ma pewne marzenie i udaje mu się je spełnić dzięki ciężkiej pracy, wytrwałości, samodyscyplinie... Poza samym spektaklem ludzie otrzymają piękny przekaz.
A jakie są twoje marzenia?
Chciałbym zostawić światu coś dobrego. Byłbym zachwycony, gdyby w jakiś sposób udało mi się poruszyć ludzi. Jestem ojcem, widzę teraźniejszość i to, co może się zdarzyć w przyszłości. Jestem na to wrażliwy i chciałbym zrobić coś istotnego. Aktualnie tworzę ruch, w którym łączę muzykę i sport. Chcę, abyśmy grali tak jak dzieci. Nowe technologie wielokrotnie nas zbliżają, ale również nas od siebie oddalają. Nie mogę zdradzić nic więcej, ale będzie co najmniej zaskakująco.
Komentarze (12)