Leo Messi: Mój syn Mateo świętuje gole Realu, żeby wkurzyć brata

Julia Cicha

5 czerwca 2019, 20:31

Marca, AS, Sport, Tyc Sports

37 komentarzy

Leo Messi udzielił kolejnego wywiadu w Argentynie, tym razem dla Tyc Sports. Zapraszamy do zapoznana się z najważniejszymi wypowiedziami zawodnika Barcelony.

Koniec sezonu: Skończyłem kampanię bardziej zmęczony i sfrustrowany psychicznie niż fizycznie z powodu tego, co stało się w ciągu ostatnich 15 dni, szczególnie z powodu odpadnięcia z Ligi Mistrzów. Jeśli chodzi o kwestie fizyczne, to miałem czas, żeby odpocząć. Myślę, że to jeden z sezonów, w których zgromadziłem najmniej minut.

Copa América: Podchodzimy do turnieju z taką samą radością i chęciami jak zwykle, ale w rzeczywistości Argentyna przechodzi proces zmian. Dla większości piłkarzy jest to pierwszy oficjalny turniej. Nie zmienia to jednak tego, że będziemy walczyć o zwycięstwo. Nie jesteśmy faworytami jak w innych latach.

Powrót do reprezentacji: Czułem się bardzo dobrze, byłem zintegrowany. Mamy świetną grupę zawodników, którzy chcą robić wszystko dobrze. To dobrzy ludzie również poza światem piłki, mają w sobie wiele radości.

Dobre wspomnienie z reprezentacji: Mundial do lat 20. w Holandii to jeden z najpiękniejszych momentów w mojej karierze.

Czerwona kartka w debiucie w drużynie narodowej: To było okropne. Pamiętam, że dużo płakałem. Nie wiedziałem, co mogło się później wydarzyć, ale okazało się to jedynie anegdotą.

Mundial 2005: Byłem zły, bo nie wszedłem na boisko, ale to nieprawda, że nie obserwowałem meczu. W szatni było strasznie.

Igrzyska olimpijskie 2008: Nikt nie chciał, żebym tam pojechał, ale Guardiola był tym, który mi na to pozwolił. Strasznie chciałem jechać i mocno to okazywałem.

Kolejne MŚ: Bóg zdecyduje, czy nam się uda. To moje kolejne wielkie marzenie. Już wcześniej byliśmy bardzo blisko.

Wpływ ojca w reprezentacji: O moim tacie mówi się nawet więcej niż o piłkarzach. Wsadzono go w wiele różnych tematów, z którymi nie ma nic wspólnego. Mówiono, że on i ja wybieramy, kto będzie grał w reprezentacji. To wszystko kłamstwo.

Numer 10: To ważny numer ze względu na to, kto miał go wcześniej. Stał się istotny przez Diego. Kiedy wchodzę na boisko, niczego on jednak nie zmienia.

Rzuty wolne: Coco Basile był jednym z pierwszych, którzy uczyli mnie wykonywać stałe fragmenty gry. Mówił mi, bym „puścił” stopę, bym patrzył na Riquelme.

Opaska kapitańska: Rozmawiano ze mną w szatni. Dużo mnie to kosztowało, nie wiem już, co powiedziałem. Jestem kapitanem na mój własny sposób. Każdy przygotowuje się do meczów na swój sposób. Czasem nie trzeba zbierać się razem, w Barcelonie się tego nie robiło, a tu tak. Nie jestem osobą, która dużo mówi.

Decydujący czynnik: Coraz trudniej jest, by jeden piłkarz sam wygrał mecz. Dziś nikt nikomu nie daje nic za darmo, niewiele zespołów chce grać, otwiera się i zostawia wolną przestrzeń.

Rodzina: Zawsze byłem otoczony członkami rodziny i przyjaciółmi. Oni naprawdę ze mną są i cierpią, gdy dzieją się złe rzeczy. Możliwość świętowania z nimi jest najpiękniejsza.

Ojciec: Pracował całymi dniami, ja mam szczęście, że mogę być z moją rodziną. Ojciec wychodził z domu o 4 nad ranem i wracał na kolację. Spędzałem z nim wtedy czas. Staram się wychować moje dzieci tak, jak sam zostałem wychowany. Mama stawiała mi ograniczenia. Tata uwielbia piłkę nożną, lubi rozmawiać o niej ze mną.

Synowie: Thiago nie przegapi żadnego meczu. Mateo też lubi piłkę, nosi wszystkie koszulki. Pamiętam, że kiedy graliśmy w domu, Mateo mówił „jesteście Barceloną, a ja Liverpoolem, bo z wami wygrał". Tak samo było z Valencią. Kiedy oglądamy spotkania w telewizji, Mateo świętuje gole Realu, żeby wkurzyć brata. Coraz trudniej jest mi ich zostawiać, kiedy jestem daleko od nich, cierpię.

Powiązane artykuły

Poleć artykuł

Aby dodawać komentarze, musisz być zalogowany.

ciekawe komu 3 syn będzie kibicował może Atletico XD
« Powrót do wszystkich komentarzy