Plusy i minusy sezonu 2018/19 wg Redakcji FCBarca.com

Julia Cicha

5 czerwca 2019, 18:39

72 komentarze

W minionym sezonie na łamach FCBarca.com kontynuowaliśmy cykl artykułów Najlepsze/najgorsze, publikowanych po każdym meczu. Dziś chcielibyśmy podsumować sezon w wykonaniu Barcelony, a w szczególności jego najlepsze i najgorsze momenty.

Jako że sezon 2018/19 został naznaczony porażką Barçy na Anfield, którą zapewne wszyscy wybraliby na najgorszy moment ostatnich miesięcy, postanowiliśmy nieco zmienić formułę artykułu. Członkowie Redakcji wybrali po jednym, istotnym z ich punktu widzenia, plusie i minusie ostatniej kampanii. Żeby nie było za łatwo, nie braliśmy pod uwagę porażki z Liverpoolem. O niej napisano już niemal wszystko, co tylko się da. Zapraszamy do zapoznania się z naszymi opiniami oraz do wyrażania swoich w komentarzach!

Maciej Machaj (Makaj)

Plus: Leo Messi jak wino

Stare jak świat powiedzenie o kimś, że jest jak wino – im starszy, tym lepszy – jak ulał pasuje do Argentyńczyka. Zawodnik, który za kilkanaście dni obchodzić będzie 32. urodziny, zanotował najlepszy sezon od czterech lat, jeśli chodzi o zdobyte bramki i liczbę asyst. Messi był decydujący w wielu spotkaniach, które często rozstrzygał w pojedynkę (Sevilla, Real Betis, Espanyol, Levante, Manchester United czy pierwszy mecz z Liverpoolem). Zanotował w sumie 51 trafień we wszystkich rozgrywkach, zgarniając przy okazji nagrodę Pichichi oraz Złoty But, a także zaliczył 22 asysty, co pokazuje jego wpływ na grę formacji ofensywnej. Oglądanie jego gry jak zwykle było wielką przyjemnością.

Minus: Brak jaj

Z mojej perspektywy wygląda to tak, że w proces, który rozpoczął się już w sezonie 2017/2018, dopełnił się w ostatnich miesiącach. Mam wrażenie, że z dewizy śp. Tito Vilanovy „rozsądnie, odważnie, z jajami” zostało już tylko „rozsądnie”. Barcelonie brakuje w najtrudniejszych momentach i odwagi, i jaj. Gdy jest dobrze, być może tego nie widać – Barça gra dalej swoją grę tysiąca podań i nie ma w tym nic złego, kiedy wyniki są zadowalające. Jednak przy sytuacjach, gdzie gra się nie układała bądź wynik wymuszał zmianę stylu gry, piłkarze Barcelony nie potrafili podjąć rękawicy i biernie poddawali się biegowi zdarzeń. Wydaje mi się, że taka właśnie postawa zaowocowała klęską w Lidze Mistrzów i porażką w finale Pucharu Króla. Skończył się czas drużyn, które na samą myśl o meczu z Barceloną już wychodziły przegrane z szatni. Barça musi mieć wariant B, a nawet C, żeby móc dostosować się do boiskowych wydarzeń.

Gaspar

Plus: 8. liga w ciągu 11 lat

8. liga w ciągu 11 lat to nie lada wyczyn. Złośliwiec powie, że liga była słaba, że Real był beznadziejny, że Atlético Simeone się sypie i że to oni podarowali Barcelonie mistrzostwo. Moim zdaniem liga nie była słaba, była wyrównana.  Im więcej punktów drużyny przeciwne potrafią urwać potentatom do mistrzowskiego tytułu, tym bardziej należy mówić właśnie o wyrównującym się poziomie. Różnicą na korzyść Barçy jest oczywiście Messi, który zdominował rozgrywki LaLigi w sposób potworny i sama jego obecność pozwala myśleć o tryumfie co sezon, w przeciwieństwie niestety do rozgrywek europejskich. Dodatkowo argumentem za docenieniem mistrzostwa Hiszpanii jest historia. W ciągu 11 lat, czyli od sezonu 2008/09, było 11 edycji Ligi Mistrzów i 11 edycji Pucharu UEFA/Ligi Europy. W finałach obu tych rozgrywek jedynie w sezonach 12/13 i 18/19 nie grała hiszpańska drużyna. Za każdym innym razem Hiszpania miała przynajmniej jednego swojego przedstawiciela w finale i za każdym razem to hiszpański klub sięgał po trofeum. Oczywiście, Sevilla w Lidze Europy i Real Madryt w Lidze Mistrzów mocno się do tego przyczyniły,  jednak należy pamiętać, że w ćwierćfinałach/półfinałach obu rozgrywek widywano również Villarreal, Valencię, Betis, Atlético, Athletic, Celtę i oczywiście Barcelonę. Zatem LaLiga na przestrzeni tych ostatnich 11 lat taka słaba chyba nie była.

Minus: Nudna gra

Gra Barçy jest wręcz usypiająca, co raz mi się faktycznie zdarzyło po ciężkim dniu. Nawet ostatnie  słowa Guardioli nie zmieniają mojego zdania, które brzmi, że futbol prezentowany przez Barçę jest daleki od  tego, co nazywamy „filozofią Barçy”. W żadnym razie nie podważam jego słów, najwyraźniej czegoś tu nie potrafię dostrzec, co dostrzega taki wytrawny trener jak Guardiola. Dla mnie, szarego kibica, Blaugrana gra swoją piłkę do środka pola, aż natrafi na parę środkowych pomocników, która gra niemal zawsze. Naprawdę, cenię Rakitica, bardziej jeszcze cenię Busquetsa, ale ta dwójka, moim zdaniem, nie powinna grać razem. Oni są głównym powodem braku takiego dynamitu w środku pola, brakuje im mobilności, co pomaga rywalom przewidzieć zagrania piłkarzy Barçy i odpowiednio się ustawić w defensywie. Jednak nie tylko Busi i Ivan są za ten stan odpowiedzialni. Otóż te najlepsze wersje Barcelony sięgającej po puchary Ligi Mistrzów tworzyły drużynę, system naczyń połączonych. To, co widzimy teraz, to raczej Messi siłą podłączony do... no właśnie, czego? Ta Barça nie jest drużyną i moim zdaniem olbrzymia jest w tym wina Valverde, który nie potrafi reszty piłkarzy scalić z Messim, tylko totalnie uzależnia ich, a tym samym wynik końcowy, od Argentyńczyka. Jak napisałem w plusach, na LaLigę to wystarczy, na Europę nie. Na Europę potrzebna jest drużyna z piłkarzami pasującymi do siebie, mającymi odpowiedni profil i odpowiednią jakość. Tymczasem Barcelona nie ma środka, który zapewniłby utrzymanie piłki i jej szybkie rozegranie, a także nie ma skrzydeł, zdolnych do zrobienia na nich przewagi, nie wspominając tu o piłkarzach innych niż Messi, którzy wzięliby na swoje barki odpowiedzialność za wynik. Tu wina Valverde się kończy i zaczyna wina dyrekcji sportowej, która na przestrzeni lat sprowadzała do Barcelony piłkarzy, którzy nigdy nie powinni założyć tej bordowo-granatowej koszulki, nie pozyskiwała graczy, których aż się prosiło kupić, i w końcu pozwoliła odejść tym piłkarzom, którym pozwolić nie powinna. Błędy popełnione na polu transferowym w ciągu ostatnich 7 lat odbijają się po dziś dzień i mocno wpływają na obraz, który wszyscy widzimy - czyli nudne jak flaki z olejem mecze albo takie, które przysporzyły nam palpitacje serca (niemal zawsze, bo jednak zdarzają się mecze Barçy ładne dla oka, choć te spotkania należą do znakomitej mniejszości). Mam nadzieję, że transfery Arthura i de Jonga są dobrym prognostykiem na przyszłość i może w końcu wszystko będzie wracało na właściwe tory.

Robert Wojtczak (Robertinho)

Plus: Dominacja w LaLidze

W minionym sezonie Barcelona nie miała sobie równych na krajowym podwórku. Po wygranej z Atléti w kwietniu tytuł mistrzowski był formalnością, którą zespół Valverde dopełnił trzy tygodnie później. Ósmy puchar w 11 lat to kompletna deklasacja.

Minus: Starość nie radość

Piqué, Busquets, Messi - ta trójka doskonale pamięta legendarny tryplet pod wodzą Pepa Guardioli sprzed dekady, kiedy Barça zachwycała cały piłkarski świat swoją grą. Kibice dobrze pamiętający sezon 2008/2009 mogli przeżyć deja vu, patrząc na grę Ajaksu w tegorocznej edycji LM. Barcelona od paru lat przestała zachwycać. Brakuje radości i młodzieńczego polotu. Do drzwi pukają Aleña czy Puig, ale te wciąż pozostają tylko uchylone. W młodych adeptach La Masii nie brak jakości, ale brakuje dla nich zaufania wśród sztabu szkoleniowego. Zaufania oraz cierpliwości, jakie dostali Busquets czy Pedro dziesięć lat temu.

Marcin Poreda (ściah)

Plus: Moim zdaniem największym pozytywem tego sezonu jest włączenie Carlesa Aleñi do pierwszej drużyny oraz postawienie na piłkarzy Barcelony B w części spotkań. Zespół wymaga stopniowego odmładzania i Valverde, choć mało odważnie, to jednak dał młodym zawodnikom sygnał, że ich praca nie idzie na marne. Jeśli ten trend utrzyma się w przyszłym sezonie, to na więcej minut będą mogli liczyć nie tylko Carles, ale też Wagué, Todibo, Puig, czy Ruiz.

Minus: Największy minus to Ousmane Dembélé. Francuz, który w wieku 22 lat pobiera z klubowej kasy około 12 milionów euro rocznie i przez wielu traktowany jest jako następca Messiego, nie potrafi poradzić sobie z własnym organizmem. Przez dwa sezony występów na Camp Nou opuścił już z powodu kontuzji 202 dni. Pojawiają się doniesienia, że dużym problemem Dembélé jest zbyt długie granie w gry wideo, a co za tym idzie siedzący tryb odpoczynku, który źle wpływa na wytrzymałość mięśni. Jeśli doliczyć do tego problemy z dyscypliną, to Ousmane powoli jawi się nam jako bardzo nieudana inwestycja.

Błażej Gwozdowski (blazeq)

Plus: Trudno jest wskazać jednoznaczne plusy minionego sezonu. Bolesne porażki w rozgrywkach pucharowych sprawiły, że wygrana z dużą łatwością liga przestała mieć znaczenie. Jeśli jednak miałbym doszukiwać się pozytywów, to w efekcie otrzeźwienia, zwłaszcza w szeregach osób odpowiedzialnych za projekt sportowy. Dzięki temu można mieć nadzieję, że wreszcie doczekamy się prawdziwego przemeblowania obecnej kadry. Ewentualny sukces w Lidze Mistrzów mógł tylko stworzyć iluzję, że poważne zmiany nie są jeszcze konieczne. Tymczasem świeża krew jest wręcz niezbędna - i to właśnie w pierwszym składzie, praktycznie w każdej formacji. Jeżeli słowa zmienią się w czyny, to tutaj można upatrywać największego pozytywu naznaczonego kompromitacją w Lidze Mistrzów sezonu.

Minus: Ernesto Valverde i jego metody pracy to formuła, która w Barcelonie prawdopodobnie już się wyczerpała. Ruchy na rynku transferowym w ostatnich sezonach z pewnością nie pomogły, jednak i tutaj zabrakło charyzmy, która pozwoliłaby wymusić na zarządzie podjęcie innych decyzji. Poza sprowadzeniem Paulinho i Vidala, co ewidentnie było inicjatywą trenera, widzieliśmy tylko reakcje na sytuację kadrową. Dwóch graczy za blisko 300 mln euro rywalizowało z dość marnym skutkiem o jedno miejsce na boisku, najlepszym rozwiązaniem na prawej obronie pozostawał Sergi Roberto, a Alba i Luis Suárez nie doczekali się zmienników. Jeżeli dodamy do tego pomysł, by remedium na brak goli pod nieobecność Urugwajczyka miał być 32-latek, który w całej swojej karierze zdobył zaledwie 67 bramek, grając głównie w środku pola, to trudno usprawiedliwić działania zarządu w tym zakresie. Przy dogorywającym projekcie sportowym sygnowanym przez Pepa Segurę i realizowanym przy bierności Ernesto Valverde stawiam duży minus.

Maciej Szumiński (Szumi)

Plus: Mimo wszystkich negatywów sezonu oraz słabości rywali w kampanii 2018/19 nie można przejść obojętnie  obok wygranej w lidze. Są zespoły ze światowej czołówki, które dekadami czekają na mistrzostwo kraju. Zwycięstwo to ma tak naprawdę jedno imię: Leo. I cieszenie się kolejny rok z jego gry i utrzymywania jakości piłkarskiej też jest pozytywem. Na koniec warto podkreślić świetny rozwój Lengleta, wprowadzenie do pierwszej drużyny Aleñi oraz minuty dla kilku innych wychowanków jak Puig.

Minus: Styl. Z mojej perspektywy wcale nie są najgorsze dwa przegrane kluczowe spotkania w sezonie, pomimo ich ostatecznego znaczenia dla całego sezonu, ale znudzenie towarzyszące kolejnemu meczowi wygrywanemu 1:0 czy 2:1 z ligowym średniakiem po topornej grze. Czasami zamiast meczu Barcelony wolałem oglądać spotkanie na tablecie w międzyczasie robiąc coś ciekawszego, jak na przykład karczochy z grilla. Jako zdecydowany minus zaznaczę rownież coroczny regres jakości drugiej linii, który najbardziej widoczny jest w grze Busquetsa.

Dariusz Maruszczak

Plus: Arturo Vidal

Dlaczego mój plus wędruje właśnie do Arturo Vidala? Otóż w moim przekonaniu Chilijczyk pokazał to, czego Barcelonie brakuje na kilku płaszczyznach. Transfer pomocnika Bayernu był całkowitym zaskoczeniem. Niektórzy łapali się za głowy, czemu Barcelona sprowadza gościa po trzydziestce, nie pasującego do jej filozofii pod względem piłkarskim i osobowościowym. Moim zdaniem ten ruch był strzałem w dziesiątkę, a oglądanie w akcji tak walecznego piłkarza to czysta frajda, jedna z nielicznych w tym sezonie. Owszem, Barça powinna wrócić do korzeni i pełnej dominacji nad rywalami, ale potrzebuje także innych cech niż technika, której Vidal wcale nie ma tak słabej, jak niektórzy uważają. W rewanżach z Romą i Liverpoolem Barcelona w brutalny sposób przypomniała sobie, że mecze wygrywa się również charakterem i wybieganiem. Zawodnicy Blaugrany wyglądali wówczas, przy całej ich klasie sportowej, jak banda wymoczków. Na Anfield do wyjątków należał Arturo Vidal, który przy niektórych kolegach wyglądał jak Khal Drogo w Dolinie Muminków. Chilijczyk zawsze wyróżnia się pod względem tytanicznej pracy w każdej akcji. W zespole ewidentnie brakuje tego zęba, tej waleczności, która nie pozwala na odpuszczanie żadnej piłki. Vidal dał drugiej linii Barcelony nową jakość i z nim oraz de Jongiem i Busquetsem/Arthurem wspomaganymi Messim środek pola daje lepsze perspektywy na przyszłość. A przynajmniej dawałby,  gdyby nie minus.

Minus: Styl

Nie chce mi się oglądać Barcelony Ernesto Valverde. Niektórzy mogliby stwierdzić, że to marudzenie na zasadzie „kuuu..a, kiedyś to było!”, bo czas idealizuje przeszłość, a przecież wówczas Blaugranie też zdarzały się nijakie mecze. Tylko, że właśnie „zdarzały się”, a u Valverde są one standardem. Za Pepa Guardioli bywało, że Barça robiła rywalom pewną porę roku z pewnej części ciała w ciągu piętnastu minut, a potem czekało nas denne klepanie piłki przez resztę meczu. Jednak dla tego kwadransa warto było wsiąść do wagonika na rollercoaster. To uparte wymienianie podań było zaś przyjemną jazdą po równinie przy kojącym opisie przyrody Krystyny Czubówny w porównaniu do Barcelony Valverde, przy oglądaniu której czujesz się, jakbyś sam musiał pchać ten wagonik po błocie, będąc podgryzanym przez szopy pracze. Za Luisa Enrique mieliśmy natomiast piorunujący atak, jeden z najlepszych, o ile nie najlepszy w historii futbolu. W każdym momencie można było spodziewać się odrobiny magii. Kiedyś na mecze Barcelony czekało się z wypiekami na twarzy, teraz to przykry obowiązek. Barça wciąż potrafi wysoko wygrywać, ale w zasadzie już nie zachwyca, poza pojedynczymi meczami. Natomiast zdecydowana większość spotkań to istna męczarnia, która zaczyna się już przy odczytywaniu wyjściowych składów. Zdaję sobie sprawę, że w drużynie nie ma już Xaviego, Iniesty czy Neymara, ale ten zespół wciąż stać na więcej, niż oferuje Barcelona Valverde. Tego stylu lub chociaż jego namiastki okropnie mi brakuje i nigdy nie kupię tez o pozytywach z „nabrania pragmatycznego wymiaru” przez drużynę, bo moim zdaniem to zwykła nijakość i wymówka dla nieudolności. Barça osiągnęła taką pozycję, jaką ma w światowej piłce, dzięki swojemu wyjątkowemu stylowi, który nie tylko przyniósł sukcesy, ale także imponował wszystkim. Ta unikatowość zapewniła jej dominację, żeby już nie przedłużać tego wywodu detalami o wpływie stylu na obecną pozycję klubu. Barcelona nie tylko nie zachwyca, a przecież o to właśnie chodzi w tym elemencie rozrywki, jakim jest futbol, ale jest zwyczajnie nudna.

Julia Cicha

Plus: Pojedyncze chwile radości

Pamięć dobra, ale krótka. Być może. Mimo wszystko w moim odczuciu w minionym sezonie zespół podarował mi więcej chwil radości niż rok wcześniej. Jest to ocena czysto subiektywna, a złożyły się na nim zapewne dwa Klasyki oraz 6:1 z Sevillą obejrzane z poziomu trybun. Szczególnie manita z Realem na zawsze pozostanie w moim sercu. Z powodu meczów takich jak ten nigdy nie wyrażę się też zbyt skrajnie negatywnie o Luisie Suárezie. Zawsze będę szanować i podziwiać go za charakter oraz waleczność. Podsumowując, w tym sezonie Barça pozwoliła mi nieco dłużej łudzić się, że będzie dobrze. Nudne, szarawe występy przeplotła kilkoma znakomitymi wynikami, które choć na chwilę pozwoliły mi wrócić do lepszych czasów. Szkoda, że na krótko.

Minus: Brak wyciągniętych wniosków

Kiedy na początku sezonu krytykowałam Ernesto Valverde za brak rotacji, koledzy z Redakcji wypominali mi, że na roszady w składzie przyjdzie jeszcze czas, że jeszcze było na to za wcześnie, bo trener wciąż szukał optymalnego ustawienia pierwszej jedenastki. Minęło kilka miesięcy, a ja dalej nie zgadzam się z tym stwierdzeniem. Wiem, że być może utrata kilku punktów we wrześniu przyprawiłaby Valverde o zawał, ale z drugiej strony zespół nie wyglądałby kondycyjnie tak, jak wyglądał w maju. Szkoleniowiec nie powtórzył drugi raz dokładnie tego samego błędu (niestosowanie rotacji), ale dalej źle zarządzał składem. W kategorii "jeśli osioł myli się dwa razy, to idzie na salami" jest też oczywiście nastawienie mentalne zespołu w niektórych pojedynkach, w tym w spotkaniu z Liverpoolem. Naprawdę nie chcę wierzyć, że momentami naszym zawodnikom się nie chciało. Wolę już zaakceptować fakt, że sparaliżowała ich psychika. 

Powiązane artykuły

Poleć artykuł

Aby dodawać komentarze, musisz być zalogowany.

Dariusz Maruszczak trafił w punkt. Jeśli miałbym opisać swe odczucia z perspektywy kibica FCB z dwudziestokilkuletnim stażem, lepiej tego uczynić nie potrafiłbym. Znudzenie, frustracja, irytacja, to stany które gra Barcelony wywołuje u mnie za kadencji EV :( I jeszcze jak ktoś napisał o grillu w czasie meczu - mam podobnie ;) Ja grywam w Clash Royale na telefonie syna, żeby nie zasnąć podczas meczu mojej ukochanej drużyny. Tam emocje są czasem o niebo większe.

Nie zgodzę się tutaj w kwesti rotacji z panią Julią.Wyniki rezerwy na końcu były słabe remis porażka.Atletico bardzo cisneło Barcelonę.Gdyby rezerwa zawaliła to i z mistrzostwem móģlby być problem. Zostalibyśmy z niczym.W meczu z liverpoolem zawaliło podejście.Wygrywamy 3:0 to lepszy wynik niż z Romą.Leo coś strzeli a przeciwnik nie ma 3 podstawowych zawodników.Kogo miałby się tam bać Messi;)o jakim strachu my tu mówimy.Do tego zespół miał dobry czas liczył się w grze o tryplet.Wygrał 3:0.Jedynej rzeczy,której mogli się przestraszyć to w trakcie meczu ,kiedy zorientowali się że może być powtórka z Romą.Gdyby mecze były by odwrotnie remontada byłaby w druga stronę.Zmęczenie fizyczne nie miałoby tu znaczenia.Z Valencią zespół biegał bez zarzutów.Messi mowi ze mentalnie jest zmęczony ale jesli idzie ci przez 90%sezonu a nie wychodzi końcówka i jest ogólna nagonka to nie dziwne że ma dosyć.
To co dobre to obrona przed bramką uratowało nam to dużo meczy choćby z Lyonem.To jest coś co udało się zrobić Valverde.No i debiuty zawodników z Barcelony b dobra gra vidala czy pierwszy rok Arthura.plus Dembele się uspokoił.
Najgorsze to 2 końcowe wyniki.Kontuzje z przodu zwłaszcza Dembele i problem z wymianą pokoleniową.

A prawda taka, że gdyby nie Messi to byśmy byli w środku tabeli. Plus, minus i wszystko w jednym. #EV out, dziękuję.

"Jeśli osioł myli się dwa razy, to idzie na salami" najlepsze podsumowanie, co powinno stać się z Valverde :D Dołączam do narzekania na styl w tym sezonie - zasypiałem przy meczach częściej niż "czasami". Bartomeu ma chyba podobny charakter ja Valverde i dlatego panowie się tak dogadują :(

Kolejny sezon gdzie kibice za kilka lat nie beda pamietac mistrzostw tylko rzym i liverpool taka prawda

Plus: forma Messiego
Minusy: mentalne wypalenie drużyny, bez zmiany trenera nawet jak przyjdzie Ney, Antek i pięciu innych to i tak LM nie wygramy, jeśli Real będzie bardziej regularny to o ligę też może być ciężko

Jeden redaktor pisze że plus to Vidal a zaraz pod spodem że minusem jest styl.
??????????

Jakie plusy ja tylko minusy q tym sezonie widziałem nasi od drugiej połowy zaczynali grać

Plus : Leo Messi
Minus: ten jeden jedyny mecz, tu chodziło tylko o koncentrację!!!

Podsumowania @Gaspar i @blazeq chyba najlepiej oddają obraz minionego sezonu.

Nie mogę zgodzić się z użytkownikiem @Gaspar . Tak pieniądze nie grają w pojedynczych spotkaniach czy raz na dekadę trafi się taki Lis w angielskim kurniku, ale uśredniając to jednak wielkie pieniądze są w wielkich klubach i to wielkie kluby wygrywają najważniejsze trofea. Patrząc na budżety Realu czy Atletico i ich wyczyny w tym sezonie to nasuwa się skojarzenie o słabym roku a nie o wyrównanej stawce, stawka nie była wyrównana to raczej ww kluby zaliczyły wielkie wpadki. I tak też widzą to kibice czy władze tych klubów.

No fajnie wszystko pięknie. Ale komentarz bardziej do zdjęcia jak do arta. Z czego się cieszycie? Z mistrzostwa Hiszpanii czy braku cohones

Najbardziej co mnie wkurza w tym wszystkim to te zmiany za późno 70 i 80 minuta i to jeszcze nie przemyślane te zmiany...myślę że jak bu Malcom więcej grał to by był kocur i tak samo jak.semedo ale panowie i panie ważne że to już po sezonie... Czekamy na zmiany i transfery w tym.wszystkim tym co mamy LM nie zdobędziemy... Nie.mamy takich jak neymara który czasem zastepowal Messiego taka jest prawda.. Messi jak coś nie wymyślił to neymar nam pomógł....

Plus : Ten sezon w koncu sie skonczyl :)

Minus : valverde
Najwiekszy minus : valverde
yla

Ja myślę, że PSG zgodziłoby się na wymianę Neymar za Coutinho plus Dembele... Niestety tych dwóch panów nie daje w połowie tego razem co dawał Neymar sam.

Pan redaktor ściach jest albo uprzedzony, albo dziwny. Dembele największym minusem sezonu??!!?? XD
Jasne, że jest przepłacony i do Neymara, którego miał być następcą mu daleko. Do tego szczeniackie zachowania i złe decyzje boiskowe. Jednak jest to trzeci strzelec zespołu w tym sezonie!!!!
Człowieku!!! Skoro dla Ciebie to największy minus sezonu, to co powiesz o występach np. Coutinho, Boatenga, Busquetsa, Rakiticia, Roberto czy Semedo?
Rozumiem, że byli dużo lepsi?

Czyli jednak większość tęskni za stylem w erze Pepa... oby szybko taka gra wróciła do Barcy

Minusem to będzie jak ściągniemy tego gościa za 120 a Real kupi Hazarda za 100

Plus: Kolejne mistrzostwo kraju
Minus: Senny styl gry

największy minus to zarząd plus Valverde bo to co się odstawia teraz to kryminał wystarczy popatrzeć na transfery realu nasze transfery to brak sensownych transferów i boje się ze kolejny sezon będzie walka o LM lub LE

Po tych wszystkich tekstach aż mi się zachciało płakać jak ktoś wspomniał o xavim, iniescie, neymarze! Mieliśmy takich zawodników że wszyscy inni się nas po prostu bali a taki zawodnik jak Iniesta to on jest właśnie tym brakującym najbardziej ogniwem, który ustrzelil bramkę Chelsea po której zacząłem płakać a jak sobie przypomnę ta determinację naszych zawodników tak bardzo ja chcieli wtedy strzelić że to była niemal najważniejsza rzecz do spełnienia na świecie a podania xaviego i jego kółeczka albo przezucanie piłki nad głowami rywali przez Neymara to była magia naprawdę łezka w oku się kręci proszę trenera niech przynajmniej postawi na Alenie oraz Puiga od nowego sezonu bardzo proszę.

Minusy:
1. Valverde
2. Coutinhio
3. Rakitić
4. Nudna gra... dla oka

Plusy
Arthur
Messi... więcej nie widzę.

Plus : dobra gra u siebie, Messi, Vidal, Arthur
Minus: słaba gra na wyjazdach, szczególnie w LM, Coutinho, Dembele

Generalnie uważam, że tych szans dla wychowanków było za mało. Było kilka takich meczy w których można było pokusić się o wrzucenie wychowanka do pierwszego składu. Zamiast tego postanowiono kupić Murillo i Boatenga co było policzkiem w twarz dla tych wszystkich młodych chłopaków.

Jeżeli chodzi o plusy, no to na pewno wygranie ligi po raz kolejny. Może ta druzgocąca porażka z Liverpoolem i nudny styl gry nieco przyćmiewają to osiągnięcie ale to było od początku do końca wywalczone (i jakże cenne) trofeum.

PS: Chętnie przytuliłbym przepis na te karczochy Szumiego :P

To i coś ode mnie.

Największy plus: Byliśmy bardzo, bardzo blisko trypletu...
Barcelona dała nam nadzieję na upragnione trzy puchary, po raz trzeci w historii. Graliśmy może nudno, może sennie, może zbyt defensywnie, ale solidnie i kroczek po kroczku zbliżaliśmy się do kolejnych pucharów. Barca do pewnego momentu sprawiała wrażenie bardzo pewnej siebie drużyny, która idzie po swoje. Bez szaleństwa, nie ruszając na rywala seriami ciosów, ale powoli, trzymając gardę, starała się rozpracowywać kolejnych rywali, co pozwoliło nam zajść daleko we wszystkich rozgrywkach.

Największy minus: ... a jednak sezon kończymy tylko z Mistrzostwem Hiszpanii.
Wygrana liga, kolejna "masakracja" w Lidze Mistrzów i przegrany finał Pucharu Króla. O to wynik tego sezonu. Taki klub jak Barcelona nie ma prawa zaliczyć go do udanych. Jeśli zaczniemy uważać inaczej, zatracimy całkowicie swoją potęgę, którą musimy odbudować, a nie o niej zapominać i mówić, że te czasy już nie wrócą. Valverde niestety nie pasuje do Barcelony, jest przeciwieństwem tego co chcielibyśmy widzieć. Może jego styl pasowałby do Atletico lub Juventusu i pewnie nawet osiągałby tam dobre wyniki, ale nie tutaj. Hasło "We Color Football" było w tym sezonie wyjątkowo nietrafione.

+:
Liga (pomimo słabej dyspozycji Rm), Forma Messiego, Lenglet i Vidal, Aleñá, 5-1 z Realem,
-:
Niezbyt porwyający styl, pragmatyczny środek pola, nastawienie psychiczne (blamaż z Liverpoolem), Couthino pod formą, Umtiti

@Gaspar
100% racji, pięknie napisane.

Najwiekszy minus i najwiekszy problem barcelony to tylko i wylacznie ernesto valverde i zachowawczosc i brak pomyslu na druzyne mimo prowadzenia jej juz kolejny rok. Zobaczcie jesli sie wyrzuci jego osobe to znukaja prawie wszystkie opisane minusy poza dembele ktory jak dla mnie to plus

Na plus forma Busiego

Mam dosyć czytania tych śmiesznych artykułów na tej stronie. Wiem czym jest to spowodowane-brakiem konkretnych ruchów transferowych naszego klubu.U nas co chwila artykuł pt podsumowanie plotek transferowych a w Realu potwierdzony Mendy Rodrygo,Jovic lada chwila Hazard, już trąbią o Eriksenie i Mbappe. Brawo Panie Bartomeu

@Makaj Messi miał 19 asyst w sezonie a nie 22. W kanadyjce sezonu 16/17 osiągnął 54 gole i 16 asyst, co razem daje 70 pkt w kanadyjce, czyli dokładnie tyle samo ile w tym sezonie.

Wybierając 3 najważniejsze:
Plusy: udane letnie transfery, manita z Realem i mistrzostwo (które akurat było obowiązkiem)
Minusy: kolejna kompromitacja w Europie, okropny styl i Coutinho

Olałem tekst o Dembele Ściacha, bo aż pije niechęcią do tego gracza

Plus: Leo Messi - Totalny kosmita, oby jak najdłużej cieszył Nas swoją grą.

Minus: Leo Messi - Drużyna jest totalnie uzależniona od małego geniusza, a gdy i Jemu nie idzie wszystko pada jak domek z kart.

Plusy: Messi, twarz Rakiticia, szeroki uśmiech bombelka Coutinho
Minusy: Valverde