W przeddzień meczu Barcelony z Valencią w finale Pucharu Króla Xavi Hernández udzielił wywiadu dla dziennika AS, w którym ocenił szanse Blaugrany na zdobycie trofeum i wpływ porażki z Liverpoolem na podejście drużyny Ernesto Valverde do tego spotkania.
AS: Jak ocenisz szanse Barcelony w tym finale?
Xavi Hernández: Moje odczucia są pozytywne. Uważam, że Barça jest faworytem i będzie dominować w tym meczu. Valencia to drużyna, która zazwyczaj zamyka się na swojej połowie, wykorzystuje ustawienie 4-4-2 oraz cofnięty blok obronny i ma piłkarzy, którzy czują się komfortowo, grając w ten sposób. Ponadto ma zawodników dobrze kontrolujących piłkę, takich jak Parejo, Soler, Kondogbia czy Guedes, a także szybkich graczy w ataku. Wizualizowałem sobie ten finał kilka razy i jeśli wszystko będzie przebiegać normalnie, Barcelona powinna zdobyć tytuł. Oczywiście szanuję Valencię, która również będzie miała swoje szanse.
Nie można jednak zaprzeczyć, że Barcelona zmaga się przed tym finałem z różnymi trudnymi okolicznościami, a trener Valverde ma niepewną pozycję, nawet mimo zdobycia mistrzostwa.
Wcześniej nie byłoby normalne, że Barcelona podchodzi do meczu w takich okolicznościach, ponieważ kontekst wskazuje, że ma szansę na kolejny dublet, co byłoby historycznym osiągnięciem. W dziejach klubu bardzo rzadko udawało się po niego sięgnąć. Kontekst wskazuje jednak również, że drużyna chciała wygrać Ligę Mistrzów, nawet Leo w jakiś sposób zobowiązał się do walki o to trofeum, a ludzie po pokonaniu Liverpoolu 3:0 już widzieli Barcelonę w finale, podnoszącą puchar. Skończyło się jednak źle. Sympatycy Blaugrany mieli wrażenie, że drużyna nie wie, jak zdominować rywala u siebie i na wyjeździe.
Może oczekiwania są zbyt wygórowane?
Tak, to nie jest normalne, że kibice wymagają trypletu i że w przypadku braku zwycięstwa w Lidze Mistrzów mówią, że to klęska. Taka jest jednak konsekwencja posiadania najlepszego piłkarza na świecie i całej historii tego zespołu.
Skoro mowa o Messim - dzwoniłeś do niego po Anfield?
Tak, często rozmawiamy. Jesteśmy w kontakcie, ale nie tylko z Leo. Również z Busquetsem, Sergim Roberto, Jordim Albą, kierownikiem Navalem, lekarzem, fizjoterapeutami…
Jak się ma?
Teraz jest dobrze. Jest szczęśliwy i chce wygrać Puchar Króla. Uważam, że był bardzo dojrzały. Od wielu lat dojrzewał na wszystkich poziomach, pomogło mu również zostanie głową rodziny. Ostatecznie w futbolu można przegrać, takie rzeczy się zdarzają. Potem jednak piłkarz się podnosi.
Masz już jakieś wyjaśnienie tego, co stało się na Anfield?
W kolejnych dziesięciu meczach na Anfield Barcelona z pewnością strzeliłaby gola. Nawet w tym spotkaniu miała kilka klarownych okazji: Alby, Suáreza, Messiego i Coutinho. W normalnej sytuacji Barça zdobyłaby bramkę. Trzeba jednak wyciągnąć wnioski z całych 180 minut rywalizacji. Brakowało dominacji w grze. Bardziej dominował Liverpool niż Barcelona. Historia mówi nam, że gdy nie dominujemy w grze, przegrywamy, ponieważ to nie jest nasz styl.
Dlaczego Barcelona nie dominowała?
Nie jestem w środku i nie chcę też krytykować. To tylko refleksja i nic poza tym. Mam przyjaciół w klubie i wiem, że to źle wygląda, jakbym był krytycznie nastawiony. Dlatego nie powinienem o tym mówić ja, tylko powinna to przeanalizować dyrekcja sportowa i trener.
Rozumiałbyś zwolnienie Valverde, gdyby nie zdobył Pucharu Króla?
Zobaczymy. Co zyskam, wyrażając swoją opinię na ten temat, kiedy nie decyduję o niczym i nie mam nawet głosu w tej sprawie? O tym musi zadecydować dyrekcja sportowa i prezydent. Tysiąc razy powtarzałem, że Valverde wydaje mi się bardzo dobrym trenerem, zdobył ważne trofea z Barceloną. Nie wiem jednak, czego chcą Valverde i prezydent. Życzę szkoleniowcowi dużo szczęścia. Chcę, żeby Barcelona wygrywała, prezentowała prawdziwy spektakl i dominowała nad rywalami.
Komentarze (24)