Carles Aleñá: Im więcej wychowanków awansuje do pierwszej drużyny, tym lepiej

Dariusz Maruszczak

22 maja 2019, 16:00

Sport

13 komentarzy

Carles Aleñá udzielił wywiadu dla dziennika Sport przed swoim pierwszym finałem Pucharu Króla. Pomocnik opowiedział o towarzyszących mu emocjach i drodze do pierwszego zespołu.

Sport: Czym jest dla ciebie Puchar Króla?

Aleñá: Debiutowałem w Barcelonie w tych rozgrywkach i to w nich strzeliłem swojego pierwszego gola. Zawsze powtarzałem, że Puchar Króla sprawia, że jestem podekscytowany, ponieważ są to rozgrywki, w których rzadziej występujący piłkarze zazwyczaj mają więcej szans na grę. Czasem ludzie myślą, że Puchar Króla jest łatwy, ale tak nie jest. Dwumecze z drużynami Primera División wcale nie są łatwe.

Wydaje się, że Valencia jest na fali wznoszącej, a Barcelona wręcz przeciwnie. Jaka jest atmosfera w szatni Blaugrany?

Uważam, że w zespole jest dobrze. Nie były to dla nas najlepsze dni ze względu na to, co wydarzyło się w Lidze Mistrzów, ale drużyna potrafiła się pozbierać. Teraz mamy przed sobą kolejny finał. W LaLidze mieliśmy wspaniały sezon, byliśmy najlepsi ze sporą przewagą. Teraz jesteśmy blisko dubletu. Wydaje się, że to niewiele, ale nie każdy może po niego sięgnąć i trzeba go docenić.

To będzie twój pierwszy finał w pierwszym zespole.

Jestem bardzo podekscytowany tym finałem. Mam nadzieję, że otrzymam szansę.

Co jest trudniejsze: awans do pierwszego zespołu czy utrzymanie się w nim? Kiedy piłkarz trafia do drużyny, wszystko jest ekscytujące, ale później pojawiają się wymagania i wzrasta presja.

Kiedy już się zdobyło miejsce w pierwszym zespole, pojawiają się myśli, że teraz przyszedł moment, w którym trzeba pokazać, że się nadaje do drużyny. W Barcelonie trzeba wygrywać wszystko w każdym sezonie. Być może teraz są większe wymagania, ale to nawet lepiej, ponieważ zawsze o tym marzyłem. Teraz wszystko jest już na poważnie. Nie można pomylić się nawet na sekundę.

Rozegrałeś wiele meczów w drużynie rezerw, ale kiedy miałeś awansować do pierwszego zespołu, doznałeś kontuzji. Czy w którymś momencie myślałeś o odejściu na wypożyczenie, żeby nie zostać w połowie drogi?

Dwa tygodnie przed odniesieniem kontuzji powiedziano mi, że będę piłkarzem pierwszej drużyny. Doznałem jednak urazu i musiałem przejść operację. Rozmawiałem z klubem o pozostaniu w rezerwach, chociaż to był dla mnie trudny okres, ponieważ nie miałem pewności, co robić. Myślałem, że ten etap jest już za mną. Rozmawiałem jednak z Valverde, a trener powiedział mi, że liczy na mnie w 100% i czeka, aż dojdę do zdrowia. To zmotywowało mnie do powrotu do Barçy B. Nie miałem żadnego problemu, żeby to zrobić, a dzięki spotkaniom rozegranym w rezerwach poczułem się lepiej fizycznie i miałem czas na złapanie rytmu meczowego.

Reprezentujesz przykład piłkarza związanego z klubem i wiernego jego barwom.

Zawsze powtarzałem, że wszystko zależy od tego, jakie się ma chęci na odnoszenie sukcesów w Barcelonie. Od samego początku, od kiedy miałem 7 lat było dla mnie jasne, że chcę właśnie tego. Nie lubię udzielać zbyt wielu rad, ponieważ to, co ja zrobiłem, nie dla każdego musi być najlepsze, ale zawsze podkreślam, że naprawdę warto było czekać. Można sobie wyobrazić, jak bardzo cieszę się tym wszystkim, co przeżywam.

Cierpliwość jest ważna?

To najważniejsze określenie. Piłkarz jest przyzwyczajony do gry w zespołach młodzieżowych i nagle przechodzi do najlepszej drużyny na świecie. Zawodnicy zawsze chcą grać, ale zdają sobie sprawę z konkurencji i tego, jak trudno jest występować w Barcelonie. Przykładem jest Sergi Roberto, rozmawiam z nim na ten temat najczęściej, ponieważ przeżył ten proces.

Jesteś z Mataro. Czy fakt dorastania w miejscowości nieopodal Barcelony pomógł ci zobaczyć wszytko z nieco innej perspektywy?

To było pomocne. Teraz mieszkam w Barcelonie, ale po meczach lubię pojechać do domu moich rodziców. Dobrze jest się czasem wyłączyć.

Co z twoją nauką, skoro tak szybko awansowałeś do pierwszego zespołu?

Zostały mi dwa przedmioty do ukończenia matury. To był intensywny rok. Krok po kroku wszystko zaliczę. Później zamierzam studiować nauki związane z aktywnością fizyczną. Myślę, że dobrze by było, aby nie myśleć wyłącznie o futbolu.

Nie da się trafić do pierwszego zespołu bez wsparcia trenera. W twoim przypadku było ich dwóch.

Luis Enrique zawsze będzie dla mnie jednym z najbardziej wyjątkowych trenerów. Dzięki niemu zobaczyłem, jaki jest profesjonalny futbol, i mogłem zadebiutować we wszystkich rozgrywkach. Będę mu za to wdzięczny do końca życia. Szaleje na punkcie piłki nożnej, żyje dla niej. Wiele się nauczyłem od Luisa Enrique pod względem taktycznym. Valverde również wiele zawdzięczam. Jest świetnym trenerem. Ma inny sposób przekazywania treści, jest spokojniejszy, ale również wszystko potrafi doskonale wytłumaczyć.

Kogo byś nazwał swoim idolem?

Iniesta i Xavi to punkty odniesienia, najlepsi pomocnicy w historii hiszpańskiej piłki. Za każdym razem z uwagą śledziłem ich grę, ale moim idolem zawsze był Deco. Ze względu na sposób gry, kontrolę piłki za pomocą podeszwy, charakter… Był piłkarzem supertechnicznym i od dzieciństwa zwracałem na niego uwagę.

Zdobyłeś dwie bramki w LaLidze i jedną w Pucharze Króla. Jak ocenisz swoje zdolności strzeleckie?

Zawsze lubiłem atakować z drugiej linii. W zespołach młodzieżowych zdobywałem bramki, ponieważ lubiłem wchodzić w pole karne. Aby grać w pierwszym zespole, trzeba mieć po trochu wszystkiego, a zwłaszcza poprawić się w defensywie, co kosztowało mnie najwięcej. Określiłbym siebie jako środkowego pomocnika, który lubi organizować grę, ale potrafi również atakować. Ważne jest, żeby piłkarz na tej pozycji potrafił także zdobywać bramki.

Latem odbędą się mistrzostwa Europy do lat 21. Będziesz miał mniej wakacji.

W kadrze jest duża konkurencja i do składu mogą też trafić zawodnicy z pierwszej reprezentacji. Mam nadzieję, że pojadę na turniej, chociaż zdaję sobie sprawę, że to nie jest moje pokolenie. Mistrzostwa Europy to ważny turniej dla reprezentacji, ale jeśli nie będę mógł grać, będą dalej pracować.

Jaką przyszłość przewidujesz dla Abela Ruiza?

To typ piłkarza, który ma "to coś". Można to zauważyć tylko po samym sposobie dotykania przez niego piłki. Jest bardzo perspektywiczny i bardzo młody. Uważam, że musi rozegrać świetny sezon w Barçy B, aby móc awansować do pierwszego zespołu, ale ma w sobie coś wyjątkowego. Im więcej wychowanków trafi do pierwszej drużyny, tym lepiej. Ważne, żeby potrafili pokazać, że się nadają. Abel jest prawdziwym środkowym napastnikiem, ale może również występować na skrzydle. Znakomicie się z nim dogaduję i mam nadzieję, że często będę go widział w ataku.

Powiązane artykuły

Poleć artykuł

Aby dodawać komentarze, musisz być zalogowany.

A ren zyje w basniowej krainie..u valverde bedzie moze jakis wychowanek w poczatkowej fazie PK nic wiecej a szkoda

Z Valverde średnio w to wierzę. Najwyżej będą grywać same ochłapy. Mam nadzieje, że Puig i Wogue awansują do pierwszej drużyny. 

Puig ma to coś... Alena nie, ale to tylko moje skromne zdanie. 

* tym więcej się zmarnuje i zwątpi w swoją przydatność dla zespołu, w związku z czym odejdą za bezcen do klubów, w których zrobią karierę 

"Im więcej wychowanków trafi do pierwszej drużyny, tym lepiej. " Szkoda, że EV tego nie bierze sobie do serca.

Niech trenuje dalej bo Thiago to on jeszcze nie jest :)