Zakończony sezon ligowy 2018/2019 okazał się najsłabszy od 11 lat, jeśli chodzi o bramkowe zdobycze Barcelony. To kolejny argument potwierdzający konieczność sprowadzenia do klubu bramkostrzelnego piłkarza.
Na przestrzeni ostatnich lat można zaobserwować, że zawodnicy Barçy zdobywają coraz mniej goli w rozgrywkach LaLigi. W tym sezonie udało się ich zdobyć 90, czyli o 9 mniej niż rok wcześniej. W sześciu poprzednich kampaniach Barcelona przekraczała granicę 100 trafień na sezon. Aby odnaleźć słabszy wynik od obecnego, należy się cofnąć do sezonu 2007/2008. Wówczas zawodnicy Dumy Katalonii trafiali do siatki 76 razy.
Ousmane Dembélé co prawda poprawił swoje statystyki i zdobył więcej goli w lidze niż w swoim pierwszym sezonie, ale zdaniem włodarzy klubu jego liczby nadal są niewystarczające. Jest oczywiste, że praktycznie cały ciężar zdobywania bramek spoczywał na Leo Messim i Luisie Suárezie. W zeszłym sezonie, po odejściu Neymara, trzecim najlepszym strzelcem zespołu był grający w pomocy Paulinho. Brazylijczyk zdobył 9 bramek.
Z Neymarem w składzie Barcelona mogła pochwalić się fantastycznymi wynikami. W rekordowym sezonie 2016/2017 Barça strzeliła w sumie 116 bramek, z czego 78 było dziełem Messiego, Suáreza i właśnie Brazylijczyka. W sezonie 2015/2016 drużyna zdobyła trochę mniej, bo 112 goli, natomiast wspomniana wyżej trójka zawodników ustrzeliła aż 90 bramek. Suárez miał na swoim koncie 40 goli, następnie Messi z 26 golami (stracił część sezonu ze względu na kontuzje) oraz Neymar - 24 bramki. Ekipa Barçy zdobyła wtedy 10 punktów więcej niż w tym sezonie. Natomiast 11 lat temu ofensywne trio w składzie Eto'o, Henry i Messi wpisało się na listę strzelców w sumie 72 razy.
Odpowiedzią na gorsze wyniki strzeleckie ma być wzmocnienie linii ataku, niezależnie od dyspozycji Dembélé. Antoine Griezmann zakończył obecny sezon z 15 trafieniami, ale wcześniej (począwszy od sezonu 2012/2013) zawsze udawało mu się przekraczać tę liczbę.
Komentarze (55)