Remis na pożegnanie ligowego sezonu

Julia Cicha

19 maja 2019, 15:00

341 komentarzy

SD Eibar

EIB

Herb SD Eibar

2:2

Herb SD Eibar

FC Barcelona

FCB

  • Marc Cucurella 20'
  • Pablo de Blasis 45'
  • 31', 32' Lionel Messi 

Barcelona remisuje z Eibarem 2:2 do przerwy meczu na Ipurua. Leo Messi ustrzelił dublet, a dla gospodarzy trafiali Marc Cucurella i Pablo de Blasis.

Mimo gry "o pietruszkę" i skupienia przede wszystkim na czekającym Barcelonę finale Pucharu Króla Ernesto Valverde zdecydował się wystawić dziś taką samą jedenastkę, jaką prawdopodobnie zobaczymy za tydzień. Można było spodziewać się więc zwycięstwa Blaugrany, szczególnie że Eibar nigdy dotąd nie strzelił jej gola na swoim stadionie. Tym razem udało mu się jednak trafić do siatki aż dwukrotnie.

Spotkanie rozpoczęło się od kilku spalonych Barcelony, która nie kreowała wielu okazji bramkowych. Na prowadzenie pierwsi wyszli gospodarze za sprawą byłego zawodnika Barçy B Marca Cucurelli, który otrzymał podanie od Sergiego Enricha. Jasper Cillessen mógł w tej sytuacji zachować się lepiej. Odpowiedź podopiecznych Ernesto Valverde nadeszła po 10 minutach. Leo Messi postanowił pokazać, kto w tym sezonie zdobędzie Złoty But. Najpierw otrzymał świetne podanie od Arturo Vidala i wyrównał wynik meczu, a już minutę później znakomitą asystą popisał się Ivan Rakitić, a Argentyńczyk ponownie pokonał Dmitrovicia. Pod koniec pierwszej połowy dobrą kontrę zmarnował jeszcze Cucurella, a tuż przed zejściem do szatni duży błąd popełnił Cillessen. Golkiper wybił piłkę głową, a ta spadła pod nogi de Blasisa, który pięknym uderzeniem doprowadził do wyrównania.

W przerwie Ernesto Valverde wpuścił na boisko Moussę Wagué w miejsce Nélsona Semeda, który w pierwszej połowie został uderzony w głowę. W drugiej odsłonie meczu, a dokładniej w 53. minucie, bramkarz Barçy obronił groźne uderzenie Enricha. Zawodnicy Mendilibara naciskali, co nie przełożyło się jednak na zdobycz bramkową. W 65. minucie na boisku pojawił się Carles Aleñá, który zmienił Sergio Buquetsa. Osiem minut poźniej debiut w pierwszym zespole Barcelony zaliczył Carles Pérez, a boisko opuścił Malcom. Na 10 minut przed końcem meczu świetną szansę zmarnował Marc Cucurella. Do końca kibice nie ujrzeli już jednak goli. Ligowy sezon 2018/19 w wykonaniu Barcelony zakończył się remisem 2:2. 

Poleć artykuł

Aby dodawać komentarze, musisz być zalogowany.

Oglądając ostatnio Barce nasuwa mi się parę myśli na temat tego nad czym powinni popracować sztab, trener i piłkarze podczas wakacji.

1) Odrodzenie agresji - patrząc jak broni Duma Katalonii odnoszę wrażenie, że nasi piłkarze czują się jak piłkarscy szlachcice. Na spokojnie podbiegną na dwa metry od rywala i próbują odciąć mu możliwość podania, licząc że piłka sama wpadnie im pod nogi. No tak to nie działa. Eibar pokazuje dziś, że nawet bardzo przeciętna drużyna ma piłkarzy, którzy mając komfort dwóch metrów wolnego miejsca potrafią sensownie kopnąć piłkę. Mając z kolei ciągły agresywny atak na sobie zawodnicy Barcy, choć niewątpliwie lepsi technicznie sobie nie radzą. Agresja, pressing i wysoki odbiór piłki to obecnie to czego brakuje najbardziej, formacje są blisko siebie tylko w okolicy własnego pola karnego. Nie ma się co czarować, że Suarez i Vidal podchodzący agresywnie do przeciwnika wystarczą. Takich gości musi być jeszcze siedmiu.

2) Szybki atak - Lucho potrafił nauczyć konserwatywną Barcę jak zaatakować błyskawicznie, czym choćby "zabił" Real podczas pamiętnego 3:0. Niestety zatraciliśmy te zdolność, a jest ona fundamentalna w kwestii walki o najwyższe cele na płaszczyźnie międzynarodowej. Nie ma się co czarować, po latach dominacji drużyn opartych o tiki-take sposób gry oparty wyłącznie na posiadaniu piłki został przejrzany na wylot co pokazują zwycięzcy MŚ, ME i LM ostatnich lat. Jeśli odliczyć Barcę Enrique to naprawdę całkiem daleko trzeba szukać ostatniego zwycięzcy tych najistotniejszych trofeów, który zwyciężyłby właśnie w takim stylu.

3) Poszerzenie wachlarza w ofensywie - Wiąże się to z punktem drugim. Chodzi o to, by nie być tak pioruńsko przewidywalnym jak jesteśmy obecnie. Trzeba umieć zaskoczyć rywala, a nie cały czas rozgrywać te samą akcje z Albą ślącym piłkę do Messiego. Mamy piłkarzy z potencjałem, jednak łatwo nas rozczytać, nad tym trzeba popracować.

@CZaras: Dodałbym
4. ruch w ataku - od wyprowadzania piłki po ostatnie metry przed bramką rywala. By wychodzimy z każdych opałów TYLKO indywidualnymi umiejętnościami. Musimy stwarzać opcje, być w ruchu - by zawodnik z piłką miał co najmniej 2 opcje krótkiego podania, by była szyba asekuracja, doskok.

@AxelF: Zgadzam się. Gra bez piłki niestety leży i kwiczy, co gorsza obawiam się, że wynika to z tego samego co brak agresji w odbiorze, czyli z tego, że im się nie chce. Nie mówię, że są leniwi, bo to byłoby znacznie za duże słowo, ale nie są tak pracowici i wybiegani jak piłkarze wielu innych drużyn.

@CZaras: może raczej z krańcowego zaufania do własnych umiejętności i trenera, który nie potrafi udowodnić, że bez pracy żadne umiejętności się nie wystarczą.
Często jest schemat - kontra rywala? Po co asekuracja, powrót. Przecież kolega sobie poradzi.
Wyprowadzamy piłkę - masz i zrób coś, my będziemy sobie tam z przodu stali schowani za rywalami i czekali.

@AxelF: Nie wydaje mi się, aby chłopaki mieli problem z pewnością siebie czy wiarą w trenera. W końcu z sezonu ligowego mogą być dumni. Sporo meczy wygrali, zmiażdżyli Real gdzie się tylko dało, to buduje samoocenę. Ja osobiście sądzę, że dopadło ich to, że za łatwo im szło. W sensie tym stylem bez agresji udawało się wygrywać kolejne mecze, a wpadek było na tyle mało że można było nazywać je wypadkami przy pracy, aż tu nagle trafił się Liverpool i bum. Zabiło w dzwon. Pytanie tylko czy ekipa potraktuje to jako kolejny wypadek przy pracy czy też wyciągną wnioski

@CZaras: "Nie wydaje mi się, aby chłopaki mieli problem z pewnością siebie czy wiarą w trenera. "
Oh nie, raczej ze zbyt wielką wiarą w siebie. W tę stronę :)

"W sensie tym stylem bez agresji udawało się wygrywać kolejne mecze, a wpadek było na tyle mało że można było nazywać je wypadkami przy pracy"
I w pewien sposób nazwałeś problem - te umiejętności, flegma wystarczają w rozgrywkach które wybaczają "wpadki" czy błędy. W pucharowych rozgrywkach, przeciw najsilniejszym, absolutnie taki pomysł już na starcie ich eliminuje.
Wszyscy myśleli że wiedzą to po Romie. Jak widać nie do końca. Dodatkowo trener, który nie potrafi narzucić rywalowi gry na jego połowie i robi się kłopot...

Czemu kurcze Messi i koledzy nie potrafili nawet 30 minut w rewanżu zagrać tak jak u siebie w całym meczu? Na CN Messi niezaleznie od statystyk grał "z nożem w zębach". Gdyby tak samo wyszedł na Live w rewanżu, to nawet nie mając dobrego dnia, pewnie 1 gola by strzelił.
Alba zawalił - Suarez, można się domyślać, kolano miał w rozsypce jeszcze przed rewanżem. Dembele nie było, nie tłumaczy to jednak reszty. Pique i Vidal wyglądali na takich bardzo chcących, przy czym Vidal do zejścia.

@AxelF: Ja się zastanawiam czy aby nie dopada nas syndrom PSG. Mam na myśli to, że w lidze idzie bardzo spokojnie, bo główni rywale mocno gubią punkty. W takim wypadku nie trzeba zasuwać, bo nie ma się rywala, który depcze po piętach z pistoletem w dłoni, gotów wykorzystać każdy błąd, wówczas można grać na spokojnie, ekonomicznie, co jakiś czas tracąc punkty, bo i tak przewaga jest wystarczająca. Człowiek z kolei się przyzwyczaja, a nasi być może przyzwyczaili się do wygodnego tempa z La Ligi, przez o gdy jakaś drużyna naciska bardzo mocno, zmuszając ich do wrzucenia wyższego biegu to skrzynia biegów się zacina, bo zwyczajnie się zastała. Innego wyjaśnienia tego niskiego poziomu zaangażowania w porównaniu do pozostałych drużyn nie widzę.

@CZaras: Kolejny raz celnie. Dużo się pisze o Juve, Bayernie w tym kontekście, a chyba ligowa dominacja ostatnich lat, też uśpiła Barcę.
« Powrót do wszystkich komentarzy