Brazylijska pomyłka za 160 milionów

Błażej Gwozdowski

17 maja 2019, 10:55

314 komentarzy

Kiedy z Barcelony tylnymi drzwiami odszedł Neymar, potrzeba wielkiego transferu urosła do rozmiarów przysłaniających zdrowy rozsądek. W efekcie do stolicy Katalonii zawitało dwóch piłkarzy, których gra miała nie tylko załatać dziury w środku pola i ataku zespołu, ale wręcz podnieść jego jakość. Tymczasem po dwóch latach problem pozostał ten sam, a jego rozwiązanie mogą przynieść tylko kolejne radykalne działania.

W czerwcu 2017 roku było już jasne, że Andrés Iniesta jest bardzo blisko zakończenia przygody z Barceloną. Magii w jego boiskowych poczynaniach wciąż nie brakowało, ale dużo gorzej było z regularnością oraz wydolnością. Jednocześnie André Gomes nie adaptował się tak, jak oczekiwano, a Denis Suárez nie potrafił zrobić nawet małego kroku naprzód. W tej sytuacji wrócił temat poszukiwań pomocnika, który mógłby na początku odciążyć Andrésa, a z czasem przejąć obowiązki najbardziej ofensywnie usposobionego zawodnika środka pola. Bardzo szybko w mediach pojawiła się kandydatura Philippe Coutinho, który rozgrywał swoje najlepsze dwa sezony w karierze i stał się niekwestionowaną gwiazdą nie tylko Liverpoolu, ale całej Premier League. Wreszcie, po burzliwych negocjacjach między klubami oraz niezliczonej liczbie okładek z wizerunkiem Brazylijczyka i herbem Barcelony w tle, 6 stycznia 2018 roku potwierdzono nieuniknione - Coutinho blaugrana! Co zatem mogło pójść nie tak?

Bramki i asysty przesłoniły rzeczywistość

Nietrudno było uwierzyć, że Brazylijczyk stanie się prawdziwym filarem nowej Barcelony. W końcu strzelał on więcej bramek od Iniesty, częściej asystował i potrafił rozstrzygać losy meczów uderzeniami z dystansu. Na papierze wszystko się zgadzało - zainwestowano 160 milionów euro w wybitnego ofensywnego pomocnika, który powinien z marszu wskoczyć w buty legendarnej już „ósemki”. Entuzjazmu kibiców nie podzielał jednak Klopp, który miejsca dla Philippe w zespole Ernesto Valverde nie widział. Kto by jednak słuchał trenera Liverpoolu, przez którego z pewnością przemawiało rozgoryczenie. W końcu stracił swojego najlepszego zawodnika i musi budować zespół od nowa. Czas płynął, a szkoleniowiec Barcelony nie widział dla Coutinho miejsca w środku pola, znacznie częściej wystawiając go na skrzydle czy powierzając mu rolę bocznego napastnika. Absurd? W żadnym wypadku.

Aby dobrze zrozumieć problem, przed jakim stanął Valverde, trzeba prześledzić ten niesamowity rozwój Brazylijczyka pod skrzydłami Jürgena Kloppa. Już pierwszy sezon współpracy tych dwóch panów dał znakomite rezultaty. Coutinho zdobył 12 bramek i zanotował 7 asyst w 43 spotkaniach. Został też uznany najlepszym zawodnikiem Liverpoolu przez jego fanów i kolegów z zespołu. Droga do takich efektów nie była jednak usłana różami. Niemiecki trener próbował znaleźć miejsce dla Brazylijczyka w środku pola, ale za każdym razem kończyło się to utratą równowagi między atakiem a obroną. Dość powiedzieć, że Liverpool nie wygrał ani jednego z 7 spotkań z Coutinho w pomocy! Najwięcej nadziei na poprawę sytuacji dawało jednak ustawienie 4-2-3-1 z Philippe na pozycji nr 10, a rozsądną alternatywą była gra z trójką w obronie i wahadłowymi, co zresztą przetestował już wcześniej Brendan Rodgers. Sezon 2016/17 utwierdził jednak Kloppa w przekonaniu, że filigranowy rozgrywający musi grać na skrzydle, gdzie zyska więcej swobody. Wyniki mówiły bowiem same za siebie - 5 prób gry z Coutinho w pomocy i tylko jedna wygrana…

Jak Jürgen Klopp zbudował Philippe Coutinho

Poszukiwania idealnego ustawienia były dla niemieckiego szkoleniowca bolesne. W ciągu trzech sezonów ustawiał Brazylijczyka za napastnikami ponad dwudziestokrotnie. Wygrał tylko 22% spośród tych spotkań. Kiedy jednak przesuwał Philippe do przodu, zyskiwał nie tylko sam zawodnik, ale przede wszystkim zespół. Mając pracowitych pomocników i aktywnych, ruchliwych napastników, Klopp mógł sobie pozwolić na uwolnienie elektronu. Coutinho zyskał swobodę i rozwinął skrzydła. Poruszał się między strefami, szukając wolnych przestrzeni i dynamizując grę zespołu. W efekcie Liverpool wygrał aż 64% pojedynków z Philippe w roli skrzydłowego, a on sam w 28 meczach zdobył 12 bramek i uzbierał 9 asyst. Tymczasem cena rosła wraz z zainteresowaniem Barcelony.

Ostatnie pół roku w Anglii było dla Coutinho równie udane. Wciąż występował głównie na pozycji fałszywego skrzydłowego, choć Klopp nie rezygnował z próby przesunięcia go na pozycję nr 10. Kolejne modyfikacje taktyki prowadziły jednak do tej samej konkluzji - zespół zwycięża z Brazylijczykiem grającym wyżej ponad dwukrotnie częściej niż w ustawieniu z trzema napastnikami operującymi przed nim. Mimo to wszyscy kibice Barcelony zakładali, że w styczniu 2018 roku do stolicy Katalonii przybył pomocnik, który odmieni grę środka pola i przypomni czasy, gdy Pep Guardiola święcił swoje triumfy. Nic zresztą dziwnego - kibic nie musi rozumieć wszystkich problemów taktycznych. Od tego jest trener.

Od pięknego snu po koszmar w akompaniamencie gwizdów

Ernesto Valverde doskonale wiedział, jaki jest profil nowego najdroższego nabytku Barcelony. Bardzo szybko dostosował taktykę tak, by maksymalnie wykorzystać atuty brazylijskiej gwiazdy, jednocześnie minimalizując ryzyko destabilizacji zespołu. Ustawienie 4-4-2 funkcjonowało bardzo dobrze, a sam Coutinho spisywał się całkiem nieźle. Czas nie grał jednak na jego korzyść. Bardzo szybko dały o sobie znać braki szybkościowe oraz łatwe do przewidzenia zachowanie skrzydłowego z piłką przy nodze. Prawdziwym rozczarowaniem był jednak dopiero kolejny sezon. Powrót do ustawienia 4-3-3, przynajmniej w fazie ataku, tylko pogorszył sytuację. Częste straty piłki i przestoje w grze zaczęły irytować kibiców, którzy nie zapomnieli o kwocie, jaką zapłacono za Brazylijczyka. Nie pomogły nawet kontuzje Dembélé, dzięki którym Cou nie musiał martwić się o miejsce w pierwszym składzie.

Do prawdziwej katastrofy doszło jednak tam, gdzie wielka kariera Coutinho na dobre się rozpoczęła - na Anfield Road. Po klęsce Barcelony trzeba było znaleźć winnych i tym samym Brazylijczyk dołączył do Ernesto Valverde, tworząc zgrany duet kozłów ofiarnych. Gwizdy na Camp Nou były jasnym sygnałem, że cierpliwość się skończyła. Kibice oczekiwali nowego Iniesty, a otrzymali marną imitację Neymara. Bez szybkości, bez statystyk, bez dryblingu. Czy można jednak winić Coutinho, że nie został ani nową „ósemką”, ani kreującym grę i zdobywającym ważne bramki skrzydłowym? Niestety nie, choć to najłatwiejsze rozwiązanie.

Tylne drzwi lub ryzykowna gra o karierę

Trzeba spojrzeć prawdzie w oczy - Barcelona kupiła z Liverpoolu najwyższej klasy „dziesiątkę”, posiadając już w swoich szeregach najlepszą „dziesiątkę” w historii. Niczego nie zmienia nawet fakt, że obaj zawodnicy stanowią dla siebie odbicie lustrzane. Philippe Coutinho opuścił okręt, na którym jako kapitan mógłby już dziś dzierżyć przynajmniej jeden puchar za zwycięstwo w Lidze Mistrzów. Popełnił błąd i z pewnością dzisiaj zdaje sobie z tego sprawę. W stolicy Katalonii wciąż może napisać swoją historię, ale tylko jako napastnik lub bardzo ofensywny, broniący blisko linii pomocnik. Niestety to wyjątkowo ryzykowna gra, której stawką jest jego kariera. Odpowiednie przygotowanie do nowego sezonu, większe wsparcie od pomocników po zmianie założeń taktycznych czy po prostu mentalna regeneracja mogą pomóc zbudować jego pozycję w Barcelonie. Najkrótsza i najprostsza droga powrotna na szczyt może jednak prowadzić przez tylne drzwi, które zdają się otwierać coraz szerzej.

Powiązane artykuły

Poleć artykuł

Aby dodawać komentarze, musisz być zalogowany.

Dawno nie czytałem takich bzdur. Jak można odnosić pozycję Coutinho w Liverpoolu i Barcelonie w skali 1:1? Liverpool Kloppa gra głównie z kontry co powoduje powstanie wolnych przestrzeni w wielu sytuacjach w sektorach bocznych, w tym wypadku nawet wolny Cou wyglądał dobrze na skrzydle, gdy jak już musiał dryblować to robił to w pełnym biegu. Pomijam fakt, że w rzeczywistości panowała tam duża wymienność pozycji i nawet jeśli brazylijczyk był domyślnie przypisany do skrzydła to niekoniecznie tam faktycznie grał. Przypominam, że gdy Guardiola stawiał Iniestę na skrzydle (zawodnik podobny profilem do brazylijczyka) to ten też nie mógł tam w pełni pokazać swoich możliwości. W Barcelonie dominuje atak pozycyjny, atutami Cou jakie powinny zostać wykorzystane maksymalnie to inklinacje do gry kombinacyjnej na małej przestrzeni (on to potrafi) czy umiejętność posłania podania otwierającego kolejne strefy. Ze środka pola również można uderzyć z dystansu i w Liverpoolu potrafił to robić z tej pozycji. Argument o braku balansu w pomocy w przypadku, gdzie przez cały sezon jej trzon stanowili stricte defensywni Rakitić i Sergio to kompletna demagogia. Na skrzydłach u nas dobrze radzą sobie zawodnicy, którzy potrafią przyspieszyć na małej przestrzeni jak Dembele, Messi czy Malcom. Ustawienie i odpowiednie wykorzystanie Coutinho w środku pola pozwoli również na odciążenie Messiego z części zadań rozgrywającego ( średnia gra pomocy w skład której przez większość sezonu, poza wspomnianą 2, wchodzili Arthur/Vidal była maskowana przez zejście Leo do środka pola, w ataku więc zostawał jedynie Dembele i potykający się o nogi Suarez).

A w ilu meczach on gral w pomocy? Nawet w ustawieniu 442 on byl ustawiany jako boczny pomocnik ala skrzydlowy. Schodzacym napastnikiem ze skrzydla nigdy nie bedzie bo nie ma szybkosci. Za duzo hejtu jest na niego. A problem leży w wolnej pomocy.

Słaby artykuł, spodziewałem się obrony Coutinho i wytłumaczenia jego słabej gry tym że eunuch Valverde go blokuje, to przyjęłoby się na pewno znacznie lepiej, ależ byłoby oklasków.
A tak zupełnie na serio, fajny felietonik. Widać, że starałeś się podejść do sprawy możliwie najbardziej obiektywnie, choć w sumie tu nie ma prawie opinii, przedstawiłeś fakty i tyle. Wcale się nie dziwię że demokracja nie działa, skoro ludzie nawet nie potrafią czytać, a to świetnie pokazują komentarze. Zwróciłbym uwagę jeszcze (wydaje mi się że to ważne jeśli chodzi o Coutinho), jaki boczny obrońca za nim gra. Nazywasz go fałszywym skrzydłowym i myślę że to dobre określenie. Jednak wydaje mi się mimo wszystko że zawodnik ten z reguły czuł się najlepiej przy bocznej linii boiska, a już idealnie jest dla niego jeśli piłkę tam otrzymał i mógł z nią ruszyć, wtedy albo decydował się na jakiś strzał gdy zejdzie do środka albo jakaś klepka z jakimś napastnikiem/pomocnikiem i wejściem w pole karne rywala czy inteligentne, mądre odegranie. Niestety przy naszym Albie nie ma na to warunków. Gdy grał dobrze w Liverpoolu, to albo za jego plecami grał Milner, który dobrze czuje się również w środku pola, nie musi biegać tylko przy linii bocznej (w sumie to pomocnik) albo Robertson który nie był jeszcze tak ofensywnym zawodnikiem jak jest teraz (choć większość dobrych statystyk była z Milnerem) (był jeszcze Moreno, ale on z reguły grywał mało, ale też wybitnie ofensywny nie jest). W reprezentacji Brazylii za jego plecami z reguły natomiast grał Marcelo, piłkarz wybitny przez bardzo długi okres czasu, lewy obrońca który schodzi do środka, rozgrywa piłkę i czasami stawał się wręcz pomocnikiem. W Brazylii do tego dochodzi za jego plecami (ale bardziej jako pomocnik, więc po skosie xD) Paulinho, piłkarz który natomiast często wchodzi w pole karne rywala, a więc zawodnicy muszą się mieć na baczności, więc każda wolna przestrzeń zostawała tak naprawdę dla Coutinho. Coutinho czasami grywał na prawej stronie w tej Brazylii i tam akurat za plecami miał Alvesa, a jego profil doskonale znamy.
U nas natomiast jest świetny Alba, ale piłkarz trochę jednowymiarowy, on czuje się najlepiej przy linii bocznej, nie schodzi z piłką do środka, liczy na wolne korytarze przy linii bocznej, on je rezerwuje, rezerwuje przestrzeń przy linii bocznej, a tym dla Coutinho zwyczajnie nie ma miejsca. Myślę że gdyby za jego plecami grał taki S. Roberto, który schodzi z tą piłką do środka, to Coutinho też grałoby się lepiej (czy to by nie oznaczało, że dlatego Coutinho miał całkiem niezły początek u nas, kiedy Valverde wystawiał go na prawej stronie? Musiałbym zobaczyć statystyki czy grał wtedy Hiszpan czy Semedo, ale dosyć ciekawe).
Coutinho jest bardzo ciężkim zawodnikiem. Nie zrozumcie mnie źle, ale mam wrażenie, że Liverpool na jego odejściu zyskał. Z jednej strony szkoda tracić taki skarb, ale z drugiej Klopp musiał cały czas walczyć żeby odpowiednio budować drużynę z nim w składzie. Bez Coutinho są bardziej zbalansowani. I o ile na początku sam dałem się nabrać i się cieszyłem z tego zawodnika, to teraz coraz bliżej mi jednak do opinii, że była to właśnie pomyłka. Ale nie, że jest to gracz zły czy się nie stara, po prostu nie ma dla niego trochę miejsca. Szczególnie że to tak naprawdę zawodnik trochę podobny do Messiego, obaj grają między strefami. Dwóch zawodników, którzy grają między strefami to jednak troszkę za dużo. Szczególnie że żaden nie daje wiele w defensywie (jeden praktycznie nic). Ciężki problem z tym Coutinho. Ludzie mogą sobie narzekać na Valverde, ale z obecnymi zawodnikami jakich mamy naprawdę ciężko zbudować taktykę która wykorzysta całkowicie jego potencjał, szczególnie w tej naszej barcelońskiej piłce, która od dawna nie opiera się na wolnych przestrzeniach. Nawet gdybyśmy zaczęli kombinować jak koń pod górkę to nawet nie ma zawodników, którzy wchodzą w pole karne i potrafiliby jakoś ściągnąć obrońców rywala i zrobić miejsce dla Brazylijczyka. Suarez siedzi w polu karnym i to by było na tyle.

Dembele to następna pomyłka, łącznie prawie 300 mln euro. Matko jedyna

Denis Suarez nie zrobił choćby małego kroku na przód,również dlatego że nie otrzymywałzbyt wielu szans na gre,a regularnej grze nie było nawet mowy w jego przypadku zdaniem trenerów.

Dla tych, którzy tak stoją za Valverde..
Odchodzi Neymar, przychodzi Coutinho i Dembele.
W miejsce jednego przychodzi dwóch ofensywnych graczy. Dawno nie mieliśmy takiej kadry, która miałaby tak ofensywny potencjał, a gramy najbardziej defensywnie w ciągu ostatnich 10 lat. Serio?
Mnie wnerwia jeszcze jeden aspekt.. przychodził jako kto?! Jako ktoś stawiający na wychowanków, patrzcie na Arhletic. A co robi? Stawia na wszystkich tylko nie na młodych. Nie mówcie mi o tym, że w szkółce nie ma talentów, bo na taki mecz z Getafe w wygranej lidze aż się prosi usadzić na ławce te gwiazdki, które dały ciała na Anfield i dać grać młodym...
Bez charakteru, bez pomysłu.. defensywny football nie znajduje zastosowania w praktyce.

"sam jesteś pomyłką" , "pomyłka to ten artykuł" itd. widać, że ludzie tu chyba nie czytają artykułu, który staje nie jako w kontrze do tezy i stara się wyjaśnić skąd takowa się wzięła. Używajmy trochę szarych komórek.

Sami jesteś pomyłką. Koleś wchodzi z buta, bez okresu przygotowawczego i rozgrywa fenomenalne pół roku. Podobnie jak w przypadku Zlatana Ibrahimovicia. Sorry, ale jeżeli grasz świetnie a coś nie idzie tak, bo trener zmienia sobie koncepcję to sorry bardzo. Pomyłką mogą być gracze, którzy od początku grają fiasko.

Największą pomyłką to jest trener który próbuje z Barcelony zrobić defensywnie grającą drużynę.

Jak się kończą takie manewry pokazała historia już nie raz, nawet w tym roku, przykład Mourinho

Sam jesteś pomyłka.

Pomyłką jest osoba odpowiadająca za transfery, kupując zawodnika za 160 mln trzeba mieć plan co do niego. Klopp potrafił korzystać z Coutinho i ten się odpłacał asystami i bramkami. W Barcelonie miał zastąpić Inieste a zastępuje Neymara..

Ten artykuł jest poniżej pasa jak będzie grać lepiej w następnym sezonie to co o nim napiszą

Opis autora na końcu mocno hipsterski ;-)

https://www.youtube.com/watch?v=vlw0UqD2UG0
Pomyłka to Valverde na ławce.

"TRENERSKA POMYŁKA" to Valverde nie daje mu poszaleć taka prawda. ALLEGRI ponoć ma być wolny zatrudnić kupic De Ligta Griezmana i Verratiego .
●Marc Andre Ter Stegen
●Nelson Samedo Matthijs de Ligt Samuel Umtiti i Jordi Alba
●De Jong Verrati Arthur
●Messi Suarez Griezmann
Rezerwa ; Malcom Pique Busquets Vidal Dembele S Roberto Langlet Felipe Luis Todibo Plus jakiś napastnik i bramkarz . Rakitič Coutinho Rafinha Murillo Boateng Verma żegnam.

Niestety, nie ma miejsca w Barcelonie na piłkarzy niekompletnych. Obawiam się, że z Dembele będzie to samo

Z takim trenerem, to nawet Cristiano by się zmarnował.

Hakim ziyech also Bernardo Silva

Dla mnie to bardzo dobry gracz tylko musi valverde z nim poeksperymentowac i znalezc dla niego odpowiednie miejsce na boisku..jesli nie wie to niech zapyta gdzie byloby mu najlepiej..ale niech probuja bo to gracz z wysokiej polki

Moze nie bedzie az tak zle
W liverpoolu pokazał ze umie grac i w Barcelonie tez pokaze ;)

Pomyłka to nasz pożal się Boże trenejro....

Pomylka to trener ktory nie umie wykorzystac potencjalu zawodnikow

Na pierwszej stronie taki tekst? To jak solą po oczach..
DJ6

Hmmm, ten tekst mi trochę rozjaśnił umysł, bo do tej pory myślałem że wsunięcie go do środka pola to najlepsza recepta na jego powrót do formy, nie widziałem że Klopp miał podobny problem.
Cóż jeśli nie idzie po swojemu, to się nadrabia ambicją i walką, Coutinho rzadko kiedy takowe wykazywał, jego pressing jest zazwyczaj spóźniony i niezdecydowany. Kiedy tylko przeciwnik go minie, to natychmiast odpuszcza i drepcze jak Messi, a kiedy mamy dwóch takich to już nie jest dobrze. W ofensywie też niewiele wnosi, tak jak w artykule, za mała pewność siebie, za mała paleta zagrań i brak szybkości, zarówno tej fizycznej, jak i w podejmowaniu decyzji.
Nie wiem, jak temu zaradzić, bo i tak wiem za mało na ten temat, ale wątpię żeby zakup Griezmanna to rozwiązał, raczej jeszcze bardziej wszystko skomplikuje.
Myślę że porównania z Vidalem są jak najbardziej na miejscu, wszystkie swoje braki zniwelował zaangażowaniem i cieszy się w tym momencie wielkim szacunkiem kibiców, biega, odbiera, broni, strzela i asystuje. Tak, to są bardzo różni zawodnicy, ale ich podeście do sprawy dzieli przepaść, a nie powinna.

Gdyby odszedł byłoby mi go strasznie szkoda. Zwłaszcza, że w poprzednim klubie był gwiazdą i wszyscy go tam kochali. Pewnie jego transfer to był błąd ale jako, że lubię Coutinho to gdybym zobaczył komunikat o jego odejściu to zrobiłoby mi się przykro. Tak po prostu. Nawet jeżeli tu nie pasuje.

Dziwnym jest, że większość z nas dostrzega, że problemem dla Barcy jest trener, a prezydent klubu stwierdza: Ernesto Valverde ma wsparcie prezydenta i zarządu. Można zatem zadać sobie pytanie dlaczego trener ten ma poparcie włodarzy klubu zważywszy, że :
- przez dwa sezony nie stworzył żadnego rozpoznawalnego stylu gry drużyny, gdy tymczasem uczylili to trenerzy dysponujący zdecydowanie mniejszymi możliwościami(nie mówiąc o tuzach taktyki i stylu gry),
- sprowadził do drużyny piłkarzy, którzy albo się nie sprawdzili albo nie pasowali do gry drużyny, albo nie dostawali szans (Mina, Marlon),,
- pozbywał się piłkarzy , którzy byli pomocni na korzyść niewypałów (pozbył się Alcacera stawiając na Munira, którego zaraz się pozbył),
- pozbywał się naturalnych zmienników np. Digne nie zabezpieczająć alternatywy do piłkarzy podstawowych,
- brak wizji gry drugiej linii ograniczając swoją strategię na "Messi coś zrobi".
Jak już zauważył "MrCule_X" Valverde grę II linii opierał na graczach z natury defensywnych lub w najgorszym razie neutralnych (Busqets, Rakitić, Vidal) nie stawiając na większe zrównoważenie piłkarzy w tej linii co moim zdaniem był podstawowym błędem trenera.

Jestem za tym by Valverde odszedł ale czy potrafi zachować godność? Wątpię. Dlatego uważam, że klub zostawiając go w klubie spowoduje, że FC Barcelona zmarnuje następny sezon na przebudowę drużyny, z której moim zdaniem juz po tym sezonie winni odejść L.Suarez jako pierwszy (i to jest podstawowe zaniedbanie władz i trenera, że nie dostrzegali dołowanie tego zasłużonego piłkarza), Rakitić, a nawet Busqets.
Moim zdaniem: De Jong, Vidal, S,Roberto, Arthur, Alenia, Coutinho + Messi mogliby na tyle ograć się w przyszłym sezonie, że w następnych być może już "po Messim" byłaby zdolna pokierować na tyle grą drużyny by ta walczyła o najwyższe laury.

Nasz zarząd ŚPI, nie uczy się na błędach Realu, nie patrzy jak klub z Madrytu teraz kontraktuje piłkarzy: Barca nadal będzie zdana na starą gwardię.
Jan Pietrzak w Kabarecie pod Egidą kiedyś o politykach władzy mówił " idioci albo szabotażyści".
Co my kibice naszego ukochanego klubu mamy powiedzieć o jej włodarzach? Czy nie cisną się nam na usta właśnie powyższe?


No nie wierzę. Co to za tytuł??? Miejcie szacunek do kibiców i zawodników, no litości

Teraz każdy mądry. Ale powiem jedno – taki klub jak Barca, z taką szkółką jak La Masia nie MOŻE wydawać takich pieniędzy na jakiegokolwiek grajka. Transfery ok. Ale z głową a nie niesione fantazją i populizmem.

Przykre jest dla mnie że 160 mln euro poszło w błoto.
Już na samym początku nie byłem zwolennikiem tego transferu. Wiadomo że nikt nie zastąpi INIESTY ????

Możecie sobie sprzedawać tu Coutinho ale pierwszy do wylotu jest Valverde , skupuje do Barcy same kłody jak boatengi a w pomocy gra samymi defensywnymi zawodnikami, taki Guardiola grał Xavim i Iniesta , Valverde dalej głową jest w athleticu i chyba myśli że musi się bronić, Barca się nie broni ,Barca ma wychodzić na boisko i tłamsić rywala ,LE nie grał tiki taki jeżeli ktoś chciałby się tego doczepić a jednak też nigdy nie grał ośmioma obrońcami jak Valverde, a co do Guardioli ,on gdziekolwiek jest kupuję zawodników do pomocy,filigranowych,zwrotnych ,dobrych technicznie ,kreatywnym potrafiących posłać nieszablonowe podanie do napastnika a u Valverde to Messi jest od wszystkiego bo w pomocy same drewno

Pewnie niektóre osoby zdążyły zauważyć, że jestem dużym fanem talentu Coutinho oraz niemniej dużym sceptykiem w stosunku do naszego trenera; często w tematach o Cou zabieram głos.

Drogi Błażeju, pisząc ten felieton sprawdziłeś pewnie sporo statystyk. Okej, szanuje bo z faktami trudno dyskutować. Natomiast pogląd jaki wokół tego zbudowałeś jakoby Coutinho w środku pola powodował gorsze wyniki Liverpoolu jest sporym nadużyciem; bo przecież nie sam Cou odpowiadał za te wyniki. Jeżeli prześledzimy sezon 15/16 to zobaczymy mecze, gdzie Cou w drugiej linii strzelał bramki, asystował i zostawał zawodnikiem meczu.

Zgoda, że Cou to 10, zgoda, że jest odbiciem Messiego; sam o tym pisałem. Natomiast nie rozumiem i nie zgadzam się z tezą, że Cou nie nadaje się na środkowego pomocnika. Chcesz mi powiedzieć, że Iniesta czy Xavi potrafili bronić? Nie potrafili, dodatkowo byli słabi fizycznie. Ich siła polegała na umiejętnościach technicznych i przeglądzie, a siła Barcelony na posiadaniu piłki i minimalizowaniu czynnika fizycznego na rzecz wyszkolenia.

To, że w Liverpoolu nigdy nie będą mogli sobie pozwolić na tiki takę wiemy, ale nie wmawiaj nam, że po erze wielkich wielkich(małych) pomocników potrzebujemy tytanów środka pola. Potrzebujemy balansu, powrotu do kontroli meczów i kreatywnych zawodników w środku. To, że Liverpool nie potrafił znaleźć miejsca dla Cou w środku nie znaczy, że my nie możemy.

Będę pisał to jak mantrę:
Wielkie trio pomocników - Busquets(defensywny), Xavi(neutralny), Iniesta(ofensywny)
Nowe trio pomocników - De Jong/Busquets(defensywny), Arthur/Alenia(neturalny), Coutinho(ofensywny).
Trio Valverde - Busquets(defensywny), Vidal(defensywny/walczak), Raktic(co najwyżej neutralny) - tutaj leżał problem. Impotencja środka pola w ofensywie.

Gargamel uzależnił kreowanie sytuacji od Messiego, stąd te zarzuty, że obecna Barcelona bez Messiego nie istnieje - to prawda, tych trzech defensywnych pomocników może kopać się po czole z przodu i to właśnie robią.

Vamos Coutinho w przyszłym sezonie, bo nie znajdziemy lepszej 8 pod Barcelonę na rynku.

PS. Nazywanie Coutinho pomyłką bez szerszego spojrzenia na to co robi Valverde z filozofią Barcelony jest po prostu skandaliczne ze strony osoby tworzącej tutaj content.

PS 2. Nie dla Grizemanna w Barcelonie.

Ilekroć zaglądam na fcbarca.com to z nadzieją, że będzie artykuł zatytułowany "Valverde odchodzi". Nie wiem jak słabo trzeba się znać na piłce, żeby nie dostrzec jak Valverde niszczy Barcę, jej styl gry pokazując w większości przypadków antyfutbol jaki prezentowały drużyny Mourinho a nie piłkę oraz zawodników typu Coutinho.
Niech autor tego artykułu napisze o słabym Valverde.

Pomyłka? Moja żona miała na drugie - pomyłka... ;D

Coutinho do środka pola razem z De Jongiem i Arthurem nie sprzedawać go :)

Czasami tak sobie myślę że dobrze jest znaleźć alibi na całe zło dziejące się w drużynie... I tak Nasi użytkownicy skaczą z zawodnika na zawodnika obarczając kolejnych winą za niepowodzenia czy słabsze mecze. Drużyna to zawodnicy a zawodnicy to ludzie nie maszyny które mają pewne parametry i pracują na tych obrotach przez cały czas i jeżeli nie spełniają wymogów to lecimy do salonu sklepu lub na gwarancję wymienić na taki który spełni Nasze oczekiwania błąd po to mamy kilku świetnych ofensywnych zawodników i jednego genialnego żeby w momencie gdy jednemu czy drugiemu przyjdzie spadek formy zastąpić go drugim i zregenerować aby dalej wskoczył na swoje obroty tylko aby te rezerwowe trybiki nie rdzewiały i w każdym momencie były gotowe należy je również używać tego w Naszej drużynie nie widzę. I tak pędzimy Lamborghini przez cały sezon z górki a gdy trzeba przycisnąć bo zaczyna się stromy podjazd przed metą okazuje się że Lamborghini idzie na serwis to wsiadamy do zakurzonego Volkswagena Passata i dziwimy się dlaczego wyprzedziło Nas Porsche. I czy to wina podzespołów czy mechanika i zaplecza że zaistniała taka sytuacja ? Taka refleksja a odnośnie Couthino, Dembele i innych którzy nie grają na takim poziomie jaki oczekujemy mowa tutaj o Suarezie, Busquetsie po części Rakiticiu to może pora zmienić trenera /mechanika jeżeli z takich super zawodników zrobił przeciętniaków bo niestety tak grają od dłuższej pory.

Ps. Tytuł obrażający piłkarza Naszego zespołu publikowany na głównej stronie największego w Polsce serwisu fanów Barcelony jest niesmaczny i nie ma nic wspólnego z wartościami które reprezentuje z sobą ten klub od zawszę. A wiadomo że Barcelona to " Więcej niż klub "

To jest wyłącznie sprawka ERNESTA Volvetronika który ma wsparcie i git.

To nie jest żadna pomyłka , po prostu nie gra na swojej pozycji , Bo gdyby mu pozwolono grac tak jak Iniescie (czyli wolny elektron) a nie być przyklejonym do tej lewej flanki , bo Iniesta tylko na papierze tam bym a tak naprawdę to schodzil do środka i bral się ze kreowanie razem z Xavim, a talentu mu napewno nie brakuje, a po drugie nie będzie Barcy kosztował 160 , tylko mniej bo w tą kwotę były wliczone zmienne s jak wiemy cześć już ich Liv. nie dostanie

Pomylka to jest Valverde. Dla mnie Coutinho i Dembele graja jak z zaciagnietym recznym,a talentu i umiejetnosci im bynajmniej nie brakuje.

''Kto by jednak słuchał trenera Liverpoolu, przez którego z pewnością przemawiało rozgoryczenie. W końcu stracił swojego najlepszego zawodnika...'' xDDDD dalej nie czytam, Salah,Mane i Firmino turlają się ze smiechu :)

Bardzo dobry artykuł z idealnym tytułem - po pierwsze, pokazuje profil Brazylijczyka, który powoduje u trenerów niemały problem a po drugie, ukazuje hipokryzję i podwójne standardy, jakie panują wśród użytkowników na tej stronie. Czytam i czytam te komentarze, i patrzę jakie osoby je polecają. Oburzenie wśród niektórych, że jak można nazywać Coutinho "pomyłką", przecież to wielka obraza itd., by następnie zjechać w dół i zobaczyć, że te same osoby piszą lub polecają komentarze, że Valverde to pomyłka. xD Jak widać jednych można nazywać pomyłką i to nie jest obraza a drugich nie. Właśnie takie "pupilkowanie" niektórych zawodników, powoduje często rozczarowanie w późniejszym czasie. Ale w sumie to nie tylko z Coutinho jest tak na tej stronie ;)

Niestety, wychodzi to że nie można w wyjściowej 11 mieć 2 takich samych piłkarzy. Jako że Valverde niestety zostanie to wg mnie Coutinho powinien odejść. Zostanie to w następnym sezonie będzie męczył się tak samo jak w tym. Szkoda

Z tego co wiem to następcą Neymara miał być Dembele

Z tego co zauważyłem, to jego problemem jest Messi... Jak Messi nie grał, to Coutinho odżywał, stawał się energiczny, ciągnący zespół do przodu. On na spółę z Malcomem strzelili 2 bramki z Villarrealem (co potem obrona roztrwoniła). Tyle, że jako taki zmiennik Messiego za 160 milionów euro to cholernie kiepski pomysł, dla nich dwóch na boisku miejsca nie ma.
Komentarz usunięty przez użytkownika

Ale przecież ma LR mowili, ze to pomocnik, a to Ernest zly bo na sile wystawia go na skrzydle biedaka, bo to wuefista i sie na pilce nie zna i tego nie widzi, ze to pomocnik.
A tak na powaznie to dzieki wielkie za ten test, moze niektórym pomoże lepiej zbadac sprawe. Tutaj jeszcze link to artykułu ze strony live http://www.lfc.pl/Artykuly/1249

Autorze myślę, że musisz bardziej łopatologicznie wyjaśnić, że Cou kompletnie nie sprawdzał się jako pomocnik w Liverpoolu i najlepiej grał na pozycji, na której najczęściej gra u nas
bo jak widać większość dalej tego nie łapie.

Tak naprawdę jego problemy zaczęły się po kontuzji z początku listopada, no wjechał z buta do tej drużyny i naprawdę nie chodziło tylko o bramki czy asysty ale o pewność siebie, świeżość i styl bycia na boisku, kolejny sezon również zaczął kapitalnie i przez 2 miesiące wszystko było w porządku i nagle ta kontuzja. Albo strasznie wypadł z rytmu przez kontuzję i dopiero kolejny okres przygotowawczy pozwoli mu odzyskać formę, albo nagle zapomniał jak się gra i złapał jeszcze deprechę przez te gwizdy w jego kierunku - osobiście łatwiej mi jest wierzyć w pierwszą opcję

Szkoda, że jego gra nie jest tak nieskazitelna jak jego uśmiech.

Fajnie, że Barcelona chce zrobić z niego kozła ofiarnego i wymienić na Griezmanna, który będzie dublował się z Messim jeszcze bardziej.

Trochę przesada z tym tytułem.Na jego grę patrzy się przez pryzmat kwoty transferu, stąd wszystkie problemy stają się wyolbrzymione. Gra poniżej oczekiwań i tyle.

Pomyłka? Haahhaha jak przychodził do Barcelony to czy ktokolwiek powiedział, że kompletnie do nas nie pasuje? Wiemy, że ten sezon na pewno jest dla niego jak i dla nas rozczarowaniem. Jest u nas praktycznie pierwszy sezon, przyszedł by zastąpić Inieste. Rozumiem słaba forma a kto jej nie miał? Dajmy na to takiego Pique w tamtym sezonie grał średnio i na początku tego również, ale jak w końcu odpalił to stał się niezastąpiony. Oczywiście jemu również zdarzają się słabe mecze (ten z Liverpoolem), ma też swoje lata.
A co robią kibice i nasz trener gdy piłkarz ma słabszy okres? Kibice krytykują, gwiżdżą w du*pie mają że kiedyś go chwalili i uwielbiali, a trener? Trener kompletnie się tym nie interesuje, powinien wyjaśnić tych kibiców, zmobilizować zawodnika, pokazać że jest ważny dla drużyny. Zamiast trenera robi to Messi bierze na siebie odpowiedzialność, wspiera. W takiej drużynie z takim trenerem, nie da się wygrać czegoś więcej :)

Niestety oba transfery za Neymara wydają się mocno nietrafione...

Dembele potrzebował czasu na dalszy rozwój, u nas pokazał kilka przebłysków ale głównie bezproduktywny, do tego kontuzje. Zawodnik nie gotowy na pierwszy skład.

Cou nie pasuje taktycznie i mentalnie, to widać na pierwszy rzut oka. Nikt w Barcelonie nie będzie ustawiał drużyny wokół niego.

Żaden z nich nie jest w stanie zastąpić Neymara choć połowicznie. W następnym sezonie nic się nie zmieni.

Dembele potrzebuje jeszcze z 2 sezonów na rozwój grając w pierwszym składzie, ale nie u nas, bo u nas oczekuje się dużych rzeczy, on na to gotów jeszcze nie jest. Ale to wszystko zakładając że nie będzie kontuzji.

Jeśli nie poszukamy skrzydłowego lub Malcom nie dostanie realnej szansy to w ataku nic się nie zmieni. Jestem pewien że jeśli przyjdzie Griezmann skończy się na tym że będziemy grali nim na lewym skrzydle i Suarez nadal będzie bez zmiennika.

Nareszcie ktoś wyjaśnił w miarę jasno charakterystykę Coutinho (połowa i tak pewnie przeczyta tylko tytuł ) ,a żeby było ciekawiej teraz zarząd znów chce sprowadzić piłkarza,który również jest na ten moment "dychą" i również jego najlepsza wersja to gra za napastnikami.Można mieć sporo pretensji do Valverde ,ale to zarząd paliły ręce by kupić jak najszybciej cracka po odejściu Neya.Pominę już dywagacje na temat wdrożenia projektu sportowego w/g ichniejszego "widzimisię".Swoją drogą,nie wiem jak kibic Barcelony oglądający z minimum uwagi jej grę do chwili zakończenia kariery przez Andresa ,jest w stanie dostrzec podobieństwa w stylu obu zawodników.Z pełną wyrozumiałością i starannością próbowałem dostrzec punkty wspólne ,niestety było to dla mnie widocznie za trudne.O wiele łatwiej przychodzi mi znalezienie analogii w grze miedzy Iniestą a Puigiem.Riqui ma niemal wszystko by zagrać na pozycji Don Andresa oprócz warunków fizycznych,choć przecież Andres również nie należał do piłkarzy dobrze zbudowanych.Trudno mi w to uwierzyć,że ktoś odpowiedzialny za ten transfer przyzna się do błędu.Wina spadnie bądź na samego piłkarza,bądź co jakiś czas będziemy czytać,że lada moment Cou wróci do swojej najwyższej dyspozycji.
Dzięki Błażej za tę lekturę.

Jak można było napisać w ogóle taki artykuł. Tragedia.

Dembele - Suarez - Messi
Coutinho - Vidal
Arthur - De Jong
Umtiti - Lenglet - De Ligt
Stegen

Jeśli plotki się potwierdzą, to za rok, dwa będzie artykuł pt. "Francuska pomyłka za 120mln"

Nikt nie zauważył do tej pory dlaczego tak się dzieje, Alba biega po lewej i praktycznie gra skrzydłowego, obraził się na LE a EV wysławiał bo mógł więcej atakować, ale to nie wina trenera po prostu odszedł Neymar którego nie można było pomijać, obecnie czy to Cou czy Dembele są przez niego podwajani a Suarez i Messi wolą poklepać z Albą.

Ten piłkarz to tragedia zero charakteru umiejętności ma duże ale psychika nie na Barcelone i to już definitywnie.

To jeden z najlepszych graczy na świecie, tylko musi być na swojej pozycji...

Pomyłką jest Valverde, a nie Cou