Jakie były najlepsze i najgorsze aspekty dzisiejszego meczu z Atlético zdaniem Redakcji FCBarca.com?
Najlepsze: mistrzostwo tylko formalnością
Można bawić się w kurtuazję i oklepane frazesy, pisząc o "nieprzewidywalności futbolu" oraz "dopóki piłka w grze...", ale nie zrobimy tego - to rola piłkarzy i trenera. Zwycięstwo nad Atlético to praktycznie tytuł mistrzowski dla Barcelony - ósmy w ciągu ostatniej dekady - absolutna dominacja w Hiszpanii. Do końca rozgrywek pozostało siedem kolejek i żeby Blaugrana straciła pozycję lidera, musiałaby przegrać aż cztery mecze przy komplecie zwycięstw rywali. Prawdopodobieństwo takiego rozwiązania można spokojnie przyrównać do szans zdobycia przez polską reprezentację piłkarską mistrzostwa świata na następnym mundialu.
Najgorsze: ciężkostrawny "spektakl" na Camp Nou
Klasycznie już starcie z Atlético jest pokazem bardzo ostrożnego i momentami topornego futbolu, w którym pojedyncze przebłyski geniuszu zawodników Barcelony rozrzedzają gęstą atmosferę nudy. Tym razem całą otoczkę spotęgowała jeszcze słuszna czerwona kartka dla Diego Costy, który w przypływie szaleństwa obraził arbitra. Dopiero po wejściu na murawę Malcoma gospodarze ruszyli do ataku większą liczbą zawodników, starając się zdobyć pełną pulę punktów. Niestety ten okres nie może przyćmić tego, w jaki sposób wyglądało 2/3 meczu.
Komentarze (34)