Sergi Samper: Oprócz zdobytych tytułów z Barcelony wyniosłem przede wszystkim wartości

Grzegorz Zioło

24 marca 2019, 11:30

Mundo Deportivo

2 komentarze

W ciągu niecałych dwóch tygodni życie Sergiego Sampera zmieniło się o 180 stopni. Pomocnik otrzymał ofertę od japońskiego klubu Vissel Kobe i po wielu latach spędzonych w Barcelonie zdecydował się przenieść na Daleki Wschód. W nowej drużynie Samper ma wreszcie poczuć się doceniony i stanowić kluczowy element pierwszego składu. Dziś wywiad z pomocnikiem opublikowało Mundo Deportivo.

Minęło już kilka tygodni. Zdążyłeś już to wszystko przetrawić?

Rzeczywiście, to były bardzo intensywne dni, decyzje były podejmowane bardzo szybko, ale jednocześnie po głębokich przemyśleniach. Przebywam tu od jakiegoś czasu, wszystko jest zupełnie inne i czuję się zadowolony z tego, jak zostałem przyjęty i jak mi idzie.

Co do tej pory najbardziej cię zdziwiło?

Przede wszystkim stosunek ludzi do zawodników. Są naprawdę pełni szacunku. Zaskoczyli mnie też kibice, którzy nie przestają dopingować przez całe spotkanie.

Iniesta, Villa, Lillo. Przypuszczam, że pomagają ci w adaptacji.

Oczywiście. Odegrali kluczową rolę w moim przyjściu tutaj i bardzo mi pomagają. Mieszkamy w jednym budynku i spędzamy dużo czasu razem.

Jak dogadujesz się z Iniestą?

Jest moim przewodnikiem, ponieważ przechodził już przez to wszystko. Pokazuje mi, gdzie znajduje się każda rzecz w klubie i gdzie powinienem iść. Poza tym przedstawił mnie w szatni, w której są sami dobrzy ludzie.

W zeszły weekend zadebiutowałeś w zespole. Jak ci się grało?

Bardzo dobrze. Od wielu miesięcy nie rozegrałem meczu i byłem bardzo zadowolony, że mogę znów poczuć się piłkarzem. Niestety straciliśmy gola wyrównującego, ale jestem szczęśliwy, że znów czuję się ważny.

Porozmawiajmy o Juanmie Lillo. O co poprosił cię trener?

To człowiek futbolu. Chce prezentować styl, w którym rozgrywamy akcje od tyłu. Testuje mnie na pozycji piwota, która jest dla mnie naturalna. Nalega też na różne aspekty taktyczne, ustawienie i technikę. Myślę, że mogę się od niego wiele nauczyć.

Zaczynasz znów czuć się ważnym piłkarzem. Twoja samoocena tego potrzebowała?

Tak. Od pierwszego dnia odczułem szacunek od innych ludzi, a kibice przyjęli mnie z otwartymi ramionami. Mam nadzieję, że znów stanę się sobą i będę cieszyć się piłką, tak jak robiłem to w poprzednich latach.

Fani drużyny Vissel Kobe byli bardzo zaangażowani jeszcze przed twoim debiutem.

Bez względu na wynik nie przestają dopingować. Zrobiło to na mnie wrażenie, ponieważ kiedy straciliśmy wyrównującego gola w 88. minucie, nie zamilkli i dalej zagrzewali drużynę do walki. Osobiście byłem zdziwiony. Kiedy tylko tu przyjechałem, kibice przygotowali przyśpiewkę na moją cześć, która jest formą wdzięczności. Teraz muszę odwdzięczyć się im za zaufanie na boisku.

Oglądałeś już kilka meczów japońskiej J-League. Co o niej sądzisz?

To bardzo szybka liga, akcje idą w obie strony. Nasza drużyna będzie chciała to zmienić z trenerem, Andrésem i ze mną, Spróbujemy nieco zwolnić. Pozostałe zespoły są jednak szybkie, techniczne i bezpośrednie. Stwarzają sobie okazje z niczego, a przy okazji zostawiają przestrzenie, żeby rywale mogli je tworzyć.

Co najbardziej podoba ci się w Japonii poza piłką?

(śmiech) Po przyjeździe do Japonii najpierw zjadłem sushi w Tokio, gdzie odbyła się prezentacja.

Jesteś fanem gastronomii, więc poznasz także tę część kultury japońskiej.

Tak, i nie tylko sushi. Jest tu wiele rodzajów bardzo dobrego i zdrowego jedzenia. Bardzo się z tego cieszę.

Miałeś już czas, żeby zatęsknić?

Jeszcze nie, jest zbyt wcześnie. Z czasem pewnie tak się stanie, ale na razie wszyscy ułatwiają mi adaptację i idzie mi naprawdę dobrze.

A za Barçą?

Zawsze się tęskni. Spędziłem tam całe życie, ale przyszedł moment, żeby zamknąć pewien etap i pomyśleć o teraźniejszości i przyszłości.

Co wyniosłeś z Barcelony?

Oprócz tytułów, które zdobyłem, przede wszystkim przyjaciół i wartości, jakie mi przekazali. Szacunek, koleżeństwo, skromność. To bardzo ważne. 

Została w tobie jakaś zadra?

Jako zawodnik szkółki chciałem odnosić sukcesy w pierwszej drużynie, ale gdyby w dzieciństwie powiedziano mi, dokąd dotrę, nie uwierzyłbym. Byłem bardzo szczęśliwy i teraz zaczynam nowe wyzwanie.

Odszedłeś w dobrych relacjach z klubem.

W Barcelonie wszystko mi ułatwili i pomogli z wieloma rzeczami, przygotowali też pożegnalną konferencję prasową. Jestem wdzięczny temu klubowi, ponieważ po tylu latach można oczekiwać, że odejdzie się w jak najlepszy sposób.

Twoje pożegnanie było wyjątkowe.

To wyszło ode mnie. Chciałem pożegnać się ze wszystkimi osobami w klubie. Poza tym brali w nim udział moi przyjaciele i rodzina, czyli najważniejsi dla mnie ludzie. Było bardzo emocjonalnie i nigdy tego nie zapomnę.

Był też cały pion sportowy, twoi byli trenerzy i Ernesto Valverde. Co powiedział ci trener?

Znałem swoją rolę w drużynie i wyjaśniłem mu moją sytuację. Cieszył się z mojego powodu, życzył mi szczęścia i tyle.

Kiedy patrzysz w przeszłość, zmieniłbyś coś lub żałujesz jakiejś decyzji?

Wszyscy popełniamy błędy i dopóki się nie spróbuje, nigdy nic nie wiadomo. Zawsze robiłem to, co czułem w danym momencie, i mam bardzo spokojne sumienie. Nie zmieniłbym swojej przeszłości. Zawsze powtarzałem, że chcę odnosić sukcesy w Barcelonie, i walczyłem do ostatniej chwili, żeby to osiągnąć.

Z tego powodu odrzuciłeś też wielkie oferty podczas swojej kariery. Radziłbyś młodym zawodnikom, żeby też zostali w Barcelonie?

To bardzo wyjątkowa sprawa. Ja zawsze byłem culé, tak jak cała moja rodzina. Mam bardzo silne uczucia względem Barcelony i zawsze chciałem odnosić sukcesy w tym klubie. Odejście do innego zespołu, który oferuje dobry projekt sportowy, to również korzystna opcja, ale Barcelona to najlepszy klub na świecie. Obecnie brakuje nastawienia na wychowanków.

Uważasz, że go nie ma?

Nie widać tego tak jak w poprzednich latach. To ważne, żeby tego nie stracić, ponieważ szkółka jest esencją Barcelony i odróżnia nas od innych klubów.

Od zawsze śledziłeś Barçę B i drużyny młodzieżowe. Rozwija się w nich wystarczająco dużo talentów?

Jestem przekonany, że tak, zarówno w drugim zespole, jak i na pozostałych szczeblach. Barça ma bardzo dobry skauting i nie będzie problemu z odpowiednim poziomem.

Zamierzasz w przyszłości wrócić do Europy?

Nie zamykam sobie żadnych drzwi. Przyjechałem tu, żeby odnaleźć się na nowo w piłce. Oprócz tego jestem ambitny. Jeśli odzyskam swoją najlepszą wersję, wszystko będzie zależeć ode mnie. Zobaczymy, co przyniesie przyszłość, ale skupiam się na teraźniejszości, która jest najważniejsza.

Poleć artykuł

Aby dodawać komentarze, musisz być zalogowany.

Samper dobrze zrobił odchodząc do Kobe, pogra dwa sezony, złapie rytm i na pewno wróci do Europy :)