FC Barcelona gra dziś o być albo nie być w Lidze Mistrzów, rozgrywkach, które, mimo zapewnień drużyny dotyczących walki o wszystkie trofea, są w tym sezonie priorytetem piłkarzy Blaugrany. Teraz nie ma już miejsca na błędy.
Jeśli nierozstrzygnięty wynik pierwszego meczu z Lyonem nie zmotywował zawodników Barçy w wystarczającym stopniu, z pewnością zrobiły to inne wydarzenia tegorocznej edycji Ligi Mistrzów. Chciałoby się powiedzieć: "szkoda, że Barcelona nie przegrała pierwszego spotkania". Wtedy zapewne dziś z łatwością odrobiłaby straty. Żarty żartami, ale faktem jest, że odpadnięcie Realu, PSG i Atlético można uznać za sporą niespodziankę. Blaugrana nie może powtórzyć błędów swoich rywali i musi wyjść na boisko maksymalnie skoncentrowana.
Już w Lyonie podopieczni Ernesto Valverde mieli swoje okazje bramkowe. Trener uważa, że jeśli dziś stworzą ich tyle samo, na pewno awansują do ćwierćfinału. Na pewno pomogłoby w tym odblokowanie w europejskich pucharach Luisa Suáreza, który w ostatnich dwóch edycjach Ligi Mistrzów trafił do siatki zaledwie raz. Urugwajczyk odzyskał formę w lidze, teraz pora rozpocząć strzelanie w innych rozgrywkach. Wszystko wskazuje też na to, że od pierwszej minuty zobaczymy dziś Philippe Coutinho, a Ousmane Dembélé może pojawić się na boisku z ławki rezerwowych. Brazylijczyk otrzyma kolejną szansę na odzyskanie formy, której wyraźnie mu brakuje. Camp Nou powoli niecierpliwi się postawą zawodnika. W ostatnim meczu ligowym Barcelony z Rayo można było nawet usłyszeć gwizdy w kierunku Coutinho.
Dobrą wiadomością dla Barçy jest z pewnością powrót Arthura, który świetnie radzi sobie w swoim pierwszym sezonie w stolicy Katalonii. Pomocnik już teraz wyznacza styl drużyny i jest pewnym elementem pierwszego składu. Z nim na boisku gospodarze powinni łatwiej konstruować akcje.
Olympique Lyon będzie mógł liczyć dziś na Fekira, który był zawieszony w poprzednim meczu w Lidze Mistrzów. To zdecydowanie jeden z najgroźniejszych piłkarzy francuskiej drużyny, o czym zapewnił nawet Ernesto Valverde. Katalończycy powinni uważać również na Moussę Dembélé, który w ostatnich spotkaniach strzelił aż cztery bramki. Bezbramkowy remis w Lyonie sprawia, że każdy gol przepuszczony przez ter Stegena może wiele kosztować Barcelonę.
To jeden z tych meczów, przed którym nie do końca wiadomo, co myśleć. Z jednej strony awans Barcelony wydaje się naturalny, a z drugiej z tyłu głowy pojawiają się wątpliwości. Pierwszy od 14 lat ćwierćfinał Ligi Mistrzów bez żadnej hiszpańskiej drużyny? Miejmy nadzieję, że nie.
Komentarze (45)