Samuel Umtiti: Mogłem poddać się operacji kolana, ale nie poszedłem na łatwiznę

Grzegorz Zioło

12 marca 2019, 16:34

Sport/MD/L'Equipe

9 komentarzy

Samuel Umtiti udzielił wywiadu francuskiemu dziennikowi L'Equipe przed rewanżowym meczem FC Barcelony z Lyonem w 1/8 finału Ligi Mistrzów. Obrońca wypowiedział się na temat tej rywalizacji, a także zdradził wiele szczegółów dotyczących swojej kontuzji kolana i leczenia w Katarze.

Gotowość do występu w drugim meczu z rzędu: To trener podejmuje decyzje, ale ja jestem bardzo szczęśliwy, że mogę grać. Nie byłem w stanie tego robić przez trzy miesiące. Mogę znów znaleźć się w wyjściowej jedenastce lub nie, ale najważniejsze jest zdrowie i to, że moje kolano i całe ciało reagują pozytywnie.

Trudny początek sezonu: Miałem za sobą wyjątkowe mistrzostwa świata, podczas których spełniłem marzenie z dzieciństwa. Później miałem pewne problemy z kolanem przed rozpoczęciem rozgrywek i w ich trakcie. Zaciskałem zęby i grałem najlepiej, jak mogłem. Ból wracał, więc podjąłem decyzję o przerwie w grze, żeby zadbać o kolano. Zajęło mi to więcej czasu, niż myślałem.

Kontrowersje wokół metody leczenia: Były różne opcje, ale nie chciałbym wypowiadać się na ten temat. Ciężko pracowałem i czułem się źle. Były różne możliwości i miałem mętlik w głowie. Nie wiedziałem, jaką decyzję podjąć, ale ostatecznie wybrałem najlepiej.

Decyzja o leczeniu w Katarze: Nie poszedłem na łatwiznę. Prostym wyborem była operacja, ale to nie w moim stylu. Jestem silny psychicznie i nie poddaję się nawet w trudnych sytuacjach. Owszem, były momenty, w których mówiłem sobie, że muszę to zaakceptować i poddać się operacji, ale pozostałem twardo przy swoim wyborze. Miałem też szczęście, że otaczali mnie moi bliscy. Im również nie było łatwo. W tym okresie byłem dość zimny i zamknięty w sobie. Nie czułem się szczęśliwy. Ciążyła mi ta sytuacja i chciałem z niej wyjść.

Przebieg leczenia: Wykonywałem specjalne ćwiczenia, żeby wzmocnić mięsień czworogłowy i całą taśmę mięśniową, ponieważ brakowało zrównoważenia. Pracowałem nad tym wcześniej przez jakiś czas i musiałem ćwiczyć trzy razy ciężej, żeby móc wrócić. Podczas mistrzostw świata nie robiłem dokładnie tego, co było konieczne, a właściwie robiłem pewne rzeczy, których powinienem unikać.

Przyczyny kontuzji: Zawsze byłem profesjonalistą, ale są pewne rzeczy, o które prosi się zawodników, a niekoniecznie okazują się one dobre w dłuższej perspektywie... Trochę ich żałuję, ale to przeszłość i nie chcę odnosić się do nikogo. Myślę, że w większości ludzie, którzy dawali mi rady, robili to dla mojego dobra, nawet jeśli niektóre zalecenia niekoniecznie były odpowiednie dla mojego kolana... Poza tym jestem dorosły i sam podjąłem te decyzje, choć powinienem zachować się inaczej.

Pierwsza poważna kontuzja: Zadawałem sobie wiele pytań, przede wszystkim o to, dlaczego każdy lekarz w moim otoczeniu daje mi inne zalecenia. Zastanawiałem się, jak potoczyłaby się moja kariera, gdybym podjął złą decyzję. Z tego powodu było trudno pod względem mentalnym.

Bez konfliktu z Barceloną: Wbrew temu, co niektórzy mówili, nigdy nie byłem w konflikcie z klubem o leczenie. Zawsze słuchano mojego zdania. Kiedy zdecydowałem się na wyjazd do kliniki Aspetar, klub zaakceptował to i cały czas utrzymywał ze mną kontakt.

Clement Lenglet skorzystał na nieobecności Umtitiego: Konkurencja to normalne zjawisko w wielkim klubie. Zawsze jestem gotowy, żeby dawać Clementowi rady przed meczami czy w przerwie, nawet jeśli to mój rywal w walce o miejsce w składzie. Normalnie ze sobą rozmawiamy i śmiejemy się. Taki jestem! Doznałem kontuzji, on miał szczęście, pokazał się z dobrej strony i cieszę się z tego. Teraz moim celem jest powrót do stuprocentowej sprawności. Kiedy ją osiągnę, będę mógł w pełni rywalizować o miejsce w składzie, chociaż już czuję się dobrze.

Mecz w Lyonie: Chciałem dołączyć już do drużyny i zagrać, ale nie byłem jeszcze przygotowany pod względem fizycznym. Serce chciało grać, jednak wiedziałem, że nie jestem jeszcze gotowy.

Rewanż na Camp Nou: Taki klub jak nasz powinien wygrać i wywalczyć awans. Jesteśmy spokojni i czujemy się dobrze jako zespół. Liga Mistrzów to jednak nie to samo co LaLiga. Presja jest inna i powinniśmy zawsze dawać z siebie 200 procent.

Powiązane artykuły

Poleć artykuł

Aby dodawać komentarze, musisz być zalogowany.

Trzeba o tym jak najszybciej zapomnieć, oby kolejny sezon zaczął w pełni zdrowia. W tym sezonie moim zdaniem w kluczowych parę stoperów powini tworzyć Pique z Lengletem, Tak długi rozbrat z piłką Samuela może nam narobić problemu, a obecnie Lenglet jest w świetnej formie i dobrze dogaduję się z Pique.

Moim zdaniem lepiej by było gdyby przeszedł operacje ale no życzyć mu tylko zdrowia ;)

No nie powiedziałbym Czy wybrał najlepszą metodę leczenia zważając na to, że już byłby gotowy do gry w 100%, a na dzień dzisiejszy dalej nie wiemy co będzie z jego kolanem.