Malcom otrzymał szansę w pierwszym pucharowym meczu z Realem Madryt i wykorzystał ją najlepiej, jak potrafił. Od tamtej pory nie wyszedł jednak na boisko.
Byłemu graczowi Bordeaux udało się zdobyć gola na wagę remisu. Malcom zyskał uznanie w oczach zarówno kolegów z drużyny, jak i publiczności zgromadzonej na Camp Nou oraz przed ekranami telewizorów. Jak się okazuje, ten wyczyn nie wystarczył jednak do zdobycia pełnego zaufania u Ernesto Valverde. Występ Brazylijczyka w spotkaniu z Realem przed ponad dwoma tygodniami był jego ostatnim jak do tej pory. Barça rozegrała potem cztery mecze, ale Valverde nie zdecydował się skorzystać z usług Malcoma w żadnym z nich. Można sobie wyobrazić, jak musi czuć się piłkarz, który od początku sezonu przejawia ogromną ochotę do gry, ale nawet po bardzo dobrym występie przeciwko Królewskim nie jest w stanie przekonać do siebie trenera.
Zdaniem Marki Malcom jest coraz bardziej zaniepokojony swoją sytuacją w zespole. Jego pierwszy sezon w Barcelonie nie przebiega po jego myśli. Największym problemem jest brak regularnej gry. Malcom rozegrał do tej pory zaledwie 128 minut w LaLidze.
Brazylijczyk rozważał odejście w zimowym oknie transferowym, ale spotkał się ze stanowczą odmową ze strony Valverde. Txingurri nadal widzi w nim przydatnego zawodnika, choć, jak pokazują statystyki, nie próbuje obdarzyć go nieco większym zaufaniem. Konkurencja wewnątrz drużyny jest bardzo duża i Malcom nie może zrobić nic poza czekaniem na swoją szansę i próbą jak najlepszego jej wykorzystania, kiedy ona wreszcie nadejdzie. Dokładnie w taki sposób, w jaki dokonał tego w meczu z Realem Madryt.
Komentarze (90)