Barcelona przegrała tylko jedno z ostatnich dziesięciu ligowych spotkań z Sevillą na Ramón Sánchez Pizjuán. Gospodarze byli górą w sezonie 2015/16 (2:1) i był to jedyny mecz pomiędzy tymi drużynami w tym okresie w LaLidze, w którym nie zagrał Leo Messi.
W tym czasie Barça trzy razy zmierzyła się z Andaluzyjczykami na ich terenie w Pucharze Króla i też przegrała tylko raz. W pierwszym meczu ćwierćfinałowym bieżącej edycji Ernesto Valverde zdecydował się na oszczędzenie sił kilku kluczowych graczy, w tym właśnie Messiego, a Sevilla wykorzystała tę sytuację i wygrała 2:0.
Nie ulega wątpliwości, że Barcelona z Messim i bez niego to dwie różne drużyny, także na Ramón Sánchez Pizjuán. Argentyńczyk wystąpił w czternastu oficjalnych meczach na tym stadionie i przegrał tylko dwukrotnie. Pierwszy raz stało się to jeszcze przed erą największych sukcesów Messiego – w sezonie 2006/07 napastnik rozegrał 70 minut w spotkaniu przegranym 1:2. W pierwszym meczu o Superpuchar Hiszpanii w 2010 roku Pep Guardiola oparł skład w dużej mierze na graczach Barçy B, ponieważ największe gwiazdy odpoczywały jeszcze po mistrzostwach świata. Sevilla wygrała 3:1, a Messi wszedł na boisko na ostatnie 38 minut. W rewanżu na Camp Nou argentyński crack poprowadził już zespół do remontady 4:0.
W LaLidze Messi strzelił dziewięć goli w jedenastu meczach na stadionie Sewilli. Jego bilans to sześć zwycięstw, cztery remisy i wspomniana porażka. W zeszłym sezonie Argentyńczyk rozegrał ostatnie 33 minuty i zdobył wyrównującą bramkę w końcówce. Obecnie La Pulga ma dobrą serię w spotkaniach na Ramón Sánchez Pizjuán, ponieważ trafił do siatki pięć razy podczas czterech ostatnich wizyt. Poprzednim razem Messiemu nie udało się strzelić gola na tym stadionie w wygranym 3:2 meczu w sezonie 2012/13.
Komentarze (10)