Piqué skutecznie przerywał niemal wszystkie akcje Realu z wyjątkiem jednej. W szóstej minucie musiał zejść na prawą stronę, aby załatać dziurę w tym sektorze boiska, i nie zdołał zatrzymać dośrodkowania Viniciusa do Karima Benzemy. Francuz następnie odegrał do Lucasa, który otworzył wynik spotkania. Nie ma jednak wątpliwości, że utrata bramki wynikała po pierwsze ze złego ustawienia całej obrony, a po drugie z indywidualnych błędów Jordiego Alby i Clementa Lengleta. Poza tą sytuacją trudno wskazać jakieś niedopatrzenie ze strony Gerarda Piqué, który znakomicie asekurował, wygrywał pojedynki i naprawiał błędy partnerów, kasując większość akcji Los Blancos.
W meczu z Realem Piqué imponował również spokojem w rozgrywaniu piłki. Obrońca Barcelony wykonał 58 podań, a tylko trzy z nich okazały się niecelne. Skuteczność jego zagrań wynosiła 95%, co przy skali trudności przy wysokim pressingu Los Blancos jest znakomitym wynikiem. Piqué wygrał ponadto 78% pojedynków z rywalami, a także zaliczył sześć odbiorów.
Piqué otarł się o perfekcję we wczorajszym meczu. Wychodził zwycięsko z pojedynków z rywalami, blokował ich strzały oraz ułatwiał Barcelonie wyprowadzanie piłki. Nie miało dla niego znaczenia, czy musiał walczyć w powietrzu z Benzemą, ścigać się z Viniciusem, czy odpowiednio ustawiać się przy podaniach ze środka pola. Obrońca Barcelony imponował w każdym elemencie gry, od ustawienia, przez wślizgi, po spokój w rozgrywaniu piłki. Piqué zaprezentował poziom godny jednego z najlepszych środkowych obrońców na świecie.
Komentarze (60)