Analiza taktyczna El Clásico

Łukasz Lewtak/Grzegorz Zioło

31 października 2018, 19:51

Coaches' Voice

16 komentarzy

Za nami 239. El Clásico. Barcelona rozgromiła Real 5:1, a jednym z ojców sukcesu okrzyknięto Ernesto Valverde. Trener zareagował na zmianę ustawienia rywali w drugiej połowie, wprowadzając na boisko Semedo i przesuwając Sergiego Roberto wyżej. Toczy się dyskusja, czy nie zrobił tego zbyt późno, ponieważ Real dominował przez pierwsze 20 minut drugiej połowy. Hiszpańskie media zgodnie chwalą jednak trenera, którego bronią znakomite wyniki w ostatnim tygodniu. Poniżej przedstawiamy analizę taktyczną wielkiego spotkania, jakie odbyło się w niedzielę na Camp Nou.

FC Barcelona

FC Barcelona rozpoczęła El Clásico w ustawieniu 4-3-3 z Sergio Busquetsem, Ivanem Rakiticiem i Arthurem w środku pola oraz Rafinhą, Philippe Coutinho i Luisem Suárezem z przodu.

Pierwsza strategia Barçy w ataku polegała na wyciąganiu poszczególnych piłkarzy Realu w kierunku piłki, a następnie wykorzystywaniu pozostawionej przez nich wolnej przestrzeni dzięki penetrującym podaniom. Szczególnie często wykorzystywana była przestrzeń za plecami prawego obrońcy Los Blancos Nacho, gdzie wchodził Jordi Alba. Gra w tym miejscu opierała się jednak nie tylko na Katalończyku. Arthur i Coutinho również starali się wyciągać Nacho i Garetha Bale'a, odciągajac ich uwagę od Alby, który mógł dzięki temu przeprowadzać swoje rajdy lewą stroną.

Jednocześnie Barcelona szukała krótkich podań w środku pola, żeby wciągnąć Real w bardziej kompaktowe ustawienie i bliżej piłki, a następnie starała się zagrywać zabójcze penetrujące podania. Kolejnym elementem strategii Barçy w pierwszej połowie była gra pomiędzy liniami przeciwnika, aby wyeliminować zawodników z bloku. Działo się to zazwyczaj po wymianie podań pomiędzy bocznymi obrońcami, stoperami i środkowymi pomocnikami, kiedy piłka przechodziła do tyłu.

Wiele razy było to zachętą dla jednego lub większej liczby pomocników do oddalenia się od piłki i próby ucieczki rywalowi, który często podchodził w kierunku futbolówki. Takie ruchy tworzyły linie podań dla nowych zawodników z piłką, którzy zwróceni byli w kierunku napastników.

W drugiej połowie Barcelona ograniczyła się w dużej mierze do kontrataków, a Real przejął kontrolę nad spotkaniem. Wprowadzenie Ousmane'a Dembélé za Coutinho na ostatnie 20 minut pozwoliło zwiększyć dynamikę ataków Barçy. Francuz odegrał ważną rolę przy trzecim golu, który pogrzebał nadzieje Realu.

Drużyna Ernesto Valverde była ustawiona w systemie 4-1-3-2, kiedy nie miała piłki. Arthur dołączał do Suáreza w pierwszej linii pressingu, a Coutinho i Rafinha tworzyli razem z Ivanem Rakiticiem kolejną linię przed Sergio Busquetsem. Okazjonalnie, przy wyższym pressingu, Busquets przechodził wyżej i tworzyła się linia złożona z czterech zawodników.

Jeśli Barcelona postanowiłaby zrezygnować z pressingu, widzielibyśmy raczej ustawienie 4-4-1-1/4-1-4-1. Taki a nie inny pomysł na grę w momencie, kiedy to Real był przy piłce, wynikał z chęci zagęszczenia pola gry, odcięcia jak największej liczby dróg do krótkiego podania i zmuszenia rywali do rozszerzania gry. Kiedy przeciwnicy zagrywali do boku, do bocznego obrońcy na danej stronie dołączał najbliższy boczny lub środkowy pomocnik bądź też napastnik ze skrzydła, aby zapobiec akcji wzdłuż linii albo przez środek czy przesunięciu się zawodnika bliżej bramki.

Po tym, jak Real zmienił ustawienie na 3-4-3 w drugiej połowie, Barcelonie było o wiele trudniej realizować swoje założenia. Mimo to Blaugrana straciła tylko jedną bramkę i ostatecznie rozgromiła przeciwnika.

Real Madryt

Real Madryt wyszedł na pierwszą połowę w ustawieniu 4-3-3 z Casemiro, Luką Modriciem i Tonim Kroosem w pomocy. Przed nimi linię ataku tworzyli Gareth Bale, Isco i Karim Benzema.

Piłkarze Realu próbowali jak najczęściej dostarczać piłkę do Isco, który miał swobodę w poruszaniu się po boisku, ale Hiszpan miał problemy z kreowaniem gry. Była to główna przyczyna trudności Los Blancos z utrzymaniem się przy piłce w pierwszej połowie. Ich jedyne wejścia w strefę obronną Barcelony były efektem długich podań za linię defensywy, ale takie zagrania również nie przynosiły oczekiwanych rezultatów.

Zmiana ustawienia na 3-4-3 w drugiej połowie całkowicie odmieniła grę Realu. W przerwie Julen Lopetegui zdjął z boiska środkowego obrońcę Raphaela Varane’a i wprowadził za niego Lucasa Vázqueza. Nacho, Casemiro i Sergio Ramos tworzyli tercet stoperów, Vázquez i Marcelo grali jako wahadłowi, Kroos i Modrić zajęli pozycje w środku pola, a Isco, Bale i Benzema zostali w linii ataku. Najważniejszą różnicą w stosunku do pierwszej połowy było to, że Bale i Isco mogli częściej grać w głębi pola, ale drużyna zachowywała szerokość dzięki wahadłowym. Trójka obrońców zapewniała ponadto element bezpieczeństwa.

Gol, dzięki któremu Real nawiązał kontakt z Barceloną, był bezpośrednim następstwem tej zmiany. Real miał zawodników rozstawionych po całym boisku w strefach, którymi mogli oni przeprowadzić atak. Szeroko ustawiony Vázquez zagrał piłkę za linię obrony Barçy do Isco, który wbiegał z głębi pola. Hiszpan dograł następnie do Marcelo, a ten wykończył akcję.

W tym momencie to Barça miała problemy z zagęszczeniem pola gry i jednoczesnym pokryciem wystarczającej części boiska, żeby unieszkodliwić zespół gości. W rezultacie Real stworzył jeszcze kilka okazji w drugiej połowie i powinien zamienić je na gole. W nowym ustawieniu Los Blancos mogli zagrywać piłkę do ustawionych w środku pomocników, którzy następnie przekazywali ją na zewnątrz do bocznych obrońców. Podobną strategię z powodzeniem stosowała w pierwszej połowie Barcelona.

Bez piłki zawodnicy Realu byli jednak nieuporządkowani. Przez większość czasu grali w systemie 4-1-4-1, który zmieniał się na 5-2-3 lub 4-3-3 w zależności od tego, jak wysoko ustawieni byli boczni obrońcy. Najwięcej trudności sprawiało zamykanie możliwości zagrania zawodnikom Barçy. Gracze Królewskich częściej biegali za piłką, niż zakładali inteligentny pressing. Podopieczni Ernesto Valverde regularnie wychodzili z opresji prostymi podaniami, którymi potrafili wyeliminować kilku rywali.

Isco, Modrić i Bale często grali bardzo blisko Benzemy i w dość równej horyzontalnej linii. W takiej sytuacji Rafinha regularnie wchodził w strefę, za którą powinien odpowiadać Isco. Marcelo nie mógł podążać za Rafinhą, ponieważ zostawiałby bez opieki Luisa Suáreza w zwolnionej przez siebie strefie. Z tego powodu do Rafinhi musiał podchodzić Toni Kroos, przez co w środku tworzyło się więcej miejsca. Kiedy piłka mijała linię złożoną z Modricia, Bale’a i Isco, Barça znajdowała się w znacznie korzystniejszej sytuacji z futbolówką przy nodze.

W drugiej połowie piłkarze Realu naciskali tak agresywnie, jak tylko mogli, zwłaszcza przy wznowieniach Barcelony od bramki. Podopieczni Lopeteguiego zajmowali bardzo ofensywne pozycje, zmuszając Barçę do długich wybić. Później Blaugrana skarciła ich dwoma szybkimi golami, wynikającymi właśnie z wysokiego pressingu i zostawiania dużych przestrzeni, którymi gospodarze mogli wyprowadzać błyskawiczne ataki. W rezultacie końcowy wynik wyglądał znacznie gorzej dla Realu, niż wskazywałby na to faktyczny bilans gry.

REKLAMA

Poleć artykuł

Komentarze (16)

Aby dodawać komentarze, musisz być zalogowany.
Uwaga: Ze względu na ochronę prywatności, komentarze nie ładują się automatycznie. Kliknij przycisk poniżej, aby je wyświetlić.
Załaduj komentarze