D-E-K-L-A-S-A-C-J-A

Majerr

28 października 2018, 15:14

648 komentarzy

FC Barcelona

FCB

Herb FC Barcelona

5:1

Herb FC Barcelona

Real Madryt CF

RMA

  • Philippe Coutinho 11'
  • Luis Suárez 30' (k.), 75', 83'
  • Arturo Vidal 87'
  • 50' Marcelo 

FC Barcelona zdeklasowała odwiecznego rywala z Madrytu 5:1. Hat-trick Luisa Suáreza oraz bramki Philippe Coutinho i Arturo Vidala pozwoliły Blaugranie zapisać złotymi zgłoskami kolejną kartę w historii El Clásico.

Od pierwszych minut wyraźnie można było dostrzec, który zespół przystąpił do tego meczu z większą pewnością siebie. Gospodarze zepchnęli do defensywy przyjezdnych ze stolicy Hiszpanii i długimi momentami utrzymywali się przy piłce. Real ograniczał się jedynie do kontrataków, które nie stwarzały jednak żadnego zagrożenia. W 11. minucie fantastycznym podaniem popisał się Ivan Rakitić, który uruchomił na lewej flance Jordiego Albę. Katalończyk świetnie odszukał Philippe Coutinho, a Barça wyszła na prowadzenie.

Koncertowa gra Barcelony trwała w najlepsze, a Real w dalszym ciągu nie potrafił przeciwstawić się bardzo dobrze zorganizowanym podopiecznym Valverde. W 28. minucie doszło do historycznego wydarzenia. W polu karnym, po starciu z Raphaelem Varane’em, padł jak rażony prądem Luis Suárez. Sędzia początkowo nakazał grać dalej, jednak po protestach Busquetsa i spółki skorzystał z systemu VAR. Jak się okazało, Francuz wyraźnie faulował Urugwajczyka, a Barça otrzymała pierwszy rzut karny w El Clásico dzięki VAR-owi. Sam poszkodowany był bezbłędny w starciu z bramkarzem Realu.

Do końca pierwszej połowy Barça miała jeszcze okazje, aby podwyższyć prowadzenie, lecz brakowało jej nieco precyzji. Nie ulegało wątpliwości, że kibice Barcelony byli świadkami bardzo dobrej gry swoich idoli, zaś fani Los Blancos ze wstydem mogli oglądać poczynania podopiecznych Lopeteguiego.

Po zmianie stron role się odwróciły i to Real zepchnął do głębokiej defensywy graczy Barcelony, którzy wyraźnie myślami zostali w szatni. Blaugrana utraciła kontrolę nad meczem, a Los Blancos coraz częściej dochodzili do groźnych sytuacji. Zemściło się to już w 50. minucie, gdy do siatki trafił Marcelo. Błąd defensywy gospodarzy został bezlitośnie wykorzystany przez Brazylijczyka, który dał nadzieję swoim kibicom. Już pięć minut później w słupek trafił Luka Modrić, a Barça wciąż nie mogła otrząsnąć się z letargu. Real był na fali, atakował i pokazał, że wrócił do gry.

Przez pierwsze 20 minut drugiej połowy bezsprzecznie na boisku rządził Real, dlatego Ernesto Valverde musiał zdecydować się na zmiany. Murawę opuścił słabo prezentujący się Rafinha, a w jego miejsce pojawił się Nélson Semedo. Chwilę później na placu gry zameldował się Ousmane Dembélé w miejsce niewidocznego Coutinho. Decyzje te przyniosły zamierzony efekt. W 75. minucie francuski napastnik świetnie dostrzegł Sergiego Roberto, a wychowanek Barçy dośrodkował na głowę Luisa Suáreza, który ustrzelił dublet i pozwolił odetchnąć wszystkim culés.

Ta bramka wyraźnie podłamała graczy Realu, a dodała skrzydeł Blaugranie. Od tego momentu znów oglądaliśmy koncert w wykonaniu podopiecznych Valverde. Na boisku szalał Luis Suárez, który w 83. minucie skompletował hat-trick, zabawiając się w Leo Messiego i z pełną premedytacją podcinając piłkę nad bezradnie interweniującym Courtois. Na tym Barça nie poprzestała, gdyż po czterech minutach na tablicy wyników pojawił się rezultat 5:1. Ousmane Dembélé wygrał pojedynek jeden na jednego z Nacho i doskonale dośrodkował w pole karne, gdzie Arturo Vidal dokończył dzieła zniszczenia.

Przez 70 minut dzisiejszego meczu oglądaliśmy Barçę, która całkowicie dominowała nad odwiecznym rywalem. Real doszedł do głosu jedynie na 20 minut drugiej połowy, lecz Luis Suárez i spółka szybko położyli kres marzeniom Los Blancos o dobrym wyniku. Dziś zabrakło Messiego i dlatego Barça potrzebowała geniuszu innej ze swoich gwiazd. Różnicę zrobił El Pistolero i to bez wątpienia właśnie on pojawi się na wszystkich okładkach jutrzejszych gazet. Barça, oprócz tego, że niemal na pewno zwolniła Julena Lopeteguiego z Realu, pokazała Madrytowi, że w Hiszpanii król jest tylko jeden. A jest nim katalońska Barcelona.

FC Barcelona: ter Stegen; Roberto, Piqué, Lenglet, Alba; Rakitić, Busquets, Arthur (Vidal 84'); Rafinha (Semedo 69'), Suárez, Coutinho (Dembélé 74').

Rezerwowi: Cillessen, Semedo, Chumi, Vidal, Dembélé, Malcom, Munir.

Real Madryt: Courtois; Nacho, Varane (Lucas Vázquez 46'), Ramos, Marcelo (Mariano 82'); Casemiro, Modrić, Kroos; Isco, Bale (Asensio 77'), Benzema.

Rezerwowi:  Navas, Mariano, Valverde, Vázquez, Odriozola, Asensio, Ceballos.

Obejrzyj Klasyk w jakości HD z polskim komentarzem
- kliknij tutaj!

Poleć artykuł

Aby dodawać komentarze, musisz być zalogowany.

Enrique ! , jak Ty pomijasz tak świetnego Albę , który w tej formie jest najlepszym lewym obrońcą na świecie to ja Cię pozdrawiam
« Powrót do wszystkich komentarzy