Real Madryt ma w tym sezonie problemy z dobrym rozpoczynaniem spotkań. Podopieczni Julena Lopeteguiego nie zdobyli do tej pory żadnego gola w pierwszym kwadransie gry, a do przerwy stracili osiem z dziewięciu bramek strzelonych im przez rywali w obecnych rozgrywkach LaLigi. W drugiej połowie Real zdobył dziewięć goli, ponad dwa razy więcej niż w pierwszej części gry (cztery). Ogółem bilans bramkowy Los Blancos w pierwszej połowie to 4:8, a po przerwie - 9:1. Barcelona powinna więc ruszyć na rywala od samego początku i nie grać z nadmierną cierpliwością. Bilans Katalończyków to 8:6 do przerwy i 15:5 w drugiej połowie.
Barcelona łącznie ma w tym sezonie na koncie 23 bramki, a więc o 10 więcej niż jej jutrzejsi rywale. Na tym samym etapie poprzednich rozgrywek Real strzelił 18 goli i to pomimo absencji Cristiano Ronaldo w pierwszych czterech kolejkach. Rok temu Barça również częściej trafiała do siatki niż obecnie (26 bramek), ale jej regres jest jednak mniej znaczący.
Jeżeli chodzi o szczegółowe statystyki bramek, Barcelona ma po jednym golu z rzutu wolnego i rzutu rożnego, a Realowi w ogóle nie udało się trafić w ten sposób do siatki. Podopieczni Lopeteguiego skutecznie wykonali trzy rzuty karne, a Blaugrana wykorzystała dwie jedenastki. Mimo braku choćby jednego gola zdobytego po rzucie rożnym piłkarze Realu strzelili już trzy bramki po uderzeniach głową, co może być sporym atutem tego zespołu w jutrzejszym meczu. Wszechstronność Katalończyków w wykańczaniu akcji objawia się przede wszystkim przy strzałach z dystansu. Barça po uderzeniach zza pola karnego zdobyła już cztery gole, a Real - jednego. El Clásico będzie w tym kontekście wyzwaniem dla podopiecznych Ernesto Valverde, ponieważ Los Blancos nie stracili jeszcze w ten sposób ani jednej bramki.
Nie ma wielkiej różnicy pomiędzy Barceloną i Realem w innych aspektach. Średnia wieku zawodników obu zespołów jest bardzo zbliżona, ponieważ w Barcelonie wynosi 27,97, a w Realu - 28. Trenerzy obu drużyn skorzystali z podobnej liczby piłkarzy: Ernesto Valverde z 19, a Julen Lopetegui z 20. Co ciekawe szkoleniowiec Los Blancos ani razu nie postawił na tę samą jedenastkę w dwóch kolejkach z rzędu.
Valverde dokonuje więcej zmian
Najbardziej interesująca statystyka odnosi się do rotacji w składzie. Lopetegui średnio dokonuje 2,22 zmiany między jednym meczem a drugim. Najwięcej korekt dokonał pomiędzy przegranymi spotkaniami z Alavés i Levante - pięć. Z kolei Valverde średnio przeprowadza 2,55 zmiany między pojedynkami Barcelony, a powtórzył jedenastkę tylko między drugą i trzecią kolejką, gdy Katalończycy mierzyli się odpowiednio z Realem Valladolid i Huescą. Najwięcej korekt, bo aż sześć, Txingurri dokonał przed starciem z Leganés. Zmiennicy rozegrali w Barcelonie 675 minut, a w Realu - 648 minut. Jedynymi piłkarzami obu zespołów, którzy cały czas przebywali na murawie w tym sezonie, są Marc-André ter Stegen, Gerard Piqué i Sergio Ramos.
W kontekście jutrzejszego meczu Barcelona ma również przewagę nad Realem w posiadaniu piłki. Ogółem w tej statystyce prowadzi 69,4% do 67,9%. W roli gospodarza ten wskaźnik u Blaugrany jest nieco niższy (67,5%), ale Los Blancos w roli gości wypadają jeszcze gorzej (63,9%). Co ciekawe Real ma u siebie wyższe posiadanie piłki (71,2%) niż Barcelona na Camp Nou.
Kolejnym powodem do optymizmu jest to, że Barcelona przegrywała u siebie zaledwie przez 68 minut, czyli 15,1% całego czasu gry. Z kolei Real na wyjazdach prowadził tylko przez 39 minut. Stanowi to 10,8% czasu wszystkich spotkań Los Blancos rozgrywanych na terenie rywali.
Komentarze (1)