Nie tylko Arturo Vidal może być niezadowolony z polityki kadrowej Ernesto Valverde. Mundo Deportivo podaje, że decyzja Txingurriego o zabraniu Malcoma do Walencji, a następnie odrzuceniu go z listy piłkarzy powołanych na mecz z Los Che wywołała zaskoczenie, a nawet zakłopotanie w Barcelonie, ponieważ najdroższy letni nabytek Blaugrany kompletnie nie ma okazji do pokazania swoich możliwości. Według źródeł dziennika w klubie jest to uważane za poważny problem.
W pierwszej wypowiedzi na temat transferu Malcoma Ernesto Valverde stwierdził, że Brazylijczyk „jest piłkarzem młodym, perspektywicznym i klub zdecydował się na niego postawić”. Zdaniem Mundo Deportivo trener Barcelony podkreślił słowo klub, ponieważ sam wolał sprowadzić Williana. Mimo to dał szansę 21-latkowi w presezonie, a skrzydłowy spisywał się obiecująco. W oficjalnych spotkaniach Valverde prawie w ogóle nie stawia jednak na Malcoma. Co prawda trzy starcia Brazylijczyk opuścił z powodu kontuzji, ale ostatnio nie łapał się nawet do kadry meczowej. Wychowanek Corinthians nie otrzymał w katalońskim klubie poważnej szansy, ponieważ na boisku pojawiał się tylko w końcówkach pojedynków z Realem Valladolid (6 minut) i Leganés (19 minut). Malcom przebywał więc na murawie łącznie przez 25 minut w 11 spotkaniach obecnego sezonu. Nie może zatem dziwić, że nie był w stanie pokazać zbyt wiele w tak krótkim czasie.
Tymczasem każdy nowy piłkarz w zespole potrzebuje zaufania i szans na grę. Malcom kompletnie nie może na to liczyć. Powołanie do reprezentacji Brazylii z pewnością wpływa na niego pozytywnie, ale kolejnych może już nie otrzymywać z powodu braku rytmu meczowego. Valverde nie jest zwolennikiem częstych rotacji, a Malcoma początkowo rozpatrywał jako zmiennika Dembélé. Problem w tym, że Francuz też ostatnio nie gra, ponieważ za niego występuje Coutinho. Tym samym rodak byłego piłkarza Girondins Bordeaux zamknął mu drogę do miejsca nie tylko w podstawowym składzie, ale również na ławce.
Według informacji Mundo Deportivo Valverde nie ma nic przeciwko Malcomowi i uważa go za profesjonalistę, ale zwyczajnie ufa już pewnej grupie zawodników, a nie jest łatwo się do niej dostać. Brazylijczyk jest obecnie jedną z ofiar rzadkich rotacji trenera Barcelony.
Komentarze (140)