Mimo utraty pięciu z ostatnich sześciu możliwych do zdobycia punktów Barcelona pozostaje liderem LaLigi dzięki porażce Realu z Sevillą. Teraz Królewscy zmierzą się z Atlético, które również aspiruje do zdobycia mistrzostwa Hiszpanii. Gra Barçy może jednak martwić, szczególnie że w najbliższych tygodniach Katalończycy zagrają z bardzo wymagającymi rywalami.
Ernesto Valverde szuka na razie tymczasowych rozwiązań. Publicznie przyznaje, że porażka z Leganés była częściowo wypadkiem przy pracy po utracie dwóch goli w minutę. Marca podaje jednak, że prywatnie trener rozważa zmianę planu stosowanego od początku sezonu polegającego na grze Dembélé i Coutinho razem na lewej stronie w ustawieniu 4-3-3.
Obecny system sprzyja Francuzowi, który wszystkie dotychczasowe mecze rozpoczął w pierwszym składzie i zdobył pięć bramek. Teoretycznie jest to też powrót do dawnego stylu Barcelony, choć większa liczba ofensywnych zawodników zwiększa odległość między liniami i zostawia wolne miejsce, a także naraża obrońców na niebezpieczne ataki rywali. To nie przypadek, że Barça straciła już siedem bramek w LaLidze, niemal tyle samo ile w całej pierwszej połowie poprzedniego sezonu. Drużyna rekompensuje to sobie dużą liczbą strzelonych goli, ale jest to nieco zwodnicza statystyka, ponieważ zwycięstwa z Valladolid 1:0 i Realem Sociedad 2:1 były minimalne. Na wyjeździe Blaugrana nie rozegrała jeszcze łatwego meczu.
To właśnie 4-4-2 dało Barcelonie w poprzednim sezonie możliwość pobicia rekordu spotkań bez porażki w lidze. Sergio Busquets może być zwolennikiem takiego rozwiązania. „Żeby zdobyć mistrzostwo, musimy być bardziej solidni i konsekwentni” – powiedział po starciu z Leganés. Najbliższe mecze z Athletikiem, Tottenhamem i Valencią pokażą, jaką decyzję podejmie Valverde.
Komentarze (37)