Ernesto Valverde: Porównywanie meczu z Leganés do starcia z Romą to bzdura

Julia Cicha

28 września 2018, 15:23

31 komentarzy

Przed jutrzejszym meczem z Athletikiem Ernesto Valverde opowiedział o sytuacji w linii obrony Barcelony, ostatnich gorszych wynikach drużyny oraz popełnianych przez nią błędach.

[Marc Brau, Barça TV] Co może być kluczem w jutrzejszym spotkaniu, biorąc pod uwagę indywidualny pressing Athleticu? Czy poradzenie sobie z nim może być jednym z najważniejszych aspektów tego starcia?

Tak. Biorąc pod uwagę charakter Athleticu, wiemy, że czeka nas intensywne, fizyczne spotkanie. Poradzenie sobie z początkowym pressingiem będzie niezwykle. Dzięki temu będziemy mogli grać w naszym stylu. Wiemy, że Athletic ma wielkie chęci i bez przerwy stara się sprawić, żebyśmy nie czuli się dobrze na boisku. Zdajemy sobie sprawę, że będzie ciężko.

[Ramon Salmurri, Catalunya Radio] Klub ogłosił, że Samuel Umtiti nie zagra z Athletikiem. Co mu dolega? Martwi cię jego stan zdrowia?

Umtiti odczuwa ból w lewym kolanie, w środę również nie może zagrać, a później zobaczymy. Mam nadzieję, że szybko wróci do gry. Myślimy, że niedługo znów będzie z nami, to tylko ból.

[Marta Ramon, RAC1] Powiedziałeś, że drużyna musi się przestawić, by tracić mniej bramek. Czy oznacza to powrót do systemu 4-4-2, rozważanie innych opcji w ataku?

Zobaczymy. W niektórych momentach możemy zmieniać taktykę, ale nie sądzę, by była to znaczna zmiana. W poprzednim sezonie dużo o tym mówiliśmy, w tym na razie nieco mniej. Nie sądzę, by było to tak ważne. Jutro chcemy poradzić sobie na boisku i zakładamy, że nasi rywale zagrają inaczej niż zespoły, z którymi mierzyliśmy się do tej pory. Niektóre drużyny bardzo się cofały, a Athletic będzie grał ofensywnie. Spróbujemy być lepsi i poradzić sobie z pressingiem.

[Adrià Albets, Cadena SER] Większość sędziów uważa, że piłkarze Barçy za dużo protestują, było to widać również na Butarque. Zgadzasz się z nimi? Rozmawiałeś o tym z zawodnikami?

Nie zauważyłem tego. Zaskoczyłeś mnie tym pytaniem, nie myślałem o tym. Nie wydaje mi się, by protestowali więcej niż zwykle. Zazwyczaj bardziej zwraca się uwagę na protesty rywali. Nie sądzę, by miało to znaczenie.

[Germán García, Radio Nacional] Przemyśleliście już na spokojnie, co stało się w meczu z Leganés?

Oczywiście, przemyśleliśmy, co, jak i dlaczego się wydarzyło. Po stracie bramek nie umieliśmy odpowiedzieć, nie atakowaliśmy tak dobrze, jak powinniśmy. Czasem w piłce nożnej nie da się wszystkiego wyjaśnić. Traci się gola, zaczyna ze środka boiska i od razu traci drugiego... Trzeba umieć na to odpowiedzieć, a z tym nie poradziliśmy sobie najlepiej. Tracimy za dużo bramek z rzędu, ale kiedy jeden zespół jest na fali, drugiemu idzie gorzej. Leganés cofnęło się na swoją połowę i było nam trudno dojść pod bramkę. Jasne jest, że aby dobrze bronić, trzeba dobrze atakować. I na odwrót.

[Helena Condis, Cadena COPE] Po autokrytyce Busquetsa, który nie szukał wymówek i powiedział, że zespół musi grać solidniej, wciąż uważasz, że ta porażka była wypadkiem?

To dziwne, by jakakolwiek drużyna traciła dwa gole w minutę. Z tego punktu widzenia jest to wypadek. O to mi chodziło. Nie mam jednak wątpliwości, że musimy się poprawić.

[Carles Escolán, Radio Marca] Biorąc pod uwagę, że w środę gracie z Tottenhamem, zaczynacie już potrzebować punktów?

[śmiech] Myślisz, że z tego powodu potrzebujemy punktów? A kto ich nie potrzebuje? Athletic, Girona czy Espanyol również potrzebują punktów. My nawet bardziej, bo każda porażka to małe trzęsienie ziemi. Nie ma znaczenia, czy później gramy z Tottenhamem, czy z kimś innym.

[Alfredo Martínez, Onda Cero] Mówi się o braku zaangażowania niektórych piłkarzy. Boisz się, że jeśli jutro dojdzie do wielu zmian, kibice będą obwiniać zawodników, którzy grali na Butarque, a nie wystąpią jutro?

Każdy może myśleć, co chce. Nie mieszam się do tego. Nie martwi mnie to. Chcę jutro wygrać i spróbuję ustalić jak najlepszy skład. Zaangażowanie mojej drużyny zawsze jest bardzo dobre. Oczywiście każdy popełnia błędy – piłkarze, ja, wszyscy.

[BeIN Sports] Czy ten tydzień będzie dla was kluczowy? Czekają was egzaminy z Athletikiem, Tottenhamem i Valencią.

Tak, było tak już wcześniej, a po stracie punktów ten tydzień jest jeszcze ważniejszy. Mogliśmy wypracować przewagę nad rywalami, ale nie udało nam się to i teraz jesteśmy w trudniejszej sytuacji, a przed nami mecze z trudnymi przeciwnikami.

[Jordi Grau, TV3] Samuel Umtiti nie wystąpi w najbliższych meczach, w związku z czym Clement Lenglet otrzyma więcej szans na grę. Jak oceniasz jego postawę, pomijając czerwoną kartkę z Gironą?

Bardzo dobrze. Jest profesjonalistą, zawsze jest przygotowany. To samo mogę powiedzieć o Thomasie [Vermaelenie – przyp. red.], ta dwójka może nawet zagrać razem.

[Jordi Quixano, El País] Martwi cię gra oraz wyniki czy to według ciebie przypadek?

Kiedy się nie wygrywa, zawsze myśli się, że czegoś zabrakło i trzeba się poprawić. Z Leganés zaczęliśmy bardzo dobrze, w trakcie pierwszej połowy nie byłem zmartwiony. Po stracie dwóch goli w minutę już tak, bo był moment, w którym nie kreowaliśmy tylu okazji, ile powinniśmy. To kwestia małych rzeczy, które trzeba szlifować, by móc grać lepiej. Zawsze tak jest. Gdybym obejrzał spotkanie z Gironą tylko do momentu czerwonej kartki, również zobaczyłbym, że graliśmy dobrze, mieliśmy wiele okazji, a rywale nie. Później w krótkim czasie straciliśmy dwa gole. Bardziej niż gra martwi mnie reakcja na cios w postaci dwóch bramek.

[Ricardo Rosety, BeIN Sports] Stwierdziłeś, że każda porażka jest jak trzęsienie ziemi. Josep Vives powiedział wczoraj, że klub jest zadowolony z twojej pracy. Czujesz wsparcie po takim tygodniu jak ten?

Tak, oczywiście. Czuję się dobrze.

[Joan Poquí, Mundo Deportivo] Uważasz, że Barcelona jest bliżej 4:0 z PSV czy 1:2 z Leganés?

Chodzi ci o grę? Powtórzę, że w pierwszej połowie spotkania z Leganés graliśmy bardzo dobrze. Z kolei po meczu z PSV przyszło mi na myśl, że trzeba poprawić kilka aspektów gry. Tak jest po zwycięstwach i po porażkach. Nie sądzę, by z tygodnia na tydzień tyle się zmieniło.

[Alex Maria Franquet, El Correo] Co sądzisz o obsadzie bramki Athleticu i postawieniu na Unaiego?

Wszystko było niespodziewane, odszedł Kepa, a Unai był poza klubem, w Elche. Potem wrócił i został pierwszym bramkarzem. To golkiper na lata, choć brakuje mu doświadczenia, które nabędzie z czasem. Biorąc pod uwagę, ile gra, uważam, że spisuje się świetnie.

[L’Esportiu] Co sądzisz o nowym herbie? Podoba ci się?

[śmiech] Tak, podoba mi się. Nie ma wielu zmian. Gusta są różne, ale dla mnie herb dalej jest jak najbardziej rozpoznawalny.

[Diario Ara] Athletic zremisował z Realem, ale zrobił to na San Mamés. Analizujecie to spotkanie?

Tak, oczywiście. Athletic grał u siebie, ale np. w meczu z Betisem pokazał tę samą intensywność na wyjeździe. Znamy Berizzo i wiemy, że zagra podobnie niezależnie od stadionu. Nie podda się. Spotkanie będzie otwarte.

[Xavi Hernández, Diario Marca] Kiedy mówisz, że Lenglet i Vermaelen mogą grać razem, masz na myśli, że Piqué może dostać trochę odpoczynku po wielu meczach w pierwszym składzie?

Każdy może myśleć, co chce, ale istnieje taka opcja. Mamy obecnie trzech środkowych obrońców, a Gerard gra regularnie. Za każdym razem, gdy odpoczywa, musi zastąpić go lewonożny zawodnik. Zobaczymy.

[Jordi Gil, Sport] Czy waszym problemem są pojedyncze błędy takie jak ten Piqué?

Kiedy jakiś piłkarz popełni oczywisty błąd, w meczu z Leganés był to pech przy wybiciu piłki, wszyscy skupiają się na nim. Bardziej martwi mnie to, jak padł pierwszy gol, nie drugi. Błędy zawsze będą obecne. Są inne rzeczy, nad którymi trzeba pracować. Wiemy, jak jest. Skoro krytykują nas, gdy wygrywamy, jak mają tego nie robić, gdy przegrywamy?

[Enzo Olivera, VTV Uruguay] Co sądzisz o Berizzo i jego pracy w Athleticu?

To trener, który nikogo nie oszukuje, jest bezpośredni i chce zdominować wydarzenia na boisku oraz nie dopuścić przeciwnika do gry. Robił to z Celtą, Sevillą i teraz z Athletikiem. Jego drużyny mają osobowość i zawsze chcą piłkę.

[Marc Fuster, Atresmedia] Niektórzy porównują porażkę z Leganés do tej z Romą z powodu braku reakcji zawodników. Co im powiesz? Powinni się martwić?

Nic nie powiem. Każdy może myśleć, co chce. W teorii rozmawiam z mediami specjalizującymi się w piłce nożnej... Trzeba się trochę ograniczyć. Porównanie do Romy to bzdura.

[David Bernabéu, Deportes Cuatro] Do tej pory zawsze, gdy Piqué nie grał najlepiej, skupiano się na kwestiach niezwiązanych z piłką nożną. Jak on się czuje?

Jest bardzo skupiony na piłce.

REKLAMA

Poleć artykuł

Komentarze (31)

Aby dodawać komentarze, musisz być zalogowany.
Uwaga: Ze względu na ochronę prywatności, komentarze nie ładują się automatycznie. Kliknij przycisk poniżej, aby je wyświetlić.
Załaduj komentarze