W wywiadzie dla oficjalnej strony klubu sprowadzony z Bordeaux skrzydłowy opowiedział o swojej drodze do zostania profesjonalnym piłkarzem, jak w dzieciństwie pomagała mu rodzina, dlaczego dołączył do Bordeaux, co znaczy dla niego gra w Barcelonie, a także wyjaśnił znaczenie swoich celebracji.
Dzieciństwo w Brazylii
"Urodziłem się w São Paulo i mieszkałem w dzielnicy Vila Formosa po wschodniej stronie miasta. Kiedy byłem dzieckiem, grałem w piłkę na ulicy. O trzeciej rano piłem kawę, żeby się rozbudzić, i szedłem na ulicę grać w piłkę z kolegami. Wracałem do domu późno w nocy. Kiedy miałem dziesięć lat, zacząłem grać dla Corinthians. Sporo się zmieniło, ponieważ trenowaliśmy trzy razy w tygodniu. Zacząłem wówczas tracić kontakt z przyjaciółmi i dzieciństwo minęło mi bardzo szybko".
"W wieku 16 lat byłem już profesjonalnym zawodnikiem. Straciłem wtedy końcowy okres mojego dzieciństwa i nie mogłem się nim wystarczająco nacieszyć. Gdy teraz mam wolny dzień, staram się go wykorzystać tak, jakbym był dzieckiem, razem z przyjaciółmi, z którymi dorastałem. Wiem, że być może nie poświęcam im tyle czasu, ile trzeba, lecz nie jestem w stanie tego zrobić. Kiedy tylko mogę, staram się wrócić do mojego dzieciństwa".
Rodzina
"Każdy, kto mnie zna, wie, że rodzina jest dla mnie najważniejsza. To, co dzisiaj robię, jest dla niej, ponieważ wiele jej zawdzięczam. Jednak mimo że robię wszystko, co w mojej mocy, nie jest to nawet jedna trzecia tego, na co zasługuje. Próbuję pomagać jej tak, jak oni pomagali mi. Rodzina dała mi jedzenie, żebym mógł dorosnąć, i dlatego chcę, żeby było jej jak najlepiej".
"Jedną z najważniejszych dla mnie osób była moja babcia, bo zawsze dodawała mi siły. Nie chodzi tylko o to, że bardzo dużo dla mnie zrobiła. Nie wiem, czy ludzie o tym wiedzą, ale moja babcia sprzedawała swoje akcesoria kuchenne, żebyśmy mieli pieniądze na moje treningi. Wszystkich moich znajomych było stać i kiedy powiedziałem o tym w domu, babcia sprzedała swoje patelnie, żebym ja również mógł trenować. To mała rzecz, ale bezcenna. Niewielu ludzi robi coś takiego dla innych. Dlatego jest dla mnie jak druga matka i jestem jej nieskończenie wdzięczny".
Początki w Corinthians
"Było stu zawodników w moim wieku, mieliśmy między dziesięć a jedenaście lat. Jedynie trzech przeszło testy. Udało mi się i byłem bardzo szczęśliwy. Ze stu graczy tylko trzech przechodzi dalej i każdy ma dziesięć minut, na pokazanie swoich umiejętności. To Bóg sprawił, że tak się wszystko potoczyło, ponieważ jeden drybling więcej czy mniej mógł sprawić różnicę. Miałem szczęście, że grałem w zespole, który dobrze grał piłką. Testy poszły mi całkiem nieźle i trener Edson mnie zaakceptował, za co jestem mu wdzięczny".
"Bardzo się cieszyłem z treningów w Corinthians i kiedy miałem 16 lat, podpisałem profesjonalny kontrakt. Dzięki Bogu w klubie był wówczas także Gil Zagueiro, który dzisiaj gra w Chinach, ponieważ bardzo mi pomógł. Przyjął mnie do drużyny w sposób, którego nigdy nie zapomnę. To on nauczył mnie, że zawsze trzeba być gotowym na wszystko, i zawsze wpajał mi, żebym trenował więcej. Ponadto zacząłem więcej grać piłką i więcej asystować. Jestem wdzięczny również Manu Menezesowi, który uznał, że jestem już gotowy, żeby stać się profesjonalistą".
"Ważna dla mnie była również gra w futsal, bo dzięki niej nauczyłem się dobrze podawać, poprawiłem strzały oraz nabrałem techniki".
Gra w Bordeaux
"Kiedy zdecydowałem się podpisać kontrakt z Bordeaux, wiedziałem, że będzie to duży krok w mojej karierze, moje drzwi na Europę. Miałem także inne oferty, lecz podjąłem taką decyzję, bo chciałem zacząć w Europie od zera i wiedziałem, że inne kluby obserwują tę ligę. W trakcie dwóch sezonów, które tam spędziłem, zdołałem wejść na najwyższy poziom w piłkarskim świecie, którym jest podpisanie kontraktu z Barceloną. Z najlepszą drużyną na świecie".
"Moja rodzina twierdziła, że Bordeaux to bardzo spokojne miasto, podobało jej się. To drugie najczęściej odwiedzane miasto we Francji. Nigdy nie zapomnę mojego pobytu tam, ponieważ to pierwsze europejskie miasto, w jakim żyłem. Wyniosłem stamtąd wiele doświadczenia. Bordeaux jest dużo bezpieczniejsze niż São Paulo, gdzie zawsze trzeba być ostrożnym, ponieważ jest tam wiele niebezpiecznych osób, a nocą nie można chodzić po ulicach, bo może zdarzyć się wszystko. Kiedy przeprowadziłem się do Francji, mogłem wyjść z domu o 22 i pójść do restauracji, a później spokojnym spacerem wrócić do domu. Nieważne, która była godzina, zawsze można było zatrzymać się spokojnie na światłach i nie było ryzyka, że ktoś nas napadnie. Europa jest inna, to kompletnie inny świat. Mam nadzieję, że zostanę tu więcej niż dziesięć lat".
Transfer do Barcelony
"Dla mnie Barça to coś więcej niż klub. Wszyscy zawodnicy w klubie są świetni. Zawsze było tu wielu piłkarzy z Francji i z Brazylii, klub ma bogatą historię, wygrał wiele trofeów. To najlepszy klub na świecie i możliwość gry w tych barwach jest dla mnie bardzo ważna. Czuję się zaszczycony, że jestem w Barcelonie i podpisałem z klubem kontrakt, ale nie chcę, by na tym się skończyło. Chcę wygrywać trofea, chcę zostać doceniony jak inni Brazylijczycy, którzy odnieśli tu sukces".
"Wszyscy piłkarze śnią o grze dla Barçy. Od dziecka marzyłem, żeby tu trafić, i nigdy sobie nie wyobrażałem, że może to nastąpić już teraz, ale ostatecznie mi się udało. Zawsze w grach wideo jak FIFA wybierałem Barcelonę, bo identyfikowałem się z tym klubem. Podobał mi się styl gry Blaugrany i chciałem być częścią tiki-taki. Jestem bardzo szczęśliwy, że udało mi się spełnić to marzenie. Teraz muszę pracować każdego dnia tak, jak inni Brazylijczycy, którzy grali dla Barçy, aby wygrać wiele trofeów i napisać swoją historię".
Gra z Messim
"Granie u boku Messiego to największy zaszczyt w moim życiu. Moim zdaniem to najlepszy piłkarz na świecie. Widzę jego szybkość, jakość czy strzały z rzutów wolnych. To gracz kompletny. Mam nadzieję, że będę mógł pójść jego śladami oraz że mogę liczyć na jego rady, które pomogą mi wejść na najwyższy poziom".
Celebracja bramek
"Kiedy podnoszę dłonie w górę, to dziękuję Bogu za wszystko, co się dzieje w moim życiu. Gdy uderzam się w klatkę piersiową, to dedykuję bramkę rodzinie. Natomiast literka „L”, którą pokazuję palcami, jest dla mojej ukochanej, która zawsze jest przy mnie".
Komentarze (33)