Lenglet: Mam nadzieję, że kibice zapamiętają mnie jako dobrego człowieka i zawodnika

Ela Rudnicka

5 sierpnia 2018, 12:35

Mundo Deportivo

12 komentarzy
  • Clement Lenglet udzielił wywiadu Mundo Deportivo
  • Francuz opowiedział o pierwszych dniach w zespole, treningach, kontakcie z kolegami i o nadziejach związanych z grą w barwach Dumy Katalonii
  • Zawodnik zapewnił, że da z siebie wszystko na boisku oraz że będzie sie starał, żeby kibice zapamiętali go jako dobrego człowieka

Jak czujesz się podczas pierwszych dni jako zawodnik Barcelony?

Bardzo dobrze. Powoli przyzwyczajam się do kolegów oraz do sposobu pracy trenera. Po raz pierwszy jestem w USA i bardzo podobają mi się tutejsze miasta, jestem również zadowolony z meczów, zaprezentowaliśmy dobry poziom gry.

Kto wytłumaczył ci, jaka jest Barcelona od środka?

W pierwszych dniach Lucas Digne, jeszcze przed odejściem do Evertonu, on również jest Francuzem, przez co było mu łatwiej. Poza tym Rafinha, Sergi Roberto, Alcácer, Munir, Jasper… i Malcom, chociaż on też jest w klubie nowy. To wszystko bardzo ułatwiło mi pierwsze chwile w Barcelonie.

Barça od środka jest również taka groźna, jak wydaje się z zewnątrz?

Nie, ludzie są tacy sami jak w Nancy, wszyscy bardzo dobrzy i mili. Łatwo się z nimi dogadać. Na boisku to już co innego, w Barcelonie jest zdecydowanie więcej szybkości i, bez obrazy dla kolegów z poprzednich klubów, niesamowita jakość, co pomaga mi w rozwoju.

Czekasz już na poniedziałek lub wtorek, żeby rozpocząć treningi z Messim, Suárezem, Piqué i pozostałymi zawodnikami?

Oczywiście. Jednym z powodów, dla których przeszedłem do Barcelony, była możliwość gry z nimi, szansa nauczenia się czegoś od nich. To legendy piłki nożnej i z pewnością dzięki nim szybko się rozwinę.

Przed transferem do Barcelony jasno powiedziałeś, że twoim priorytetem była gra, a mimo wszystko zdecydowałeś, że będziesz rywalizował o miejsce w pierwszym składzie z Piqué i Umtitim. Lubisz wyzwania?

Tak, ponieważ myślę, że w klubie takim jak Barcelona jest tyle meczów do rozegrania, że nikt nie może cały czas grać w meczowej jedenastce. Jeśli za bardzo się odpręży, również może stracić miejsce w pierwszym składzie. Dlatego właśnie tu jestem – żeby wywołać rywalizację między zawodnikami oraz żeby rozgrywać minuty. Chcę grać, jak wszyscy zawodnicy, chociaż zdaję sobie sprawę, że na mojej pozycji jest kilku bardzo dobrych piłkarzy; będę się od nich uczył na boisku i poza nim.

A co jeśli będziesz musiał czekać na szansę? Umiesz to robić czy raczej szybko się niecierpliwisz?

I to, i to. W piłce nożnej trzeba być cierpliwym, nie wszystko wychodzi nam tak, jakbyśmy chcieli już pierwszego dnia. Jednak chciałbym również grać, cieszyć się obecnością w klubie na boisku. Przeszedłem tutaj, żeby grać. Obie te rzeczy są ważne, ale trzeba uszanować innych zawodników i pracować, doprowadzać do rywalizacji.

Jesteś bardzo młody, ale widać, że masz poukładane w głowie…

Zawsze staram się szanować kolegów i ciężko pracować, żeby rozegrać jak najwięcej minut i pomóc drużynie na boisku.

O co prosi cię Ernesto Valverde podczas pierwszych dni treningów?

Prosi mnie, żebym grał jak najgłębiej, żebym pomógł jak najszybciej odzyskać piłkę w pressingu, o szybką grę z piłką, o to, żebym jak najszybciej się przemieszczał oraz dużo myślał. W Barcelonie trzeba dużo myśleć, to ważne, trzeba wiedzieć, gdzie skierować piłkę oraz czy podanie ma być krótkie czy długie; nad tym wszystkim trzeba pracować.

Do tej pory rozegrałeś zaledwie trzy spotkania, ale wydaje się, że szybko chłoniesz to, o co prosi trener, bo dobrze prezentowałeś się na boisku.

Naprawdę? (śmiech) Staram się dać z siebie wszystko na boisku, żeby pomóc kolegom i przyzwyczaić się do gry Barcelony, tak innej od tego, co prezentują pozostałe kluby. W tym celu oglądam również wiele nagrań zawodników na Youtube; patrzę na to, jak się poruszają, kiedy dostają szybką piłkę.

Któregoś zawodnika podpatrujesz szczególnie?

Piqué, patrzę na jego grę obecnie, ale też z czasów Guardioli, analizuję jego styl, w ten sposób się uczę. Wcześniej, kiedy byłem we Francji, oglądałem go w telewizji, ale teraz, kiedy tu jestem, to już zupełnie co innego.

Z pewnością inaczej ogląda się go z zewnątrz, a inaczej gra się z nim w jednej drużynie.

Tak, to zupełnie co innego, trzeba to zrozumieć, żeby móc dobrze grać. Niektórzy wpadają w panikę, pytają sami siebie: „będę gotowy grać, tak jak mnie poproszą?”. Ja na razie jestem spokojny, ale muszę się przygotować, bo przed nami ważne mecze, a w tym klubie trzeba być gotowym na zwycięstwa.  

Powiedz coś o Ernesto Valverde. Jaki jest?

To wspaniała osoba, rozmawiałem z nim, pytałem, co robić, jak bronić i podawać piłkę. Na treningach stara się jednak narzucać rytm i chce, żebyśmy cieszyli się grą, bo piłka to po prostu gra i trzeba się nią cieszyć. Myślę, że wykonuje bardzo dobrą pracę w tym zakresie.

Byłeś przyzwyczajony, że treningi rozpoczynały się od gry w dziadka?

W Sevilli też graliśmy, ale rzadziej, czasami w tygodniu. Tutaj zawsze to robimy przed treningiem i bardzo to lubię; gra pozwala na poprawę wielu elementów gry, ale bez skupiania się na tym. Na początku zawsze byłem w środku, ale powoli się uczę i rzadziej się to zdarza (śmiech).

Kto jest twoim wzorem, jeśli chodzi o grę w defensywie?

Kiedy byłem młodszy, lubiłem Maldiniego, Nestę, Puyola, Thurama, zawodników z klasą na boisku i z osobowością. Obecnie moje wzory to na pewno Piqué, Varane, Umtiti, Ramos… zawodnicy, którzy mają wspaniałą jakość gry i wygrali wszystko, co tylko można było.

Dopiero dołączyłeś do Barcelony, przed tobą pięć lat w klubie. Jak chcesz, żeby wspominali cię kibice?

Przede wszystkim chciałbym, żeby myśleli o mnie jako o dobrym człowieku, ponieważ to dla mnie najważniejsze, oprócz piłki. Poza tym mam nadzieję, że będą mnie wspominać jako dobrego zawodnika Barcelony; żeby tak się stało, będę jednak musiał ciężko pracować przez te wszystkie lata. Tak, liczę na to, że to właśnie te dwie rzeczy kibice zapamiętają.

Jakie są twoje oczekiwania związane z pierwszym sezonem w klubie?

Wygrać jak najwięcej spotkań i tytułów. Jeśli uda się wygrać wszystko, będę najszczęśliwszym i najbardziej dumnym człowiekiem na świecie, ale to wymaga wiele pracy.

Bardzo cierpiałeś w finale Pucharu Króla przeciwko Barcelonie? 

Tak, to żadna tajemnica, było bardzo ciężko. To trudne wspomnienie, ale myślę, że na pewno pomoże mi w przyszłości. W tamtym finale nie graliśmy na 100%, a Barçy się to udało. Drużyna, która liczy na zwycięstwo z Dumą Katalonii, musi dać z siebie wszystko.

Rozegrasz swój pierwszy oficjalny mecz w barwach Barcelony przeciwko Sevilli, 12 sierpnia w Tangerze. Na co liczysz?

Na zwycięstwo. Gram przeciwko byłym kolegom z klubu, przyjaciołom, ale jeśli gram to po to, żeby wygrać i zdobyć puchar. Nic poza tym się nie liczy.

REKLAMA

Poleć artykuł

Komentarze (12)

Aby dodawać komentarze, musisz być zalogowany.
Uwaga: Ze względu na ochronę prywatności, komentarze nie ładują się automatycznie. Kliknij przycisk poniżej, aby je wyświetlić.
Załaduj komentarze