Jak czujesz się podczas pierwszych dni jako zawodnik Barcelony?
Bardzo dobrze. Powoli przyzwyczajam się do kolegów oraz do sposobu pracy trenera. Po raz pierwszy jestem w USA i bardzo podobają mi się tutejsze miasta, jestem również zadowolony z meczów, zaprezentowaliśmy dobry poziom gry.
Kto wytłumaczył ci, jaka jest Barcelona od środka?
W pierwszych dniach Lucas Digne, jeszcze przed odejściem do Evertonu, on również jest Francuzem, przez co było mu łatwiej. Poza tym Rafinha, Sergi Roberto, Alcácer, Munir, Jasper… i Malcom, chociaż on też jest w klubie nowy. To wszystko bardzo ułatwiło mi pierwsze chwile w Barcelonie.
Barça od środka jest również taka groźna, jak wydaje się z zewnątrz?
Nie, ludzie są tacy sami jak w Nancy, wszyscy bardzo dobrzy i mili. Łatwo się z nimi dogadać. Na boisku to już co innego, w Barcelonie jest zdecydowanie więcej szybkości i, bez obrazy dla kolegów z poprzednich klubów, niesamowita jakość, co pomaga mi w rozwoju.
Czekasz już na poniedziałek lub wtorek, żeby rozpocząć treningi z Messim, Suárezem, Piqué i pozostałymi zawodnikami?
Oczywiście. Jednym z powodów, dla których przeszedłem do Barcelony, była możliwość gry z nimi, szansa nauczenia się czegoś od nich. To legendy piłki nożnej i z pewnością dzięki nim szybko się rozwinę.
Przed transferem do Barcelony jasno powiedziałeś, że twoim priorytetem była gra, a mimo wszystko zdecydowałeś, że będziesz rywalizował o miejsce w pierwszym składzie z Piqué i Umtitim. Lubisz wyzwania?
Tak, ponieważ myślę, że w klubie takim jak Barcelona jest tyle meczów do rozegrania, że nikt nie może cały czas grać w meczowej jedenastce. Jeśli za bardzo się odpręży, również może stracić miejsce w pierwszym składzie. Dlatego właśnie tu jestem – żeby wywołać rywalizację między zawodnikami oraz żeby rozgrywać minuty. Chcę grać, jak wszyscy zawodnicy, chociaż zdaję sobie sprawę, że na mojej pozycji jest kilku bardzo dobrych piłkarzy; będę się od nich uczył na boisku i poza nim.
A co jeśli będziesz musiał czekać na szansę? Umiesz to robić czy raczej szybko się niecierpliwisz?
I to, i to. W piłce nożnej trzeba być cierpliwym, nie wszystko wychodzi nam tak, jakbyśmy chcieli już pierwszego dnia. Jednak chciałbym również grać, cieszyć się obecnością w klubie na boisku. Przeszedłem tutaj, żeby grać. Obie te rzeczy są ważne, ale trzeba uszanować innych zawodników i pracować, doprowadzać do rywalizacji.
Jesteś bardzo młody, ale widać, że masz poukładane w głowie…
Zawsze staram się szanować kolegów i ciężko pracować, żeby rozegrać jak najwięcej minut i pomóc drużynie na boisku.
O co prosi cię Ernesto Valverde podczas pierwszych dni treningów?
Prosi mnie, żebym grał jak najgłębiej, żebym pomógł jak najszybciej odzyskać piłkę w pressingu, o szybką grę z piłką, o to, żebym jak najszybciej się przemieszczał oraz dużo myślał. W Barcelonie trzeba dużo myśleć, to ważne, trzeba wiedzieć, gdzie skierować piłkę oraz czy podanie ma być krótkie czy długie; nad tym wszystkim trzeba pracować.
Do tej pory rozegrałeś zaledwie trzy spotkania, ale wydaje się, że szybko chłoniesz to, o co prosi trener, bo dobrze prezentowałeś się na boisku.
Naprawdę? (śmiech) Staram się dać z siebie wszystko na boisku, żeby pomóc kolegom i przyzwyczaić się do gry Barcelony, tak innej od tego, co prezentują pozostałe kluby. W tym celu oglądam również wiele nagrań zawodników na Youtube; patrzę na to, jak się poruszają, kiedy dostają szybką piłkę.
Któregoś zawodnika podpatrujesz szczególnie?
Piqué, patrzę na jego grę obecnie, ale też z czasów Guardioli, analizuję jego styl, w ten sposób się uczę. Wcześniej, kiedy byłem we Francji, oglądałem go w telewizji, ale teraz, kiedy tu jestem, to już zupełnie co innego.
Z pewnością inaczej ogląda się go z zewnątrz, a inaczej gra się z nim w jednej drużynie.
Tak, to zupełnie co innego, trzeba to zrozumieć, żeby móc dobrze grać. Niektórzy wpadają w panikę, pytają sami siebie: „będę gotowy grać, tak jak mnie poproszą?”. Ja na razie jestem spokojny, ale muszę się przygotować, bo przed nami ważne mecze, a w tym klubie trzeba być gotowym na zwycięstwa.
Powiedz coś o Ernesto Valverde. Jaki jest?
To wspaniała osoba, rozmawiałem z nim, pytałem, co robić, jak bronić i podawać piłkę. Na treningach stara się jednak narzucać rytm i chce, żebyśmy cieszyli się grą, bo piłka to po prostu gra i trzeba się nią cieszyć. Myślę, że wykonuje bardzo dobrą pracę w tym zakresie.
Byłeś przyzwyczajony, że treningi rozpoczynały się od gry w dziadka?
W Sevilli też graliśmy, ale rzadziej, czasami w tygodniu. Tutaj zawsze to robimy przed treningiem i bardzo to lubię; gra pozwala na poprawę wielu elementów gry, ale bez skupiania się na tym. Na początku zawsze byłem w środku, ale powoli się uczę i rzadziej się to zdarza (śmiech).
Kto jest twoim wzorem, jeśli chodzi o grę w defensywie?
Kiedy byłem młodszy, lubiłem Maldiniego, Nestę, Puyola, Thurama, zawodników z klasą na boisku i z osobowością. Obecnie moje wzory to na pewno Piqué, Varane, Umtiti, Ramos… zawodnicy, którzy mają wspaniałą jakość gry i wygrali wszystko, co tylko można było.
Dopiero dołączyłeś do Barcelony, przed tobą pięć lat w klubie. Jak chcesz, żeby wspominali cię kibice?
Przede wszystkim chciałbym, żeby myśleli o mnie jako o dobrym człowieku, ponieważ to dla mnie najważniejsze, oprócz piłki. Poza tym mam nadzieję, że będą mnie wspominać jako dobrego zawodnika Barcelony; żeby tak się stało, będę jednak musiał ciężko pracować przez te wszystkie lata. Tak, liczę na to, że to właśnie te dwie rzeczy kibice zapamiętają.
Jakie są twoje oczekiwania związane z pierwszym sezonem w klubie?
Wygrać jak najwięcej spotkań i tytułów. Jeśli uda się wygrać wszystko, będę najszczęśliwszym i najbardziej dumnym człowiekiem na świecie, ale to wymaga wiele pracy.
Bardzo cierpiałeś w finale Pucharu Króla przeciwko Barcelonie?
Tak, to żadna tajemnica, było bardzo ciężko. To trudne wspomnienie, ale myślę, że na pewno pomoże mi w przyszłości. W tamtym finale nie graliśmy na 100%, a Barçy się to udało. Drużyna, która liczy na zwycięstwo z Dumą Katalonii, musi dać z siebie wszystko.
Rozegrasz swój pierwszy oficjalny mecz w barwach Barcelony przeciwko Sevilli, 12 sierpnia w Tangerze. Na co liczysz?
Na zwycięstwo. Gram przeciwko byłym kolegom z klubu, przyjaciołom, ale jeśli gram to po to, żeby wygrać i zdobyć puchar. Nic poza tym się nie liczy.
Komentarze (12)