Barcelona nie może sprawić, by zawodnicy ze szkółki przebijali się do pierwszego zespołu. Na początku tego tysiąclecia piłkarze wykształceni w La Masíi stanowili trzon najlepszej Barçy w historii, wystarczy bowiem wspomnieć o Messim, Xavim, Puyolu, Inieście czy Piqué. Niemożliwym jest, by w tak krótkim czasie pojawiła się kolejna równie utalentowana grupa, lecz od tamtej pory nastąpił wyraźny spadek w liczbie wychowanków wchodzących do pierwszej drużyny.
Wielu miało możliwość debiutu, ale wyłącznie Sergi Roberto zdołał rzeczywiście wywalczyć sobie miejsce w kadrze. Sprawiło to, że Barcelona zaczęła być krytykowana za zaniedbanie kwestii kształtowania młodych zawodników, którzy będą stanowić o przyszłości klubu.
Zarząd Blaugrany jako usprawiedliwienie tego, że La Masía nie produkuje tylu talentów co w przeszłości, wymienia sankcje FIFA, spadek drugiej drużyny, inne kluby oferujące nastolatkom wysokie pensje czy po prostu niewielką ilość miejsca w pierwszym zespole ze względu na obecność jakościowych piłkarzy. Zdaniem wielu są to dyskusyjne argumenty.
Mimo że w pierwszej drużynie nie pojawiają się nowi wychowankowie, coroczne duże inwestycje w sekcję młodzieżową i tak są opłacalne. W ciągu ostatnich dziesięciu lat Barcelona zarobiła na sprzedaży zawodników z La Masii 127 milionów euro. Ostatnim sprzedanym piłkarzem był Gerard Deulofeu, który kilka tygodni temu oficjalnie dołączył do angielskiego Watfordu za 13 milionów.
W poprzednich latach doszło do innych dużych transferów, z których w dwa największe zaangażowana była Chelsea. Rekord należy do Cesca Fábregasa, który został sprzedany do londyńskiego klubu za kwotę 33 milionów euro. Ledwie rok później ta sama drużyna zapłaciła 27 milionów za Pedro Rodrígueza. Innym przykładem jest Thiago Alcántara, który odszedł do Bayernu za 25 milionów. Teraz Blaugrana jest zainteresowana sprowadzeniem pomocnika z powrotem, lecz niemiecki klub żąda za niego 70 milionów.
Na przestrzeni ostatnich dziesięciu lat przychód ze sprzedaży piłkarzy La Masii jest porównywalny do tego z transferów graczy niebędących wychowankami. Pomijając Neymara, Barcelona sprzedawała chociażby Alexisa Sáncheza, Ibrahimovicia czy Czyhrynskiego, lecz w przypadku Szweda i Ukraińca klub więcej zainwestował w ich sprowadzenie, niż zarobił na ich odejściu.
Latem klub musi zarobić na transferach, aby móc pokryć koszty sprowadzenia nowych graczy. Jednym z powodów nieprzedłużenia kontraktu z Robertem Fernándezem były niewielkie zyski ze sprzedaży zawodników rok temu, lecz teraz również nie będzie łatwo. Wartość piłkarzy Barçy spadła, choć problem ten nie jest zauważalny w La Masii.
Fot. Aleksandr Osipov / CC BY-SA 2.0
Komentarze (15)