Andrés Iniesta udzielił wywiadu dla telewizji Cuatro, w którym opowiedział o swojej karierze w Barcelonie i decyzji o jej opuszczeniu.
Mogłeś odejść do Realu Madryt?: Był taki moment, że Real kręcił się wokół mojego otoczenia. Nigdy nie prowadziłem jednak żadnych negocjacji, zwłaszcza że chciałem zostać w Barcelonie. Real zawsze przyciąga uwagę, ale od chwili, gdy trafiłem do La Masíi, wiedziałem, że chcę odnosić sukcesy w Blaugranie. Początki nie były łatwe, mówiło się o wypożyczeniu, ale zawsze wolałem grać dziesięć minut tutaj niż więcej w innej drużynie.
Kryzys: Ciężko walczyłem, aby móc wystąpić w finale Ligi Mistrzów w Rzymie. Chciałem zagrać bez względu na wszystko, wybiegłem na boisko z kontuzją i zapłaciłem za to wysoką cenę. Dodatkowo po śmierci Daniego Jarque wpadłem do dołu bez wyjścia, czułem się pusty w środku. Trudno jest to zrozumieć, kiedy ma się wszystko, ale przeżywałem trudne chwile. Powiedziałem moim rodzicom, że potrzebuję pomocy, że nie mogę już dłużej. Pomogli mi specjaliści i ludzie, którzy mnie kochają. Wyszedłem z tego wzmocniony. Moi dwaj psychiatrzy i mój psycholog byli obecni podczas mojego pożegnania. Wiele im zawdzięczam.
Drużyna dzieciństwa: Moim pierwszym zespołem było Albacete. Kiedy Barcelona strzeliła temu zespołowi siedem goli, miałem napady złości. Pomyślałem, że Barça nie może robić takich rzeczy mojej drużynie. Jednak w chwili, gdy trafiłem do La Masíi, oddałem duszę Barcelonie.
Przyszłość w roli trenera: Wcześniej nie myślałem o zostaniu trenerem, ale teraz jest to jedna z rzeczy, które pojawiają się w mojej głowie. Chcę przekazać dalej swoją wiedzę i zwrócić wszystko to, czego się nauczyłem. Mam nadzieję, że będę miał tę szansę.
Powody odejścia: Odchodzę, ponieważ rozumiem, że w związku z wymaganiami, które narzuca Barcelona, byłoby mi bardzo trudno dać klubowi to, na co zasługuje. Chciałem być szczery.
Odejście do Japonii: Przenoszę się do innych rozgrywek o innych wymaganiach. Jadę tam, aby grać w piłkę, nie przechodzę na emeryturę. To inny projekt i wciąż chcę czerpać radość z futbolu. Dla mnie to ciągle będzie obowiązek, ludzie będą mnie prosić o wszystko, co najlepsze. Chcę cieszyć się z nowego etapu w życiu.
Przyjazd do Barcelony: Bardzo trudna była dla mnie pierwsza noc w La Masíi, gdy zostałem oddzielony od moich rodziców. Przyjechałem, kiedy wszyscy jedli obiad. Jeden chłopak z juvenilu widział, jak niesamowicie płakałem. Moi rodzice mówili, że będą czekać na mnie po szkole, zanim pojadę do La Masíi, ale potem wracali do Fuentealbilli. Pierwszy miesiąc był bardzo trudny.
Pożegnanie z Barceloną: Pomysł odejścia pojawił się półtora roku temu i od tego czasu krążył mi po głowie. Nie wiedziałem, czy to będzie mój ostatni sezon, ale gdyby tak miało się stać, nie mógł zakończyć się tak jak ten poprzedni. Odchodzę w wymarzonym momencie.
Dojrzewająca decyzja: Ta decyzja nie zapadła z dnia na dzień, to był proces. Przyzwyczajałem się do tego pomysłu. Trudno mi podejmować decyzje jednego lub drugiego dnia, lubię rozważyć wszystkie dobre i złe strony. Nie było mi łatwo opuścić klub, w którym spędziłem całe życie.
Relacje z Cristiano Ronaldo: Nie utrzymuję z nim żadnych relacji, nic poza tym, gdy spotykamy się na boisku. Nie mam jego numeru telefonu.
Starcie z Ronaldo w 2009 roku: Kiedyś na Camp Nou po wejściu Diarry naskoczył na mnie, że się przewróciłem, więc odpowiedziałem mu, żeby się zamknął.
Złota Piłka: Zamieniłbym ją na awans Barcelony do tegorocznego półfinału Ligi Mistrzów.
Fot. Marc Puig i Pérez / CC BY-NC-ND 2.0
Komentarze (23)