Alba wrzuca na lewym skrzydle wyższy bieg, dobiega do linii końcowej i niemal bez patrzenia wycofuje piłkę w kierunku Messiego. Podanie mija obrońców drużyny rywala, dociera do Argentyńczyka, który oddaje strzał na bramkę. Ile to razy widzieliśmy taki schemat?
Miniony sezon był najlepszym w wykonaniu Alby w koszulce Barcelony, mimo że poprzeczka była ustawiona naprawdę wysoko. Obrońca nie potrafił się odnaleźć w drużynie Luisa Enrique, a w pewnym momencie został nawet odsunięty na ławkę rezerwowych, gdy menedżer próbował gry na trzech środkowych obrońców. Jednak pojawienie się Ernesto Valverde oraz sprzedaż Neymara do PSG dały zawodnikowi nadzieję oraz szansę, której nie zamierzał zmarnować.
Alba otrzymał niemal na wyłączność lewą stronę boiska, gdzie mógł raz za razem nękać rywali, ale także musiał pamiętać o swoim podstawowym obowiązku gry w obronie. Takie ustawienie oznaczało, że na Hiszpana czekały niezwykle wymagające fizycznie spotkania. Alba musiał stać się ostoją na lewej stronie boiska i udowodnił, że jest w stanie świetnie wywiązać się z tego zadania. Ponadto pokazał, że potrafi być w tym konsekwentny. Na niesamowitą formę Jordiego Alby z pewnością miały wpływ również zmiana diety oraz narodziny dziecka.
Alba zachwyca swoją grą w ofensywie. W minionym sezonie jego statystyki były imponujące. Urodzony w L'Hospitalet de Llobregat zawodnik zanotował 11 asyst, z czego aż 8 do Leo Messiego. Ostatnia z nich, zagranie piętą w finale Pucharu Króla, była niezwykłej urody. Poza tym dwukrotnie asystował przy trafieniach Luisa Suáreza i raz przy bramce Paco Alcácera. Wszystkie asysty zaliczył lewą nogą, poza dwiema sytuacjami, gdy piłkę do partnerów zagrał głową.
Do 11 asyst Alba dołożył jeszcze dwie bramki. Oba trafienia zanotował w lidze hiszpańskiej. Pierwsze zaliczył w spotkaniu z Valencią, gdzie doszło do odwrócenia ról i świetne górne podanie w pole karne do Alby posłał Leo Messi. Drugiego gola Katalończyk zdobył na baskijskiej ziemi w spotkaniu z Eibarem, gdzie dobił na pustą bramkę wybroniony przez bramkarza rywali strzał… Leo Messiego.
Alba jest jednym z tych zawodników, którzy nie mają w klubie zastępcy na podobnym poziomie. Hiszpan nie pozwolił na wywalczenie miejsca w podstawowym składzie Lucasowi Digne'owi, który musiał zadowolić się jedynie mało istotnymi spotkaniami oraz nielicznymi sytuacjami, gdy Alba nie mógł wystąpić z powodu urazu lub zawieszenia. Jenak różnica w poziomie obu zawodników jest zauważalna już na pierwszy rzut oka.
Hiszpan zaliczył wybitny sezon w barwach klubowych, jednakże czeka go jeszcze występ na mistrzostwach świata w Rosji, gdzie z pewnością będzie podstawowym lewym obrońcą reprezentacji.
Komentarze (6)