"Strzelił jak Ronaldinho w meczu z Werderem Brema", pomyślało sobie wczoraj wielu kibiców Barcelony po golu Leo Messiego z rzutu wolnego. Argentyńczyk posłał piłkę pod murem, który podskoczył, spodziewając się uderzenia pod poprzeczkę. Takie wykonanie stałego fragmentu gry to nie nowość dla Argentyńczyka, ponieważ kiedyś zdobył on już podobną bramkę w meczu reprezentacji Albicelestes z Urugwajem.
Wczoraj Messi skutecznie wykonał rzut wolny po raz trzeci w ostatnich pięciu tygodniach, a czwarty ogółem w tym sezonie. Argentyńczyk zdobył dla Barcelony już 31 bramek bezpośrednio z tego elementu gry. W ostatnich tygodniach udowadnia, że wciąż jest jednym z najlepszych wykonawców rzutów wolnych na świecie.
W meczu z Realem Sociedad na Estadio Anoeta Messi uderzył z dużej odległości, a bramkarz gospodarzy Geronimo Rulli nawet nie drgnął, kiedy piłka spadała w okienko jego bramki. Kolejnego gola z rzutu wolnego Argentyńczyk zdobył w spotkaniu z Deportivo Alavés na Camp Nou. Precyzyjny strzał La Pulgi w 84. minucie zapewnił Barcelonie zwycięstwo w trudnym pojedynku, w którym to goście otworzyli wynik.
W pierwszej części sezonu Messi zdobył jednego gola z rzutu wolnego. Jesienią napastnik Barçy trafił do siatki z tego stałego fragmentu gry w wygranym 3:1 meczu z Olympiakosem w fazie grupowej Ligi Mistrzów. Był to jednocześnie jego setny gol w karierze w europejskich pucharach.
Komentarze (29)