Bartomeu: Celebracja Piqué była czymś normalnym

Majerr

7 lutego 2018, 12:40

Mundo Deportivo

7 komentarzy

Prezydent FC Barcelony Josep Maria Bartomeu, który wczoraj obchodził 55. urodziny, udzielił wywiadu dla Mundo Deportivo z okazji gali przeprowadzonej przez kataloński dziennik. Sternik Barçy wypowiedział się m.in. na temat zachowania Gerarda Piqué podczas niedawnych derbów.

W jaki sposób odebrał pan derby?

To była bardzo intensywne spotkanie pomiędzy dwoma konkurencyjnymi zespołami. Remis odzwierciedla to, co można było zobaczyć na boisku. Jestem zadowolony ze zdobytego punktu, umacniamy się na pozycji lidera, choć faktem jest, że Atlético skróciło dystans o dwa punkty. Jestem zadowolony, ponieważ nie był to łatwy mecz, mocno padało i ciężko było kontrolować piłkę.

Co poczuł pan po golu Piqué?

Radość. Ten gol dał dawał nam remis i wciąż pozostawało kilka minut do zakończenia spotkania. Poczułem ogromną radość z powodu rekordu liczby kolejnych meczów bez porażki. Najważniejsze jest to, że wykazujemy się dużą regularnością w tym sezonie LaLigi. Za każdym razem jesteśmy bliżsi tego, aby ktoś nas pokonał, jednak jestem zadowolony, że tak dobra passa nadal trwa, a kibice są szczęśliwi z tego, jak funkcjonuje ta drużyna.

Jak ocenia pan celebrację zdobytego gola przez Piqué?

To celebracja, którą po zdobyciu bramki wykonuje wielu zawodników. Nie pierwszy raz widzimy, że piłkarz ucisza stadion. To normalne, przeżyliśmy to na Camp Nou i można wspominać innych zawodników, którzy tak robili, również na innych stadionach. To normalna celebracja ważnej bramki, która dała remis na kilka minut przed końcem spotkania. Piqué wyjaśnił, że miał już dosyć zniewag wobec swojej kobiety i tego, że mieszano w to wszystko dziecko.

Jak podchodzi pan do tego, że takie rzeczy mają miejsce wobec piłkarza Barçy?

Niezależnie od tego, czy mówimy o piłkarzy Barçy, czy jakiegokolwiek innego klubu, jako prezydent mówię, że nie podoba nam się to, że na stadionie dopuszcza się obrażania piłkarzy. Staramy się, aby na Camp Nou także nie dochodziło do takich sytuacji, chociaż są pewne mniejsze grupy, które intonują nieodpowiednie przyśpiewki. Szacunek, rywalizacja i fair play są bardzo ważne. Zawsze zachęcamy swoich kibiców do wspierania naszej drużyny. Barça nie złoży żadnej skargi, jednak oczekujemy, że właściwe organy sportowe zwrócą na to uwagę i podejmą odpowiednie kroki.

Piqué mówił o odseparowaniu Espanyolu od Barcelony, wskazywał na chińskich właścicieli i na to, że Espanyol jest z Cornella. Co pan o tym sądzi?

Poza niektórymi zespołami, takimi jak my, które są stowarzyszeniami sportowymi, większość drużyn z Francji, Niemiec, Anglii czy Włoch jest własnością stowarzyszeń finansowych lub multimilionerów. Z tego powodu, jest to coś normalnego. Musimy przyzwyczaić się do tego, że w świecie piłki nożnej kluby, które prawnie są spółkami akcyjnymi, mogą mieć właścicieli pochodzących z jakiegokolwiek kraju.

Dlatego też nie przywiązuje pan większej wagi do słów Piqué, chociaż denerwują one kibiców Espanyolu.

Nie, żadnej wagi. Jeżeli przyjrzymy się klubom z LaLigi zobaczymy, że wiele z nich należy do ludzi, którzy nie pochodzą z miasta, w którym mieści się siedziba klubu. To samo dzieje się w innych ligach. W Premier League, Bundeslidze, oczywiście także w lidze francuskiej, co widzieliśmy w poprzednim letnim okienku transferowym.

Nie uważa pan, że właściciele klubu powinni uciąć polemikę, w jaką wpadają derby?

Zarządy klubów, nie tylko Espanyolu i Barçy, staramy się wysłać wiadomość do kibiców, a szczególnie tych z organizujących doping, prosząc, aby wspierali swoje drużyn, aby okazywali szacunek rywalom i stosowali zasady fair play na trybunach, co jest równie ważne jak to, aby te zasady panowały na boisku. Z zarządem Espanyolu utrzymujemy wspaniałe relacje, prowadzimy ciągłe rozmowy i dla mnie jest oczywiste to, że wykonuje on ważny wysiłek w sprawieniu, aby na stadionie zawsze panowała jak najwyższa kultura.

Jak odebrał pan to spotkanie w loży honorowej? Czy było coś, co się panu nie spodobało?

Byłem bardzo skupiony na meczu, ponieważ nie było to łatwe spotkanie, opady deszczu nie ustawały i było widać, że na tym boisku skomplikowaną sprawą była gra w piłkę. Wiemy, że mogą przydarzyć się sytuacje, kiedy są wysyłane wiadomości, które nie przypadają nam do gustu. Trzeba powiedzieć, że są one autorstwa mniejszej części trybun, tak samo jak w przypadku naszego stadionu. To mniejszość, a nie większość. Mamy nadzieję, że odpowiednie instancje sportowe podejmą działania.

Jak ocenia pan drużynę?

Obecnie jesteśmy bardzo przejęci i bierzemy dużą odpowiedzialność za mecz na Mestalla. Valencia gra bardzo dobrze, zajmuje wysokie miejsce w LaLidze. To młoda drużyna. W pierwszym meczu zwyciężyliśmy 1:0, jednak ten wynik nie jest wystarczający, aby być spokojnym. Będzie trzeba mocno się napracować, gdyż będzie to zacięte spotkanie. Nazywają nas królami pucharu i chcielibyśmy dostać się do finału. Później przyjdzie czas na LaLigę i Ligę Mistrzów.

Jeżeli zespół dotrze do finału, woli pan zagrać na Wanda Metropolitano czy na Santiago Bernabéu?

W pierwszej kolejności zmierzymy się z Valencią. Jeżeli awansujemy dalej, przyjdzie czas na rozmowy dotyczące miejsca rozegrania finału. To decyzja, która leży w gestii Federacji.

REKLAMA

Poleć artykuł

Komentarze (7)

Aby dodawać komentarze, musisz być zalogowany.
Uwaga: Ze względu na ochronę prywatności, komentarze nie ładują się automatycznie. Kliknij przycisk poniżej, aby je wyświetlić.
Załaduj komentarze