Demolka na Villamarín

Daniel Olbryś

21 stycznia 2018, 19:47

423 komentarze

Real Betis Balompié

BET

Herb Real Betis Balompié

0:5

Herb Real Betis Balompié

FC Barcelona

FCB

  • 59' Ivan Rakitić 
  • 64', 80' Lionel Messi 
  • 69', 90' Luis Suárez 

Po spektakularnej drugiej połowie Barça pewnie pokonała Real Betis 5:0. Bramki dla Dumy Katalonii zdobywali Messi, Suárez (po dwie) oraz Ivan Rakitić.

Przed meczem Ernesto Valverde nie zdecydował się na rotacje w składzie. Do boju posłał sprawdzoną jedenastkę, jedyną zmianą było wystawienie Sergiego Roberto w środku pola, którego miejsce na prawej obronie zajął Semedo.

Zgodnie z zapowiedziami Quique Setiena Betis od początku nie chował się na własnej połowie, starając się odebrać Barçy piłkę wysoko i błyskawicznie posyłając ją za plecy defensorów Blaugrany. Po jednej z takich akcji groźny strzał oddał Guardado, jednak piłka minimalnie minęła bramkę. Barça starała się odpowiedzieć, jednak brakowało jej skuteczności. W 25. minucie świetny rajd przeprowadził Sergi Roberto, jednak jego strzał lewą nogą również okazał się mocno chybiony. Po szaleńczych atakach Betisu w ciągu pierwszych 20-25 minut gra jednak się uspokoiła i obie ekipy raczej nie stwarzały sobie klarownych okazji. Negatywną wiadomością dla culés z pewnością będzie fakt, że w 40. minucie kontuzji mięśniowej doznał Thomas Vermaelen, który musiał zostać zastąpiony przez powracającego po urazie Samuela Umtitiego. Zarówno Betis, jak i Barça zeszły na przerwę z poczuciem sporego niedosytu.

Początek drugiej połowy również nie zapowiadał tego, co miało nastąpić w ostatnich trzydziestu minutach meczu. Obie ekipy wzajemnie neutralizowały swe poczynania. Do czasu... W 60. minucie po inteligentnym rozegraniu w środku pola piłka trafiła do Suáreza, który sprytnie między nogami obrońcy podał do wbiegającego na wolne pole Rakiticia, a ten w sytuacji sam na sam nie dał szans Adánowi. Zawodnicy Verdiblancos byli wyraźnie podłamani, gdyż przez dobrą godzinę walczyli z Barçą jak równy z równym. Ekipa Ernesto Valverde po raz kolejny potwierdziła jednak, że jest drużyną drugich połów, i w ciągu dziesięciu minut nie pozostawiła rywalom żadnych złudzeń. Cztery minuty po Rakiticiu "ukąsił" Messi, który wykorzystał podanie Busquetsa i błąd w pułapce ofsajdowej zawodników Betisu. W 69. minucie było już 3:0. Tym razem La Pulga oddał piłkę Rakiticiowi, który dośrodkował z prawej strony, a Suárez popisał się efektownym wolejem z piętnastego metra. Ekipa z Sewilli totalnie się pogubiła i oddała pole coraz bardziej dominującej Barçy. Szczególnie błysnął (który to już raz?) Leo Messi, który w 80. minucie przeprowadził spektakularną akcję w swoim stylu: minął kilku obrońców, zbiegając z prawej strony do środka, i płaskim strzałem pokonał bramkarza po raz drugi tego wieczoru. Tego, co wyczyniał Argentyńczyk na Benito Villamarín w ostatnim kwadransie, nie sposób opisać słowami. Najlepiej przedstawia to ta akcja:

Istny kosmos. Nic więc dziwnego, że Leo ciągle było mało. W 89. minucie niemal bliźniaczy rajd co przy bramce na 4:0 zakończył się oddaniem piłki w ostatniej chwili do Suáreza, który precyzyjnym strzałem pod poprzeczkę ustalił wynik na 5:0, czyli "manitę".

Blaugrana nie zwalnia tempa. Dzisiejszy wynik pokazuje, że środowa wpadka na Cornellà-El Prat była wypadkiem przy pracy i Espanyol poważnie może się obawiać rewanżu na Camp Nou. Oczywiście Betisowi należy oddać, że grał odważnie i przynajmniej momentami starał się zagrozić nieco apatycznej w pierwszej połowie Barçy. Gdy jednak Leo włączy piąty bieg... Nikt nie jest w stanie za nim nadążyć. Wyróżnić należy także środek pola, czyli Rakiticia i Sergiego Roberto, którzy świetnie wspomagali dwójkę atakujących. O ile zatem nie wydarzy się jakiś kataklizm, w kontekście rewanżu z Espanyolem culés mogą być względnymi optymistami.

Poleć artykuł

Aby dodawać komentarze, musisz być zalogowany.

Już nawet nie chodzi mi o wynik. Dziękuję Valverde za kopa w dupę wszystkim zawodnikom. Od początku sezonu wszyscy zapierniczają po boisku, starają się, walczą. Roberto, Rakitić dziś miazga. Byli wszędzie. Cou i Dembele będą musieli podnieść swój poziom gry bo inaczej nie pograją zwłaszcza przy defensywnym usposobieniu trenera.

@kuffs : Spokojnie, Ci goście mają poziom odpowiedni, konieczna jest tylko cierpliowść i zaufanie. Obecna kadra jest niemal kompletna i stale podnosi swój wysoki poziom. Jak dojdzie Grizz lub Lemar, to będzie brak słabych punktów nawet przy rotacjach. Rezerwy powinny zostać lekko przetrzebione, być dać szanse chłopakom z Barcy B. Gomes powinien zostać ale Deulo, Denis nie mają odpowiedniej psychiki więc powinni odejść. Alex Vidal ma coś szalonego w sobie i jako As z rękawa powinien wychodzić na skrzydła, oczywiście jako zmiennik.

@drNo: Nie wiem szczerze mówiąc po co nam kolejny napastnik. Uwielbiam Griezzmana, ale wiecie, że lepsze jest wrogiem dobrego, nie?:) Kto będzie rezerwowym jak kupimy Griezzmana? Luis, Dembele, a może sam Griezzman? Nie wierzę, aby którykolwiek z nich chciał być zmiennikiem, a tylko nam brakuje jakiś niezadowolonych gwiazd na ławce...

@sylweste.r: Jeśli to jest faktycznie klepnięty transfer, czekający tylko na letnie okienko, to uwierz mi wiedzą co robią. To plan na więcej niż jeden sezon. Kontuzje sprawiają że prawie nigdy nie masz pełnego składu do dyspozycji a i rotacja ciągła musi być. Grizz jest dość uniwersalny a właśnie takich obecnie preferuje Barcelona. Valverde ogranicza skład do 18 tu graczy podstawy i kilku na bufor(testy) z Barcy B. Oby tylko zatrzymał Vidala. Niestety chyba Denis presji nie wytrzymuje i wraz z Deulofeu odejdą najdalej w lecie.

@drNo: Deulofeu i Denisa mi niestety wcale nie szkoda, ten pierwszy zagrał niezłe ze dwa spotkania na początku sezonu i to wszystko, Denis nawet chyba mniej. Za to Vidal wczoraj chyba najlepszy mecz w naszym składzie, ale po tych jego łzach w oczach na ławce wnioskuję, że to było może pożegnalne spotkanie?:/
A odnośnie Griezza, to może tak - przekonałeś mnie, abym zaufał Valverde, że wie co robi ;)

« Powrót do wszystkich komentarzy